Duch Święty i my
Może zaskakiwać sformułowanie, które pojawia się w Dziejach
Apostolskich: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my (…)”. Wielokrotnie
potem zostaje ono powtórzone w księdze. Powstaje dylemat: jakim prawem człowiek
czyni się równym Bogu? Czy porażka u stóp leżącej w gruzach wieży Babel niczego
nas nie nauczyła?
Nie jest to przejaw ludzkiej pychy, ale wyraz żywej wiary w obecność Boga we
wspólnocie wierzących. Ma niebagatelne znaczenie dla zrozumienia, czym jest
Kościół, co się dzieje z dziedzictwem Objawienia, które zostało mu przekazane w
depozyt, wreszcie – na jakich zasadach dokonuje się jego rozwój. Aby lepiej to
rozumieć, warto sięgnąć do słów Jezusa z Ewangelii św. Jana. „Jeszcze wiele mam
wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On,
Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16, 12). Naturalną rzeczą jest,
że do przyjęcia pewnych treści trzeba dojrzeć. Małego dziecka nikt nie uczy
logarytmów, nie wpaja mu zawiłych zasad stylistyki czy składni. Dziecko poznaje
świat, rządzące nim zasady przy pomocy prostych obrazów, opisów itp. Przyjmuje
podawane mu treści dlatego, że ufa. Dopiero potem pojawiają się pytania,
wątpliwości, w całej rozciągłości rysuje się skomplikowana jego
struktura.
Człowiek dorasta także do tego, by zrozumieć bogactwo
rzeczywistości nadprzyrodzonej. Aby to mogło się dokonać – żeby Królestwo Boże
dało się poznać w całej swojej głębi, potrzebne są nie lata, ale wieki,
tysiąclecia. Mylą się nasi bracia protestanci, przyjmujący jako jedną z
podstawowych zasad teologicznych prawdę, że „sola Scriptura” – jedynie Pismo
Święte jest źródłem wiary i najwyższym autorytetem człowieka wierzącego. To za
mało. Konieczna jest jeszcze Tradycja, tzn. nauczanie Ojców Kościoła, wypowiedzi
magisterialne, uroczyste orzeczenia Papieży. Jest to wyraz owego szczególnego –
o ile można użyć takiego słowa – partnerstwa, o którym wspominają Dzieje
Apostolskie. W nim ukazuje się wewnętrzny dynamizm wiary, o którym wspominał
Jezus w cytowanym wyżej fragmencie swojej Mowy Pożegnalnej. Dobra Nowina jest
przez to żywa, uświęcając obecność Ducha Świętego, przybiera nowe kształty,
formy, manifestuje się w taki sposób, by mimo zmieniających się okoliczności
Słowo Boże nie straciło niczego ze swojej aktualności. Aby tak się mogło stać,
potrzebne jest posłuszeństwo Bogu, poddanie się owemu niezwykłemu prowadzeniu,
wrażliwość na działanie Trzeciej Osoby Trójcy Świętej. We fragmencie Dziejów
Apostolskich, proklamowanym dziś w Liturgii Słowa, przybiera to konkretny
kształt: jest nim posłuszeństwo apostołom. Święty Ignacy Antiocheński pisał:
„Gdzie biskup, tam Kościół”. Jest to niezwykle ważne stwierdzenie w sytuacji,
gdy coraz częściej jest kwestionowany głos, iż Kościół to bliżej nieokreślona
wspólnota wierzących, która doskonale obędzie się bez pasterzy. To błąd. Od
początku jawi się on jako struktura uporządkowana, hierarchiczna – nie dlatego
że tak sobie ludzie wymyśli, ale dlatego że Bóg tak
chciał.
ks. Paweł Siedlanowski
