Dziś spełniły się te słowa

Gdyby chcieć w prosty, funkcjonalny sposób opisać Kościół, można by z powodzeniem sięgnąć po dzisiejsze teksty liturgiczne i nimi się posłużyć. Prosty obraz: jedno ciało, którego poszczególne członki są połączone, pełnią właściwe, sobie przypisane funkcje, potrzebują się wzajemnie – to obraz Kościoła. Wymowny i precyzyjny. Chrystus, który czytając słowa Księgi Proroka Izajasza zapowiadające przyjście na świat Sługi Jahwe, wskazuje na siebie: „Dziś spełniły się słowa, któreście słyszeli” – to pełnia Przymierza, do wypełnienia którego Bóg zobowiązał się kiedyś wobec Abrahama.

Wielokrotnie i na różne sposoby próbuje się tłumaczyć chrześcijaństwo. Bardziej lub mniej teologicznie, biblijnie, opisowo. Bywa jednak, że jego pojmowanie kuleje. Najczęściej popełnianym błędem jest branie oznak religijności za wiarę, utożsamianie jej z moralnością, ewentualnie traktowanie jako jarzma, które Bóg nakłada krnąbrnym potomkom Adamowym. Coraz częściej też miejsce wiary w Boga Objawienia zajmuje wiara w Boga „jakiegoś tam”, szczątkowo zapamiętanego z katechezy szkolnej, nieprzystającego do skomplikowanej rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć. Dzieje zbawienia, zamiast zlać się w jeden nurt z życiem, płyną daleko od niego… I oto, w kręgu niepewności, ulotności ludzkich dociekań, spada jak grom z jasnego nieba oświadczenie: „Dziś spełniły się słowa, któreście słyszeli”. Słowa Przymierza, zapowiedzi Izajaszowych, obietnicy Protoewangelii – oto wszystko się wypełniło. To, na co czekały całe pokolenia Narodu, przyszło w osobie Jezusa z Nazaretu. Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między ludźmi. „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał”…

Fragment wizji prorockiej, odczytany przez Jezusa, sprecyzował istotę misji Mesjasza: niesienie ubogim Dobrej Nowiny, przypominanie prawdy o Bożym dziecięctwie więźniom, uciśnionym, spętanym przez własne grzechy, namiętności i niespełnienie – wyzwolenie od siebie i od zła niszczącego duszę; niewidomym patrzącym na świat tylko jak na zbiór praw natury – przejrzenie. Wszystkim – objawienie „roku łaski od Pana”, czasu miłości i miłosierdzia. Jezus zaprasza, aby każdy z wezwanych postawił się nie obok, ale w centrum historii zbawienia. W jej wartkim nurcie. To jest istota budowania Królestwa Bożego.

Dziś często używane w różnych okolicznościach i kontekstach jest słowo „ewangelizacja”. Chodzi tu nie tylko o poszukiwanie nowych form wyrażania pobożności, tworzenie struktur dla głębszej formacji religijnej, troskę o zachowywanie zasad moralnych. To wszystko oczywiście ma sens, ale tylko wtedy, kiedy głęboko doświadczy się wyrażonych dziś w liturgii słów prawdy; gdy w spotkaniu z Dobrą Nowiną nastąpi przemiana ducha, całego życia, wynikająca z przyjęcia tego, iż „dziś spełniły się te słowa”: we mnie, w mojej wspólnocie, w domu, rodzinie, Kościele. W Jezusie dokonało się przejście ze śmierci do życia, z grzechu do wolności. Dopiero na tym można budować moralność, pobożność, praktyki religijne. Inaczej się nie da. Niemożliwe też będzie unaocznienie tego, o czym pisze dziś św. Paweł – jedności, wzajemnej służebności członków Mistycznego Ciała Chrystusa. Dopiero wtedy także Kościół stanie się zrozumiały i święty, pojmie swoją określoną misję w czasie i ludzkiej społeczności, kiedy wszystko oprze na tej prawdzie i stanie się wspólnotą ludzi świadomych własnych korzeni i posłannictwa.


ks. Paweł Siedlanowski

drukuj