Edukacja katolicka ma perspektywy
Z prof. Aliną Rynio, dyrektorem Instytutu Pedagogiki KUL, recenzentem naukowym książki „Edukacja katolicka: szanse i zagrożenia”, która ukazała się jako pokłosie międzynarodowego kongresu zorganizowanego w listopadzie 2008 r. w WSKSiM, rozmawia o. dr Krzysztof Bieliński CSsR
Kryzys wychowania i edukacji widoczny jest zarówno w wymiarze polskim, jak i ogólnoświatowym. Klucz do jego zrozumienia przynosi książka „Edukacja katolicka – szanse i zagrożenia”?
– Wyłaniająca się z całości książki diagnoza jest realistyczna, a trudności, na które napotyka edukacja katolicka, istniały od zawsze, choć nieco inaczej się objawiały. Jeśli istnieje coś dobrego, to siłą rzeczy musi trafić na przeszkody. Ale w książce jest również miejsce na nadzieję, której wszyscy potrzebujemy. Chociaż nie mogłam uczestniczyć w kongresie osobiście, dokładnie śledziłam wystąpienia wszystkich uczestników. Znalazłam w nich analityczny opis doświadczeń – w wymiarze globalnym, a nie tylko europejskim – między innymi na temat sytuacji szkolnictwa katolickiego w Ameryce Północnej i Południowej, Australii, Kanadzie, genezę kryzysu wychowania chrześcijańskiego i edukacji katolickiej. Kryzys ten daje się zauważyć na gruncie pedagogiki hołdującej redukcjonistycznym, a przez to błędnym koncepcjom i sposobom wychowania. Autorzy, szukając źródeł takiego stanu rzeczy, wskazują na zjawisko marginalizowania wychowania, na redukowanie nauczania historii wychowania, socjologii, psychologii, zastępowanie słowa „wychowanie” określeniem „edukacja” rozumianym jedynie jako kształcenie czy wreszcie na wulgaryzację samego wychowania. To smutne, że te wszystkie zjawiska występują współcześnie. Jednocześnie z lektury publikacji wydanej przez WSKSiM wypływa nadzieja. Jest ona związana z postulatami dotyczącymi edukacji katolickiej, z tym, co możemy zrobić. Ostatecznie z kongresowych wystąpień wyłania się obraz pozytywny.
Warto na pewno zwrócić uwagę na referat dr. Heinza Kuttnera „W drodze do społeczeństwa bez ojca”, który w ciekawy sposób tłumaczy przyczyny obecnego kryzysu wychowania.
– Doktor Kuttner podkreśla fakt, że znaczna część ojców biorących udział w II wojnie światowej straciła życie, a ci, którzy wrócili do domów po jej zakończeniu, praktycznie byli nieobecni w procesie wychowania. Nie mieli szans, aby nadrobić stracony czas i nawiązać więzi ze swoimi dziećmi, stąd wzięły się błędy w wychowaniu i rewolucja roku 1968. Wychowanie jest sprawą dwóch płci, nieobecność – z jakiegokolwiek powodu – ojca czy matki ma ogromne konsekwencje. Referat dr. Kuttnera nazywa rzeczy po imieniu. Gdy brakuje ojca, brakuje wprowadzenia w rzeczywistość, w życie moralne, społeczne i polityczne. Wychowanie, jeśli ma spełniać swoje funkcje, musi człowieka „uczłowieczać”.
Książka „Edukacja katolicka: szanse i zagrożenia” przynosi wiele konkretnych wskazań, jak pokonać edukacyjny kryzys. Które z nich uważa Pani za najważniejsze?
– Odniosę się do wystąpienia prof. Gerarda O’Shea, który mówiąc o problemach wychowania katolickiego w Australii, w konkluzji podkreślił moc płynącą z wiary katolickiej. To jest siła zdolna zainspirować kolejne pokolenia chrześcijan do podjęcia wielkich dzieł, do stawienia czoła nowym wyzwaniom. Niewątpliwie sprawą najważniejszą jest kwestia integralnego wychowania i relacja, jaką człowiek nawiązuje z Jezusem Chrystusem i Jego Matką Maryją. Nasza wiedza na temat wychowania pochodzi przede wszystkim z wychowawczych wskazań zawartych w Ewangelii i Listach św. Pawła. Pozostaje problem wierności i miłości oraz przyjęcia tej Bożej propozycji, która koresponduje z najgłębszymi pragnieniami ludzkiego serca. Chodzi o to, by u kresu życia nie towarzyszyło nam poczucie zmarnowanego czasu. Warto zatem konfrontować to, co jest nam proponowane jako doświadczenie edukacyjne, z wymogami naszych serc. Lektura tej publikacji pozwala zrozumieć, że ideologie niosą śmierć cywilizacji, nie warto więc im służyć.
Kto przede wszystkim powinien przeczytać tę książkę?
– Przede wszystkim chodzi o to, aby publikacja ta trafiła do jak najszerszego grona osób zajmujących się wychowaniem: do rodziców, do pracowników nauki, którzy stawiają pytania i szukają na nie prawdziwych odpowiedzi, ale także do polityków, którzy ustalają podstawy prawne zadań edukacyjnych. Myślę, że nikt po lekturze tej książki nie będzie zawiedziony. Moi studenci dostaną tę publikację na najbliższych zajęciach z zaleceniem rzetelnego jej przestudiowania, gdyż będzie ona przedmiotem zaliczenia.
Dziękuję za rozmowę.
