Przez rodzinę i samorząd ku wieczności
Homilia wygłoszona w katedrze świdnickiej 28 listopada 2009 r. podczas pielgrzymki samorządowców
1. Nasze wychylenie w przyszłość
Czcigodni Bracia Kapłani, szanowni i drodzy Siostry i Bracia Samorządowcy! Modna stała się dzisiaj nauka zwana futurologią. Zajmuje się ona przewidywaniem przyszłości. W wielu placówkach naukowych – zwłaszcza zachodnioeuropejskich i amerykańskich, a także w instytucjach społeczno-politycznych, często przy rządach i parlamentach – istnieją grupy specjalistów zajmujących się prognozowaniem przyszłości. Do tych prognoz przywiązuje się dużą wagę. Okazuje się, że kraje mające dobrych prognostyków łatwiej radzą sobie z różnego rodzaju trudnościami i kryzysami.
Spojrzenie w przyszłość nie jest obce także zwykłym ludziom, ponieważ każdy człowiek stawia sobie jakieś życiowe cele, snuje plany na przyszłość. O przyszłości myślą wiele ludzie młodzi. Planują sobie życie, które mają przed sobą. Wybieganie w przyszłość ma również miejsce w każdej dobrze funkcjonującej instytucji. Sporządza się tam plany, ustala budżet, planuje inwestycje, oblicza się przychody i wydatki.
Zauważmy jednakże, jak niedoskonałe jest wszelkie ludzkie prognozowanie i planowanie przyszłości. Do tej pory nie pozwoliło uniknąć zaskoczeń, nieprzewidzianych zdarzeń i nie doprowadziło do stworzenia obiecywanego przez niektórych futurologów raju na ziemi. Wręcz przeciwnie, pesymistyczni prognostycy wiele razy napędzali strachu i lęku jednostkom oraz społecznościom.
Drodzy Bracia i Siostry, Kościół też ma swoją futurologię. Kościelna futurologia opiera się na słowie Bożym, na Objawieniu. W końcowych dniach roku liturgicznego Bóg przekazuje nam prawdy o rzeczach ostatecznych, o tym, co będzie na końcu świata. Tą ostateczną rzeczywistością jest powtórne przyjście na ziemię Syna Bożego i Jego wieczne panowanie. Chrystus powiedział do nas: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przyszedł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli (…) stanąć przed Synem Człowieczym” (Łk 21, 34-36). Zaś u proroka Daniela są słowa: „Królestwo Jego będzie wiecznym królestwem; będą Mu służyły wszystkie moce i będą Mu uległe” (Dn 7, 27). Taka jest ostateczna rzeczywistość. Tymczasem jesteśmy jeszcze na ziemi i w naszym planowaniu przyszłości winniśmy także pamiętać o słowach Chrystusa, o tym, co będzie na samym końcu.
Aktualnie jesteśmy w drodze ku tej ostatecznej rzeczywistości. Droga ta prowadzi nas głównie przez dwa środowiska: rodzinne i zawodowe, w waszym przypadku – przez pracę w samorządzie. Te środowiska nas kształtują, ale i my winniśmy je kształtować. W jaki sposób?
2. Nasza obecność w życiu rodzinnym
Człowiek przychodzi na świat poprzez rodzinę. W rodzinie wzrasta, rozwija się biologicznie i duchowo, kształtuje swój umysł i serce. Z domu rodzinnego zabiera zwykle w dorosłe życie wiano w postaci dobrego wychowania. Potem, na progu dojrzałości, człowiek zakłada własną rodzinę, która staje się dla niego życiową ostoją, a często i źródłem szczęścia. Udane życie rodzinne wymaga dużego osobistego wkładu, często wielkiego poświęcenia ze strony obojga małżonków. Miłości w małżeństwie nie zdobywa się raz na zawsze. Trzeba się jej uczyć i pielęgnować ją całe życie, przez stawanie się darem dla drugiego człowieka, przez pokorę, cierpliwość, wrażliwość, tolerancję, przebaczenie, opanowanie. Małżonkom łatwiej jest osiągnąć te przymioty i wartości, gdy są otwarci na Pana Boga, gdy czerpią systematycznie moc od Tego, przed Kim składali swoje ślubne przyrzeczenia.
Jeżeli tworzymy dobrą, Bogiem silną rodzinę, to łatwiej nam także przechodzić przez niepowodzenia i trudności w życiu zawodowym. Stąd też troska o rodzinne gniazdo, o klimat i atmosferę naszego domu rodzinnego, jest tak bardzo ważna i winna być podstawową troską naszego życia.
