Do Matki Dobrego Pasterza

Homilia ks. abp. Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego,

wygłoszona podczas ogólnopolskich dożynek rolników na Jasnej Górze 7 września 2008 r.



Także w tym roku zgromadziliśmy s ię na Jasnej Górze, u Matki Chrystusa – Dobrego Pasterza, aby wspólnie podziękować Stwórcy za tegoroczne plony i prosić o błogosławieństwo na przyszły rok. Tym samym ponownie włączyliśmy się w rytm wyznaczony przez Boga samego.

Święto dziękczynienia

Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?

Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?

(Jan Kochanowski,

Czego chcesz od nas, Panie)

Dożynki nie są nowym wynalazkiem. Przeżywane na sposób religijny nawiązują do starotestamentalnego Święta Namiotów, o którym mówi Pismo: „Tak więc piętnastego dnia siódmego miesiąca, kiedy zbierzecie plony ziemi, będziecie obchodzić święto Pana przez siedem dni. Pierwszego dnia jest uroczysty szabat. Ósmego dnia także uroczysty szabat. Weźcie sobie pierwszego dnia owoce pięknych drzew, liście palmowe, gałązki gęstych drzew i wierzb nadrzecznych. Będziecie się weselić przed Panem, Bogiem waszym, przez siedem dni. Będziecie obchodzić to święto dla Pana co roku przez siedem dni. To jest ustawa wieczysta dla waszych pokoleń” (Kpł 23, 39-42; por. 29, 12-39: o ofiarach).

Jest to nie tylko święto radości rolników. To przede wszystkim święto „dla Pana”. Święto dziękczynienia Panu za udzielone dotąd błogosławieństwa: „Będziesz obchodził Święto Namiotów przez siedem dni po zebraniu plonów z twego klepiska i tłoczni. W to święto będziesz się radował ty, syn twój i córka, sługa twój i niewolnica, a także lewita, obcy, sierota i wdowa, którzy żyją w twoich murach. Przez siedem dni będziesz świętować ku czci Boga swego, Jahwe, w miejscu, które sobie obierze Jahwe, za to, że ci błogosławi Bóg twój, Jahwe, we wszystkich twoich zbiorach, w każdej pracy twych rąk, i abyś był pełen radości” (Pwt 16, 13-15).

Tej niezmiennej postawy wdzięczności rolników wobec Boga nie mogą zawiesić żadne problemy nękające wieś. Nie da się jej znieść ze względu na słabe zbiory ani trudności w ich sprzedaży. Owa wdzięczność nie może nigdy zaginąć, podobnie jak nie powinna ustać wdzięczność dzieci wobec własnych rodziców. „W każdym położeniu dziękujcie” (1 Tes 5, 18). A więc nie tylko w szczęściu, ale i wtedy, gdy nas spotyka nieszczęście lub krzywda. Owszem, wolno nam błagać Boga o odsunięcie nieszczęść, ale i w złych okolicznościach nie możemy zapomnieć o postawie dziękczynnej, bo jeśli Bóg dopuszcza na nas coś złego, to jednocześnie udziela daru, by przeciwności nas umocniły.

Rolnicy ze swojej natury są ludźmi dziękczynienia. Dlatego przychodzą prosić Wszechmogącego również o to, by mogli nabrać coraz większej miłości i czci do ziemi. Aby nie tylko umieli czerpać z niej chleb, ale też otworzyć przed nią swoje serce. By umieli podnieść ziarno z ziemi, myśląc z wdzięcznością: To jest z-boże, czyli z-Bożego dane dzieciom Bożym. „Każde dobro, jakie otrzymujemy, i wszelki dar doskonały zstępują z góry, od Ojca świateł” (Jk 1, 17). Jednocześnie zdajemy sobie z tego sprawę, że naszym dziękczynieniem nie uczynimy Boga szczęśliwszym ani lepszym. To nam jest potrzebna modlitwa dziękczynna, ponieważ przy jej pomocy otwieramy się pełniej na bezinteresowną miłość Boga do nas i uczymy się przyjmować dary Boże zgodnie z zamiarem Dawcy.

Z tej racji gromadzą się dzisiaj na Jasnej Górze duchowieństwo, przedstawiciele Sejmu i Senatu, władze rządowe i samorządowe, rektorzy szkół wyższych, Izby Rolnicze, osoby zajmujące się działalnością dookoła rolniczą, zespoły artystyczne. Przede wszystkim zaś przychodzą tutaj wójtowie, sołtysi i delegacje rolników, hodowców i sadowników. Stan rolniczy przynosi przed ołtarz wieńce dożynkowe i bochny chleba; plony pól, ogrodów, sadów. Dzisiejszy świąteczny dzień przypomina nam o trwałych wartościach, kultywowanych przez środowisko rolnicze, do których należą szacunek dla rodziny i pracy, otwarcie na Boga, a w szczególności cześć dla Najświętszej Marii Panny, która wydała najpiękniejszy owoc naszej ziemi, Zbawiciela ludzkości.

