Do Libii raczej nie wejdziemy
O prognozowanym rozwoju sytuacji w Libii oraz o tym, czy Polska powinna
się zaangażować w ten konflikt, rozmawiali z senatorami przedstawiciele Sztabu
Generalnego i Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jednym z głównych pytań, jakie
stawiają sobie politycy, jest to, czy wiadomo, kim są rebelianci walczący z
Muammarem Kaddafim, którego rządy gwarantowały pewną stabilność, i co przyniesie
nowa sytuacja w tym państwie.
Libia to region, w którym mieści się również część instalacji PGNiG i gdzie od
czasów PRL Polska była w pewien sposób obecna. Wiceszef MSZ Jacek Najder ocenia,
że rozwój wypadków zależy m.in. od tego, czy Rada Tymczasowa – na razie uznana
przez Francję i Arabię Saudyjską – będzie przekonująca dla społeczności
międzynarodowej. Od początku interwencji, jaką kraje zachodnie podjęły przeciw
rządzonej przez Kaddafiego Libii, pojawiają się informacje o potrzebie
ewentualnego polskiego zaangażowania w tym kraju. Informacja MON i MSZ o
sytuacji w Libii była tematem posiedzenia senackiej komisji obrony. Generał
Mieczysław Cieniuch zaprzeczył, by jednostka GROM brała udział w ewakuacji
polskiej ambasady w Trypolisie. – Z tego, co wiem, operację przeprowadziło BOR,
wojsko tylko podstawiało środki transportu – oświadczył szef sztabu, co
potwierdził także wiceminister spraw zagranicznych Jacek Najder. Natomiast
pływający po Morzu Śródziemnym ORP Xawery Czernicki bierze udział w zupełnie
innej natowskiej misji pod kryptonimem "Active Endeavour". – Zgadzam się, że
jest więcej pytań niż odpowiedzi, ale nie mamy wątpliwości, że gdyby nie
interwencja, Kaddafi rozprawiłby się z ludnością cywilną bardziej surowo – uważa
wiceminister obrony Zbigniew Włosowicz. W jego ocenie, interwencja państw
zachodnich w Libii jest lepszym wyjściem niż zaniechanie. – Moje doświadczenie z
ONZ i sytuacje kryzysowe ostatniego 20-lecia pokazują, że w pewnych sytuacjach
społeczność międzynarodowa się wstydzi. W Libii nie ma linii frontu, a obie
strony uciekają się do dezinformacji – powiedział wczoraj gen. Mieczysław
Cieniuch. Trudno ocenić, jak aktualnie wygląda sytuacja, ponieważ nie ma
wyraźnego frontu między wojskami Muammara Kaddafiego i powstańcami. Żadna ze
stron nie ma jednolitego systemu dowodzenia, obydwie stosują też walkę
informacyjną, wprowadzając w błąd opinię publiczną – informuje gen. Cieniuch.
Dodał, że Sztab Generalny wprawdzie otrzymuje meldunki z NATO, ale są to
informacje tajne. Zdaniem wojskowych, nie wiadomo też, czy operacja powietrzna
wystarczy, by opanować sytuację. W ich ocenie, lotnictwo osłabiło potencjał
militarny reżimu, ale – jak podkreślają – w sztuce wojennej przy użyciu jednego
rodzaju sił zbrojnych nie da się osiągnąć celu. Do tego dochodzi inny kłopot, bo
– jak się okazuje – operacja lądowa jest obecnie niemożliwa ze względów
prawnych. Sytuacja w Libii była we wtorek przedmiotem konferencji w Londynie z
udziałem ok. 40 państw i organizacji międzynarodowych, w tym NATO i Unii
Afrykańskiej. Sojusz Północnoatlantycki przejął wczoraj rano odpowiedzialność za
przestrzeganie strefy zakazu lotów i embarga nałożonego na Libię.
Maciej Walaszczyk
