Dom Turka do rejestru zabytków


Dzięki staraniom wielu osób i organizacji coraz bliżej do wpisania Domu Turka, dawnej ubeckiej katowni, do rejestru zabytków. Uniemożliwi to obecnemu właścicielowi tego budynku przebudowanie go w obiekt handlowy.
Dzięki dziesiątkom pism i listów wysłanych przez obrońców miejsca uświęconego krwią Polaków do wszystkich instytucji, które mogą pomóc, udało się już wstrzymać decyzję wydaną dla tego obiektu przez kierownika Suwalskiej Delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku, który zezwolił na „rozbudowę i przebudowę budynku historycznego, polegającą na adaptacji do nowej funkcji handlowo-usługowej”. Z budynku ocalałaby jedynie ściana frontowa oraz elewacja od strony wschodniej.

– Stuletni Dom Turka w Augustowie – dawną katownię NKWD i UB – należy uznać za zabytek chroniony prawem. Jest to bardzo ważne miejsce dla tożsamości mieszkańców nie tylko Augustowa, ale i regionu, gdzie bezwzględna walka aparatu bezpieczeństwa z niepodległościowym podziemiem trwała do 1954 roku – powiedziała nam Danuta Kaszlej, prezes Klubu Historycznego im. Armii Krajowej w Augustowie, zajmująca się od ponad dziesięciu lat badaniem zbrojnego ruchu oporu na Suwalszczyźnie. To w Domu Turka więziono, przesłuchiwano i torturowano żołnierzy AK i poakowskiej konspiracji oraz miejscową ludność udzielającą im wsparcia. Są dokumenty i relacje potwierdzające, że siedziba PUBP w Augustowie i posesja do niej przylegająca była też miejscem mordów i pochówku działaczy niepodległościowego podziemia. – Cieszy nas szerokie wsparcie dla starań na rzecz ocalenia Domu Turka oraz wnikliwe zajęcie się problemem przez wiceministra Tomasza Mertę, który pełni funkcję generalnego konserwatora zabytków. Wystąpił on m.in. o ocenę wartości historycznej obiektu, co jest niezbędne, aby zapewnić mu ochronę prawną. Decyzji ministra kultury w tej sprawie jeszcze nie ma – mówi Danuta Kaszlej.
Zdaniem prezes Klubu Historycznego im. Armii Krajowej, który zrzesza wielopokoleniowe środowisko osób zainteresowanych historią, w tym młodzież augustowskich szkół, w Polsce zbrodnie komunistyczne ciągle jeszcze nie są stawiane na równi ze zbrodniami nazistowskimi. – Czy ktokolwiek na Pawiaku czy w siedzibie gestapo na alei Szucha w Warszawie organizowałby kompleks handlowy? To jest dla nas naturalne, że nie. Dlaczego budynki dawnych ubeckich i sowieckich katowni nie są wpisane do rejestru zabytków? Trwa bitwa o pamięć ofiar zbrodni komunistycznych, która nie jest należycie chroniona – zauważa Danuta Kaszlej.
Organizacje, które czynią starania, by ocalić Dom Turka, takie jak m.in. Klub Historyczny im. Armii Krajowej w Augustowie, Związek Sybiraków, Związek Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945 oraz Światowy Związek Żołnierzy AK, wspólnie deklarują chęć zrobienia jeszcze czegoś więcej. – Chcielibyśmy, by powstało tam muzeum z prawdziwego zdarzenia, które pokazywałoby głównie komunistyczny terror okresu powojennego. W tej dawnej ubeckiej katowni można by pokazać pomieszczenia, w których dokonywano krwawych przesłuchań. Można by to zrobić w żywej, nowoczesnej konwencji, tak jak robi się to w Muzeum Powstania Warszawskiego – mówi Danuta Kaszlej.
– Tu na wakacje zjeżdżają tysiące ludzi, mieliby oni okazję zwiedzić to muzeum, wynieść z niego wiedzę o tym, co się po wojnie w Polsce działo, kto był katem, a kto ofiarą. Kto Ojczyznę zdradził, a kto oddał za nią życie – powiedział ksiądz Stanisław Wysocki, prezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945.
W latach 1939-1941 Dom Turka wybrali na swoją siedzibę funkcjonariusze krwawego NKWD. Tu torturowali polskich patriotów. Następnie w latach 1944-1956 w budynku mieścił się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Augustowie. W tym czasie w Domu Turka dokonywano brutalnych przesłuchań, m.in. osób zatrzymanych podczas „obławy augustowskiej”. Przesłuchań ze skutkiem śmiertelnym dokonywał tu m.in. kat ziemi augustowskiej Jan Szostak.
– Mamy informacje, z imienia i nazwiska, o 14 osobach, które straciły życie w Domu Turka do 1952 roku. Mamy również dokumentację, która zawiera wstrząsające opisy metod przesłuchań i tortur stosowanych przez komunistycznych oprawców wobec żołnierzy AK i WiN – powiedział nam Leszek Płoński, wiceprezes Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945.


Adam Białous
drukuj