Ale dożynki są także okazją do wyrażenia wdzięczności i szacunku dla rolników za ich pracę. W misternie wykonanych dożynkowych wieńcach i okazałych bochnach chleba kryje się radość z zakończonych żniw i wdzięczność za zbiory. Lecz poza radością jest nade wszystko wdzięczność, i to wdzięczność wobec wielu. Przecież kromka chleba, którą podnosimy do ust, powstaje dzięki zbiorowemu wysiłkowi i ofiarności wielkiej rzeszy ludzi: rolników, młynarzy, piekarzy, transportowców i sprzedawców. Możemy powiedzieć, że w jakimś sensie zamyka ona w sobie wysiłek znaczącej części społeczeństwa. To rzeczywisty symbol solidarności człowieka z człowiekiem.

Kana

Przejdźmy jednak do sprawy – z punktu widzenia duchowego – ważniejszej, do związku wesela w Kanie Galilejskiej z naszym życiem. Wiemy, że dla samego Pana Jezusa nie był to jeden z wielu epizodów z Jego życia, ale moment niezwykle ważny – symbol mesjańskich zaślubin Izraela z Bogiem (por. Oz 2, 21 nn; Jr 2, 2; Iz 54, 5 nn), symbol początku epoki mesjańskiej („woda ujrzała Boga i zaczerwieniła się”).

Jeden z bardziej odkrywczych komentarzy do tego wydarzenia został napisany przez św. Augustyna. Odkrył on coś, co zwykle umyka naszej uwadze. Otóż – pisze Augustyn – jeśli ktoś tylko zrozumie, że przemiana wody w wino została dokonana nie przez kogo innego jak właśnie przez Boga, wówczas cud w Kanie Galilejskiej przestanie go zdumiewać. Przecież Pan Bóg powtarza każdego roku – w zwolnionym tempie – podobny cud. Co roku na winnice całego świata pada deszcz, by po jakimś czasie, zmieszany z minerałami, przeszedł przez korzenie i gałązki winnej latorośli, i by woda zamieniła się w wino. Regularność, z jaką to zjawisko występuje w naturze, sprawia, że nie widzimy w nim nic cudownego. A przecież ostatecznie jest to o wiele bardziej imponujące wydarzenie aniżeli jednorazowa przemiana wody w wino w Kanie Galilejskiej. Jak to możliwe, że ludzie, patrząc każdego roku na gigantyczne energie, jakie angażuje Stwórca w podtrzymanie świata w istnieniu, nie są nimi oczarowani, nie dziękują za nie ani nie oddają czci Stwórcy? Skoro więc ludzie przechodzą obojętnie każdego dnia obok wielkich dzieł Bożych, Pan Bóg dokonuje czasami jakiegoś dzieła niezwykłego, aby przebudzić człowieka i skłonić go do oddania Mu chwały (por. św. Augustyn, In Evangelium Ioannis, 8.1).

Nie zapominamy jednak, że w Kanie – u początków publicznej działalności Jezusa – zjawiła się także Matka Jezusowa, która swoją postawą przyspieszyła początek znaków objawiających mesjańską moc Jej Syna („Pan mnie stworzył, (…) jako początek swej mocy”, Prz 8, 22).

„Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Tymi słowami Maryja zwróciła uwagę na to, że miłość jest nie tylko darem, ale i przykazaniem. Ukazała wymagania, jakie winny być spełnione, aby mogła się objawić cudowna moc Mesjasza. Jednocześnie zaś przyczyniła się ostatecznie do obudzenia wiary w uczniach: „Kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana; kto mnie nie znajdzie, duszę swą rani, śmierć kocha każdy, kto mnie się wyrzeka” (Prz 8, 35-36).

W Kanie ujawnił się nowy wymiar macierzyństwa Matki Chrystusa (Redemptoris Mater, 21). Jego pierwszy kształt ukazują ewangeliści Mateusz, Marek i Łukasz, drugi wymiar objawia św. Jan Ewangelista.

Synoptycy przeciwstawili macierzyństwo fizyczne macierzyństwu duchowemu, ukazując wyższość tego drugiego: „Gdy On to mówił, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: 'Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś’. Lecz On rzekł: 'Owszem, ale przecież błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je'” (Łk 11, 27-28; por. Łk 8, 19-21; Mt 12, 46-50; Mk 3, 31-35). A potem: „Ktoś rzekł do Niego: 'Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą’. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: 'Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?’. I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: 'Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką'” (Mt 12, 47-50).

