Dziennikarka pisze do policji
Dziennikarka Polsatu Ewa Żarska przesłała do częstochowskiej policji
pisemną skargę dotyczącą naruszenia jej nietykalności cielesnej przez uczestnika
pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Pan Andrzej zaprzecza, że miał uderzyć
dziennikarkę.
"Nieznany mi z imienia i nazwiska mężczyzna uderzył mnie otwartą ręką w twarz,
naruszając w ten sposób moją nietykalność cielesną. Zdarzenie miało miejsce
podczas nagrywania relacji dla mojego pracodawcy Telewizji Polsat z siedzibą w
Warszawie" – stwierdza w swoim piśmie Żarska. Dodaje, że zanim została uderzona
w twarz, mężczyzna odebrał jej mikrofon, odepchnął ją i "uderzył ręką w kamerę w
celu uniemożliwienia kontynuowania nagrywania".
– Takiego pisma jeszcze nie otrzymaliśmy, ale z tych informacji prasowych
wynika, że zostało ono dopiero wysłane, poczekajmy, aż dojdzie – mówi nam
podinsp. Joanna Lazar z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie, oficer prasowy
jednostki.
– Naruszenie nietykalności jest przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego,
więc musi wpłynąć taki wniosek ze strony osoby pokrzywdzonej – zaznacza Lazar.
Czy w swoim piśmie Żarska, która nazywa je skargą, domaga się takiego ścigania,
czy też tylko informuje o zdarzeniu? Do końca nie wiadomo.
Mecenas Piotr Kwiecień podkreśla, że musi być to wyraźny wniosek. – Dana osoba
musi wnosić o ściganie – mówi.
Ale dana osoba może tylko poinformować policję o zdarzeniu i nie chcieć dalszego
ścigania. – Jeżeli ktoś się tylko skarży, to policja nie zajmuje się tym dalej –
zauważa mecenas Bogdan Borkowski.
– W momencie gdy to pismo otrzymamy, to podejmiemy stosowne czynności – mówi
Joanna Lazar, zaznaczając, że nie będzie w tej chwili gdybać o tym, czy
dziennikarka domaga się ścigania, czy też nie.
Częstochowska policja prowadzi już postępowanie w sprawie zniszczenia mienia.
– W związku z tym, że wpłynęła wycena strat przez jedną z telewizji odnośnie do
elementów uszkodzonych, a także wniosek o wszczęcie postępowania, takie
postępowanie w sprawie uszkodzenia mienia jest prowadzone – informuje Lazar.
"Wysunąłem w jej kierunku rękę, żeby odsunąć od siebie mikrofon, ale tylko tyle"
– mówił pan Andrzej, któremu dziennikarka zarzuca pobicie.
ZB
