Dlaczego bez jazdy próbnej

Podczas dyskusji, jaka toczyła się w ostatnim czasie przy okrągłym stole w
Fox News, zaproszony do programu gość, komentator Jay Thomas stwierdził, że
młodzi ludzie nie powinni mieć obaw, jeśli chodzi o seks przedmałżeński, gdyż
nikt nie decyduje się na "zakup samochodu bez jazdy próbnej". "Nie bierze się
ślubu ani nie da się nauczyć niczego o seksie bez współżycia" – wywodził. Według
słów komentatora, każdy rozsądny człowiek wolałby uniknąć kogoś, kto mógłby być
"nieudolny w tych sprawach", podobnie jak każdy rozsądny człowiek chce uniknąć
zakupu wadliwego pojazdu. Pan Thomas nie był w stanie sobie wyobrazić, jak –
pozostając w obszarze terminologii samochodowej – ktokolwiek mógłby planować
małżeństwo bez uprzedniego "przetestowania", "palenia gum" oraz "jazdy próbnej"
dotyczącej intymnego pożycia.

Analogia z jazdą próbną jest niewłaściwa z wielu ważnych powodów, a seks
przedmałżeński bynajmniej nie jest równoznaczny z nieszkodliwą "jazdą próbną".
Kontekst, w którym odbywa się współżycie, jest tu postrzegany w kategoriach
"udanego wykonania". Oddzielony od właściwego kontekstu małżeństwa staje się
szybko drogą do emocjonalnego i interpersonalnego rozbicia. Ponieważ pożycie
płciowe wydobywa swoje właściwe znaczenie tylko w małżeństwie, nie może być
właściwie oceniane poza nim. Można tu zastosować analogię do próby oceny
efektywności konkretnego samochodu, zanim jeszcze zostanie zmontowany lub
zjedzie z linii montażowej.

Znana jest historia sławnego, ale nieodpowiedzialnego kierowcy wyścigowego,
który zdecydował się pożyczyć od znajomego camaro, aby wykonać nim jazdę próbną
po torze wyścigowym. Szybko osiągnął granicę prędkościomierza, przekraczając
obroty maksymalne przy ponad 100 milach na godzinę. Utrzymywał ten stan przez
kilka okrążeń wokół toru i w końcu zjechał na bok. Gdy to zrobił, przytarty i
przegrzany silnik gwałtownie zgasł i zaczął dymić. Kierowca był przyzwyczajony
do drogich, wysokowydajnych maszyn wyścigowych i camaro w porównaniu z nimi
wypadało słabo. Wysiadł z samochodu, mrucząc pod nosem: "Co też się dzieje z tym
samochodem?!". Współżycie seksualne przed ślubem jest właśnie jazdą próbną
podobnego rodzaju – wyraźnie nieuzasadnioną i szkodliwą.

Tego rodzaju "jazda próbna" jest mentalną redukcją potencjalnego małżonka do
roli kogoś, kogo jest łatwo zastąpić przez "lepszy model". Kiedy weźmiemy
samochód na jazdę próbną i nam się nie spodoba, możemy po prostu zwrócić
kluczyki i sprawdzić kolejny model. Ale ludzie nie są samochodami, które możemy
ot tak wykorzystać i odrzucić.
Pojmowanie seksualnej "jazdy próbnej" jako wstępu do małżeństwa trywializuje i
degraduje poważny związek, jakim naprawdę ono jest. Zresztą odkrycia jakiego
rodzaju cech mógłby oczekiwać młody człowiek podczas tego seksualnego testu?
Jakie charakterystyki mogłyby zdyskwalifikować kogoś jako jego przyszłą żonę?
Gdyby sam żył w czystości i byłyby to jego pierwsze doświadczenia intymne,
zdobyte świeżo po złożeniu przysięgi małżeńskiej, automatycznie przyjmowałby, że
jego żona jest wspaniała. I żadne "porównania" nie byłyby konieczne.

W ostatecznym rozrachunku trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: kto tak
naprawdę chce być w ten sposób "porównywany" z innymi? Partnerzy mogą czuć się
zagrożeni, jeśli przypuszczają, że ich współmałżonek porównuje ich z poprzednimi
partnerami. Stanowi to silny bodziec do powstrzymania się od pożycia płciowego
przed ślubem w celu ochrony bezpieczeństwa emocjonalnego, którego małżonkowie
powinni doświadczać w swoim związku. Każda kobieta woli wyjść za mąż za
człowieka, który żył w czystości. Podobnie każdy mężczyzna w głębi serca chce
ożenić się z dziewicą, a nie z kimś, kto był poddany "jeździe próbnej" przez
innych mężczyzn.

Pewna szczęśliwie zamężna kobieta napisała na forum internetowym: "Byłam
tylko z jednym mężczyzną, a on był tylko z jedną dziewczyną – i to dopiero w
naszą noc poślubną. Być może oboje byliśmy źli w łóżku. Ale żadne z nas nie
miało o tym pojęcia, gdyż nigdy nie było z nikim innym. Nigdy nie postrzegaliśmy
tego jako problemu".

Piosenkarka i aktorka Rebecca St. James, która również uczestniczyła w
dyskusji przy okrągłym stole Fox News, wyraziła tę samą myśl: "Chciałabym tylko
podkreślić, że seks małżeński (a nigdy nie byłam z kimkolwiek innym niż mój mąż)
jest wspaniały. To takie budujące i piękne. I bardzo się cieszę, że nie mam
żadnych wspomnień związanych z kimś innym. Cieszę się, że mój mąż nie ma do kogo
mnie porównywać. Mamy tylko siebie".

Narzeczeństwo i małżeństwo opierają się na zaangażowaniu i miłości
ofiarowanej innej osobie, a nie na porównywaniu ofert w poszukiwaniu najlepszej
lub testowaniu najnowszych pojazdów. Współżycie jest wyjątkowym darem, dzięki
któremu możemy oddać się innej osobie w małżeństwie. Cementuje ono w trwały
związek skarb miłości małżeńskiej.

Ks. dr Tadeusz Pacholczyk

drukuj