Święty Jan Ewangelista z kolei odkrył przed nami, na czym polega owo macierzyństwo Maryi według Ducha. Ono polega na trosce Maryi o ludzi. Na wychodzeniu naprzeciw ich potrzebom i niedostatkom. Maryja pośredniczy między Synem a nami. Nie staje wobec nas jako obca, lecz jako Matka świadoma tego, że może – a nawet ma prawo – powiedzieć Synowi o naszych potrzebach. I wprawdzie w Kanie powiadomiła Jezusa tylko o jednej, i to z pozoru błahej postaci ludzkiego niedostatku, to jednak ów niedostatek miał również swoje symboliczne znaczenie. Był on pierwowzorem wszystkich potrzeb człowieka, narodów, a nawet całej ludzkości.

Tego rodzaju bieda jest – dla przykładu – udziałem prawie wszystkich małżonków. Wino radości i miłości wzajemnej – obecne u początków związku małżeńskiego – z upływem lat zaczyna się wyczerpywać, a nawet zaczyna go brakować. Każde ludzkie uczucie może się wypalić. Na małżeństwo i rodzinę spada wtedy chmura troski i smutku. Gdzie znaleźć nowe wino, by nie zabrakło go do końca naszych dni? Jak zamienić rozczarowanie w radość? Jest na to rada. Trzeba zaprosić Jezusa do naszego małżeństwa, bo tylko On, ponaglony przez swoją Matkę, może wodę rutyny zamienić w jeszcze lepsze wino niż to, które było na początku. Może stworzyć nowy rodzaj miłości małżeńskiej; mniej burzliwej, ale za to trwalszej, bo zdolnej do przebaczenia.


Uprawa ludzkich serc


Kiedy więc nadchodzą dożynki, każdy roztropny gospodarz przypomina sobie o tym, że on sam jest nie tylko siewcą i żniwiarzem, ale również Bożą rolą (por. Mt 13). Przypomina sobie o zbliżającym się sądzie Bożym; o przybyciu Boskiego Żniwiarza, który odrzuci plewy, a ziarno dobrych czynów zgromadzi w swoich spichlerzach (por. Mt 21, 33), przez co dożynki posiadają nie tylko doczesny, ale i wieczny wymiar. Całe stworzenie – powiada św. Paweł – „jęczy i wzdycha w bólach rodzenia”, ufając, że zostanie wyzwolone „z niewoli zepsucia” (por. Rz 8, 21-28). Z tego względu „serce” pozostaje najważniejszym terenem na ziemi, który trzeba pracowicie uprawiać. Dlatego też jeden z Ojców Kościoła, zwracając się do gospodarza, napomina go: „Kiedy zatem przechadzasz się po polu i doglądasz swojej ziemi, zważ, że ty także jesteś polem Chrystusa, i dbaj także o siebie jak o swoje pole. Tak jak domagasz się od swego rolnika, aby troszczył się o piękno twojego pola, tak też uprawiaj własne serce, aby było piękne dla Pana” (św. Paulin z Noli, List 39, 3 do Aprusa i Amanda).

Dlatego są z nami dzisiaj także duszpasterze rolników, którzy – jako przewodnicy ludu Bożego – są wezwani do tego, by przyczyniać się do odnowy moralnej rolników. Oni to proszą dziś Boga nie tylko o dobre wywiązanie się ze swojego zadania, ale i o roztropność dla siebie. O to, by w swojej pracy duszpasterskiej nie dali się nigdy sprowadzić do poziomu demagogii i populizmu, do tworzenia pozorów „walki o słuszną sprawę” i zyskiwania ludzkiego poklasku, ale by – wspierając rolników w ich słusznym dążeniu do uzyskania godnych warunków życia – mieli zawsze na względzie zasadę solidarności wszystkich grup społecznych, aktualną sytuację kraju oraz grę różnych sił politycznych i grup interesu, w którą nie mogą się dać wmanewrować ani przez nią zmanipulować.


Uprawa ziemi


Dożynki to nie tylko rozważanie o rolniku, to także medytacja o rolnictwie. Rolnictwo od zawsze boryka się z problemami. Dzisiaj traci na znaczeniu, spychane zazwyczaj na drugi plan, ze względu na inne, rzekomo „ważniejsze” sprawy. Dopłaty z Unii zdawały się zacierać różnice, lecz w małych gospodarstwach pochłaniane są przez drożejące ceny paliw i nawozów. Sadownicy twierdzą, że sprzedają owoce poniżej kosztów, bo takie ceny dyktują im pośrednicy. Rolnicy z małych gospodarstw nie mają możliwości sprzedaży swoich produktów. Obecnie przepisy służą głównie dużym, wyspecjalizowanym gospodarstwom. Poważnym problemem jest niski stopień samoorganizacji rolników. Wieś pustoszeje, a ci, którzy zostają, czują się opuszczeni. Bieda w Polsce jest przede wszystkim biedą na wsi.