3. Nasza obecność w samorządzie
Drugim środowiskiem naszego życia jest środowisko pracy. Mówiąc o tym środowisku, odwołajmy się do wskazań Sługi Bożego Jana Pawła II. W czasie VII pielgrzymki do Ojczyzny, 16 czerwca 1999 roku, Ojciec Święty powiedział w homilii w Starym Sączu: „Dzisiejszy świat potrzebuje świętości chrześcijan, którzy w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i zawodowego podejmują swoje codzienne obowiązki; którzy pragnąc spełniać wolę Stwórcy i na co dzień służyć ludziom, dają odpowiedź na Jego przedwieczną miłość. Dotyczy to również takich dziedzin życia, jak: polityka, działalność gospodarcza, społeczna i prawodawcza (por. „Christifideles laici”, 42). Niech tu nie zabraknie ducha służby, uczciwości, prawdy, troski o dobro wspólne nawet za cenę wielkodusznej rezygnacji ze swego… Niech w tych dziedzinach nie zabraknie pragnienia świętości, którą zdobywa się przez kompetentne, służebne działanie w duchu miłości Boga i bliźniego”. Ojciec Święty wymienia w tym tekście cztery elementy stanowiące o właściwej postawie człowieka w życiu publicznym, a więc każdego samorządowca:
a) Duch służby
Każda praca jest jakąś formą służby drugiemu człowiekowi, z naszej pracy korzystają bowiem inni. Nasza praca winna być darem dla bliźniego. Człowiek pracy, jako sługa, działa i żyje nie dla siebie, ale dla innych. Przyjmując postawę sługi, kreujemy naszą wielkość. Chrystus bowiem powiedział: „Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym” (Mk 10, 43).
b) Uczciwość
Uczciwość jest córką sprawiedliwości i miłości. Człowiek uczciwy dotrzymuje słowa, wywiązuje się z zobowiązań i obietnic. Nikogo nie krzywdzi, nie pomniejsza. Potrzebującemu poda rękę. Staje w obronie krzywdzonego. Uczciwość to bardzo ważny składnik życia społecznego, dziś – towar deficytowy. Gdy staramy się być uczciwi, wtedy nie ma afer, korupcji, kradzieży, oszustw, przekrętów, mataczenia.
c) Prawda
Prawda jest składnikiem każdej cnoty, każdej wartości. Bez prawdy blada są miłość, wolność, dobroć, piękno, a nawet świętość. Prawda leży u podstaw wszystkich wartości. Jest ich fundamentem. Dziś prawda bywa zakrywana, rozmywana, rozcieńczana. Bywa zastępowana poprawnością polityczną i medialną. Prawda jest dana do odkrycia, a nie do tworzenia i negocjowania. W atmosferze prawdy czujemy się radośni i szczęśliwi.
d) Troska o dobro wspólne
Przy pomocy tych słów bywa definiowana polityka. Jest ona roztropną troską o dobro wspólne, a więc nie o dobro własne, nie o dobro partii czy organizacji, do której należę, ale o dobro wspólne nas wszystkich.
Wszystkie te wartości mają charakter etyczny. Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział do polskich parlamentarzystów 11 czerwca 1999 roku: „Wyzwania stojące przed demokratycznym państwem domagają się solidarnej współpracy wszystkich ludzi dobrej woli – niezależnie od opcji politycznej czy światopoglądu tych, którzy pragną razem tworzyć wspólne dobro Ojczyzny. Szanując właściwą życiu wspólnoty politycznej autonomię, trzeba pamiętać jednocześnie o tym, że nie może być ona rozumiana jako niezależność od zasad etycznych… Historia uczy, że demokracja bez wartości łatwo przemienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”.
Nie pochwalamy zatem opinii wysokiego polityka z naszego parlamentu, który niedawno wyznał, iż zasady etyczne i przekonania religijne trzeba zostawiać przed wejściem do sali sejmowej czy biura, gdzie się pracuje.
Ojciec Święty Benedykt XVI w ostatniej encyklice „Caritas in veritate” wyraził pogląd, że ekonomia, gospodarka, polityka bez etyki są chore i ostatecznie prowadzą do poniżenia i unieszczęśliwienia człowieka.
4. Wieczność wypełnieniem ziemskich tęsknot
Oto nasza droga przez ziemię do wiecznego królestwa. Jest to droga przez życie rodzinne i zawodowe kształtowane zasadami etycznymi. Nie słuchajmy dzisiejszych „mędrców” zapowiadających koniec tradycyjnych wartości: prawdy, dobra, piękna; ogłaszających dekadencję religii, koniec Boga, Chrystusa, Kościoła, wreszcie koniec sensu i koniec samego człowieka.
W Kościele przypominamy, że jest Bóg, że jest Niebo, że jest sens, jest cel. Nastąpi kiedyś to, o czym tu, na ziemi, marzymy, czego poszukujemy, czego jednak tu w pełnym wymiarze nigdy nie znajdujemy. Nadejdzie czas i miejsce spełnienia naszych marzeń i tęsknot. Byt ludzki nie jest źle skonstruowany, nie jest nielogiczny, nie jest wyjątkiem w przyrodzie. To, na co jest nastawiony, musi stać się jego udziałem. Czas doskonałego, pełnego spełnienia naszych tęsknot, marzeń i dążeń musimy jednak przesunąć ku ostatecznej przyszłości, gdzie będzie panowała pełnia sprawiedliwości, pełnia prawdy, dobra, piękna, pełnia miłości i wolności. Niech nikt nam nie odbierze nadziei na nowy świat, na szczęśliwą wieczność z Bogiem. Amen.
