Dramat milionów chrześcijan
Liczba prześladowanych chrześcijan na świecie wciąż rośnie, a krąg miejsc,
gdzie wyznawcy Chrystusa nie mogą czuć się bezpiecznie, ciągle się poszerza. To
wnioski płynące z najnowszego raportu o sytuacji chrześcijan na świecie
opublikowanym wczoraj przez polską sekcję organizacji Pomoc Kościołowi w
Potrzebie "Prześladowani i zapomniani. Raport o prześladowaniach chrześcijan w
latach 2009-2010".
Obecnie w ponad 70 krajach świata 200 mln chrześcijan jest prześladowanych lub
dyskryminowanych tylko dlatego, że wierzą w Chrystusa. Oznacza to, że w co
trzecim kraju świata jego mieszkańcy będący wyznawcami Chrystusa nie mają
zagwarantowanego jednego z podstawowych praw człowieka, jakim jest prawo do
wolności wyznawanej religii.
Obok np. Iraku, Pakistanu, Sudanu, jednym z krajów, w którym odnotowano
największy wzrost przemocy wobec chrześcijan w ostatnich dwóch latach, jest
Egipt. W wyniku radykalizacji islamskiej społeczeństwa coraz częściej dochodzi
tam do zamachów, morderstw, gwałtów – także na kilkunastoletnich dziewczynkach,
do przymusowej islamizacji dzieci, porwań kobiet, zmuszania ich do przejścia na
islam i poślubienia muzułmanina, do dewastowania kościołów.
Wieloraką pomoc dotkniętym prześladowaniami niesie przede wszystkim Kościół
katolicki. Niestety, w większości krajów do prześladowań dochodzi za cichym
przyzwoleniem. Mimo czasem różnych deklaracji i obietnic rządy niewiele robią,
by poprawić sytuację chrześcijan. Bardzo bolesny jest fakt, że instytucje
międzynarodowe, które stawiają siebie na straży praw człowieka, do tej pory
niewiele zrobiły, by zmienić los prześladowanych chrześcijan. – Przeżywając
wiele różnych spotkań z misjonarzami, nieraz słyszę, że są oni zdziwieni
opieszałością międzynarodowych instytucji, które powinny stać na straży praw
człowieka, wśród których jest prawo do wolności religijnej – mówi ks. Tomasz
Atłas, dyrektor krajowy PDM. Ale jak podkreśla, to, co cieszy, zwłaszcza
chrześcijan w krajach ogarniętych prześladowaniami, to to, że wzrasta modlitewna
łączność i solidarność wiernych w świecie z tymi, którzy są prześladowani.
Potwierdza to w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" ks. abp Louis Sako,
chaldejsko-katolicki arcybiskup Kirkuku w Iraku. – Przyjaźń, solidarność i
wsparcie naszych braci i sióstr z Zachodu daje nam odwagę do pozostania na
naszej ziemi i w naszych wspólnotach, do kontynuowania naszego chrześcijańskiego
świadectwa – podkreśla ksiądz arcybiskup. Raport Pomocy Kościołowi w Potrzebie
"Prześladowani i zapomniani" powstał przede wszystkim na podstawie informacji
otrzymywanych na bieżąco z pierwszej ręki od biskupów, księży, sióstr zakonnych,
duchownych innych chrześcijańskich wyznań i wreszcie samych wiernych z krajów
prześladowań. Ukazuje on sytuację wyznawców Chrystusa w 40 krajach świata. W
porównaniu z raportem sprzed dwóch lat w obecnym pojawia się siedem nowych
państw. Są to: Bahrajn, Boliwia, Kongo, Jemen, Kolumbia, Malezja i Maroko.
Jednak opisane w dokumencie sytuacje nie wyczerpują ogromu cierpień, jakiego
doświadczają chrześcijanie na całym świecie. Oprócz prześladowań krwawych są
narażeni na codzienne szykany, utratę prywatnego mienia, dyskryminację w sferze
publicznej – w pracy, na ulicy, w społeczności sąsiedzkiej, a także w kręgu
rodzinnym. Dyskryminacja ze względu na wiarę w Chrystusa nie dotyczy tylko
krajów mniej rozwiniętych. Dotyczy także krajów Zachodu, gdzie w imię idei
świeckości i neutralności światopoglądowej państwa odmawia się im choćby prawa
do noszenia krzyżyka w miejscu pracy czy głoszenia swoich poglądów.
Maria Popielewicz
***************
Misjonarze są przy cierpiących
Ks. Tomasz Atłas, dyrektor krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych, sekretarz
Komisji ds. Misji KEP:
Być misjonarzem to być blisko ludzi, szczególnie tych pozbawionych nadziei,
tych, których podstawowe prawa są deptane. Kiedy misjonarze są bezpośrednimi
świadkami prześladowań lub o nich słyszą, jeszcze bardziej się z tym Kościołem
utożsamiają. Solidaryzują się z prześladowanymi, są z nimi, pomagają. Rzadko się
zdarza, by misjonarze szybko się ewakuowali z terenu zagrożenia. Wręcz
przeciwnie. Jest wiele przykładów – choćby ks. Jan Czuba, który zginął w kraju
ogarniętym konfliktem militarnym. W jednym z ostatnich listów do swojego kolegi
pisał, że zostaje do końca, by być z ludźmi, których Boża Opatrzność mu
powierzyła.
Wielu misjonarzy, którzy przeżyli najtrudniejsze chwile w krajach, gdzie byli
narażeni nawet na śmierć – choćby w Rwandzie w 1994 r. – powtarza, że tylko
głęboka wiara i intymna więź z Bogiem pozwoliła im tam nie dość że pozostać, to
jeszcze troszczyć się o to, jak tym ludziom pomagać i w sytuacjach zagrożenia, i
później. Bo tak po ludzku nie zostaliby tam ani minuty dłużej.
not. MMP