Po to, by sprostać dzisiejszym trudnościom i wyzwaniom, rolnictwo stoi wobec konieczności głębokiej restrukturyzacji. Wiele gospodarstw wymaga modernizacji, która zwiększyłaby wydajność stosunkowo słabych użytków rolnych i efektywność pracy rolniczej. Produkcja rolna musi być przy tym lepiej dostosowana do wymogów Wspólnotowej Polityki Rolnej i konkurencji na jednolitym rynku europejskim. Wszystko to powinno dokonywać się przy zachowaniu dotychczasowego etosu pracy na roli, stawiającego na pierwszym miejscu zaspokojenie potrzeb żywnościowych kraju.

Rolnikom potrzebna jest obecnie coraz rozleglejsza wiedza; szczególnie wiedza o produkcji zdrowej żywności, o rynku i marketingu produktów rolnych. Wiedza agrotechniczna rolników wymaga stałego pogłębiania i uaktualniania wraz z rozwijającym się postępem technicznym. Do każdego rolnika powinna także szybciej docierać konkretna informacja o uregulowaniach unijnych dotyczących rynku rolnego oraz o różnorodnych środkach pomocowych dla rolnictwa. Wśród tych ostatnich znajdują się także – słabo wykorzystywane – fundusze na dokształcanie rolników.

Do czasu, gdy na obszarze Unii Europejskiej zacznie działać rzeczywiście wolny rynek rolny (ograniczany obecnie m.in. dopłatami do rolnictwa czy wyznaczaniem limitów ograniczających produkcję rolną), należy zgłaszać oczekiwanie wobec polityków, by udzielili pomocy rolnikom w planowaniu produkcji oraz sprzedaży plonów i w rozwiązaniu problemu bezrobocia na wsi.

Wymienione wyżej postulaty skierowane są także pod adresem władz samorządowych różnych szczebli, których zadaniem winno być uaktywnienie i usprawnienie działalności licznych instytucji doradztwa i szkolenia rolniczego. Trzeba dopilnować, ażeby w zbliżających się wyborach do nowych władz samorządowych znaleźli się ludzie, którzy należycie doceniają potrzeby edukacyjne wsi.

Równocześnie wieś czekają również inne głębokie przemiany społeczne. Znaczna część jej mieszkańców odejdzie do zawodów nierolniczych, ale za to powiększy się liczba mieszkańców miast, którzy wybiorą wieś jako swoje stałe miejsce zamieszkania. Już dziś na wielu wsiach mieszka więcej osób utrzymujących się z zawodów nierolniczych aniżeli z pracy na roli. Nie oznacza to wcale umniejszenia znaczenia rolnictwa w gospodarce ani obniżenia prestiżu zawodu rolnika. Rolnik pozostanie dalej żywicielem społeczeństwa, a do tego – w coraz większym stopniu – spełniać będzie rolę opiekuna środowiska naturalnego i strażnika cennych zasobów ekologicznych. Nikt go w tym nie zastąpi. Dlatego też wieś wymaga wszechstronnego wsparcia i docenienia przez całe społeczeństwo (por. Oświadczenie Rady Społecznej przy Arcybiskupie Poznańskim w kwestii opartego na wiedzy rozwoju rolnictwa wielkopolskiego – Poznań, 30.05.2006).


Zakończenie


Im bardziej upowszechnia się dzisiaj niewdzięczność, tym bardziej należy dziękować. Święty Ignacy Loyola zauważył, że „wśród wszelkich wyobrażalnych niegodziwości i grzechów niewdzięczność należy do najbardziej obrzydliwych rzeczy – wobec naszego Stwórcy i Boga i wobec stworzeń, które uczynił On dla swojej Boskiej i wiecznej chwały; jest ona zapoznaniem otrzymanych dóbr, łask i darów; przyczyną, początkiem i źródłem wszelkiego zła i grzechów” (List do Simona Rodriguesa, 18.03.1542). U podstaw tak surowej oceny niewdzięczności leży jego przeświadczenie, że życie w najgłębszej swej istocie jest miłością. A miłość jest, owszem, wzajemnym przyjmowaniem, ale i dawaniem.

Dlatego gromadzimy się tutaj ze wszystkich stron Polski, w polskiej Kanie – przy Ołtarzu Ojczyzny – i składamy na patenie ziemski chleb, oczekując cudownej przemiany. „Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb, owoc ziemi oraz pracy rąk ludzkich. Tobie Go przynosimy, aby stał się dla nas chlebem życia”.

Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny Panie!

Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie.

Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi,

Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi.

(Jan Kochanowski,

Czego chcesz od nas, Panie)

drukuj