Ekspertyza dopiero w marcu
Dopiero w marcu może się rozpocząć ekspertyza balistyczna w śledztwie
dotyczącym samopostrzelenia prok. Mikołaja Przybyła. – Ekspertyza balistyczna
rozpocznie się dopiero w marcu, jeżeli nie znajdziemy innego ośrodka, który
przeprowadzi nam tego typu badania szybciej, spowoduje to konieczność
przedłużenia śledztwa – przyznaje w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" płk Ireneusz
Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi
śledztwo w tej sprawie. Aktualnie termin śledztwa jest zakreślony do początków
kwietnia. – To nie jest jedyna ekspertyza, ale o pozostałych nie chciałbym mówić
– zastrzega prokurator. Przewidywana jest m.in. opinia biegłych psychologów.
– Trwają czynności zmierzające do ustalenia szczegółowego przebiegu zdarzenia
– informuje Szeląg pytany o działania prokuratury w tej sprawie. – Postępowanie
nadal toczy się w sprawie, nikomu nie postawiono zarzutu popełnienia
przestępstwa, nie wydano żadnej decyzji rozstrzygającej w sprawie – dodaje.
Jednak z uwagi na etap śledztwa "żadnych innych informacji na temat tego, co
ustalono albo jakie zgromadzono dowody, z oczywistych względów" śledczy nie może
podać.
Szeląg podkreśla, że prokuratura intensywnie przesłuchuje świadków. – Do tej
pory przesłuchano kilkadziesiąt osób: prokuratorów Naczelnej Prokuratury
Wojskowej, prokuratorów i pracowników z prokuratury poznańskiej oraz członków
rodziny płk. Przybyła – tłumaczy Szeląg. W ostatnich dwóch dniach przesłuchano
kilkunastu dziennikarzy.
– Do prokuratury wezwano dziennikarzy, którzy brali udział w konferencji
prasowej i byli świadkami tego zdarzenia albo zdarzeń bezpośrednio następujących
po próbie samobójczej. Ponieważ byli to dziennikarze poznańscy, czynności te
zaplanowano w tamtejszej prokuraturze wojskowej – informował już wcześniej
prokurator. Podkreślał, że podczas przesłuchań "poruszane będą kwestie w żaden
sposób nienaruszające tajemnicy dziennikarskiej, a pozostające tylko w zakresie
tego, co osoby obecne na konferencji prasowej były w stanie zaobserwować przed i
po próbie samobójczej jako naoczni świadkowie zdarzenia".
Do samopostrzelenia płk. Przybyła doszło 9 stycznia w przerwie konferencji
prasowej, podczas której odnosił się on do medialnych zarzutów o naruszenie
prawa w kwestii żądania billingów dziennikarzy w sprawie przecieku ze śledztwa
smoleńskiego.
Później prokurator tłumaczył, że próbował popełnić samobójstwo, bo "bronił
honoru ludzi, których znał i którzy świetnie pracują". Podkreślał, że chciał,
aby prokuratura wojskowa przetrwała w obecnej formie i pod kierownictwem gen.
Krzysztofa Parulskiego.
Śledztwo w tej sprawie toczy się w oparciu o artykuł kodeksu karnego, który
mówi, że "kto za namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do
targnięcia się na własne życie, podlega karze więzienia od 3 miesięcy do lat 5".
Przybył przebywał w Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy, który
ostatnio opuścił na własne życzenie.
Zenon Baranowski
