Droga do wiary

Tylko Warszawa może poszczycić się taką tradycją. Nieprzerwanie od 300 lat
ze stolicy wyrusza na Jasną Górę Warszawska Piesza Pielgrzymka. Ani wojny,
zabory, okupacja, ani stan wojenny nie zdołały przeszkodzić pątnikom w
wypełnianiu ślubu złożonego przez przodków w 1711 roku. Przez wszystkie te lata
kolejne pokolenia idą do Jasnogórskiej Pani, by podziękować za otrzymane łaski i
prosić o błogosławieństwo na rok kolejny.

Jacek Księżopolski, który w tym roku już po raz dwunasty wyrusza z grupą
biało-żółtą, pielgrzymuje przede wszystkim po to, by Bogu i Matce Bożej
dziękować za wszystko, co otrzymał w życiu. – Co roku idę na Jasną Górę, gdyż
czuję taką potrzebę. Jest to czas, kiedy mogę przebywać blisko Pana Boga, w
innej rzeczywistości niż na co dzień. Wiem, czuję to, że Maryja otacza mnie
swoją opieką. Łaski, które od Niej otrzymuję, mówią mi o tym niemal nieustannie
– wyznaje.
– Czas pielgrzymowania to czas, który daje mi Bóg – mówi Eleonora Nyk z Radomia.
– Możliwość corocznego pielgrzymowania do Jasnogórskiej Pani traktuję jako
łaskę. Tu nie chodzi o to, żeby się pokazać. Za każdym razem Pan Bóg coś we mnie
zmienia. Dokonuje się to nie dzięki mnie, ale Jego siłą i mocą. Moim życiem chcę
pokazać, że jestem Mu za to wdzięczna – dodaje.
Na trasie pielgrzymowania spotykają się ludzie różnych pokoleń i stanów. Obok
siebie idą całe rodziny i samotni, urzędnicy i biznesmeni, robotnicy i studenci.
Niektórzy po raz 20. i więcej. Wspólna modlitwa buduje silne więzy w grupie –
nikt nie jest anonimowy, we wspólnocie łatwiej pokonywać trud codziennego marszu
i korzystać z obfitych darów duchowych, jakie niosą rekolekcje w drodze.
Pątnicy tradycyjnie już wyruszają 6 sierpnia – w święto Przemienienia Pańskiego,
by dotrzeć na Jasną Górę 14 sierpnia, w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi
Panny. Pielgrzymka warszawska ma już swoje tradycje. Po drodze pątnicy
nawiedzają różne sanktuaria Mazowsza, sanktuarium w Świętej Annie czy w Gidlach.

Pod kontrolą SB
Warszawiacy wiedzą, że mają za co dziękować Maryi. Historia ich pielgrzymowania
wypełniona jest cudownymi wydarzeniami. Przypomnijmy kilka – na początku XVIII
w. straszliwa zaraza dziesiątkowała ludność Warszawy. Choroba cudownie ustąpiła
po modlitwie do Matki Bożej i w 1711 r. na Jasną Górę udała się pielgrzymka
dziękczynna – 20 pątników wyruszyło do Królowej Korony Polskiej, aby podziękować
Jej za cud. Wówczas przed Cudownym Obrazem Matki Bożej pielgrzymi ślubowali, że
co roku z klasztoru Ojców Paulinów na Nowym Mieście wyruszy na Jasną Górę
pokutno-dziękczynna pielgrzymka.
Był to początek tradycji, która nieprzerwanie trwa już trzy wieki. Mieszkańcy
stolicy dotrzymali złożonego ślubu. Tylko raz, w 1792 r., pielgrzymka nie
dotarła na Jasną Górę. Jej uczestnicy zostali wymordowani przez wojska pruskie.
Tragedia rozegrała się na drodze z Woli Mokrzyckiej do Krasic.
Po wojnie władze komunistyczne traktowały pielgrzymki jako publiczne
manifestacje wiary i postrzegały je jako zagrażające spokojowi publicznemu. –
Zaczęto je kontrolować, nadzorować – mówi dr Adam Dziurok, historyk z oddziału
katowickiego IPN. Już pod koniec lat 40. zaczęto utrudnianie organizowania
pielgrzymek. Czyniono to na różne sposoby, np. organizowano bardzo atrakcyjne
imprezy, aby odciągnąć ludzi od wyruszenia na Jasną Górę. – Trzeba jednak
zaznaczyć, że im bardziej utrudniano pielgrzymowanie, tym mobilizacja ludzi była
większa – dodaje dr Dziurok.
W stanie wojennym Warszawska Piesza Pielgrzymka była obiektem akcji represyjnej
tzw. Grupy "D" Departamentu IV MSW, wyspecjalizowanej w dezinformacji. Pątnicy
byli inwigilowani, padali ofiarą prowokacji esbeków, którzy podrzucali materiały
mające skompromitować wiernych. Do grupy należał morderca bł. ks. Jerzego
Popiełuszki, Grzegorz Piotrowski.

Męczeńska pielgrzymka
Obecny jubileusz Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki jest w pewien sposób jedyny.
Gdy przypadało jej stulecie, Polska istniała w kadłubowej postaci, jaką było
Księstwo Warszawskie; w czasie 200-lecia pielgrzymki trwała niewola. 300-lecie
po raz pierwszy przypada w okresie wolności.
– Śmiało możemy powiedzieć, że jest to pielgrzymka męczeńska. Na przestrzeni
trzech wieków jej trwania aż niemalże przez dwa stulecia odbywała się w czasie
niewoli, wojen, powstań i szykan reżimu komunistycznego. Mimo tak trudnej
sytuacji społecznej i narodowej Warszawska Pielgrzymka Piesza pozostała zawsze
przede wszystkim wyrazem wiary – drogą wiary i do wiary. Przez wieki udający się
w drogę pątnicy mieli głęboką świadomość, że największą niewolą dla człowieka i
największą klęską jest brak wiary – zaznacza o. Albert Oksiędzki ZP, kierownik
300. WPP.

 

Małgorzata Pabis

 


1711 r. – w podzięce za ustanie zarazy dziesiątkującej mieszkańców Warszawy
20 członków Bractwa Pana Jezusa Pięciorańskiego udało się z kościoła
paulińskiego Świętego Ducha ze srebrną tablicą wotywną na Jasną Górę.
1792 r. – wojska pruskie wymordowały wszystkich pielgrzymów. Ich zbiorowa mogiła
znajduje się na trasie pielgrzymki, 10 km od Świętej Anny.
1940-1945 – w czasie II wojny światowej pielgrzymi wyruszali w małych grupach.
Pierwszą pielgrzymkę po wojnie prowadził ks. Stefan Batory, orionista,
pielgrzymi przynieśli na Jasną Górę wieniec cierniowy z napisem: "Naszej
Jasnogórskiej Pani – zawsze wierna Warszawa".
1950 r. – Ojcowie Paulini z powrotem obejmują przewodnictwo pielgrzymki.
1963 r. – pod pretekstem epidemii ospy władze nie wydały zezwolenia na
pielgrzymkę. "Nielegalni" pielgrzymi i tak wyruszyli na trasę.

MR

drukuj