Dla wspólnego dobra

Jedna nitka niewiele znaczy – wątła niczym pajęczyna, rwie się przy
byle poruszeniu. Nitki skręcone razem w mocną linę potrafią utrzymać wielki
ciężar. Oto potężny statek: miliony śrub, nitów, stalowych płyt, które spięte w
jedność tworzą monumentalną konstrukcję – niestraszne wtedy morza i oceany,
niegroźne najwyższe fale. Las zwalony potężną, burzową nawałnicą – trwoga i
pokora zarazem się rodzą w umyśle, gdy oczy spoglądają na stuletnie drzewa,
połamane jak zapałki – tylko na skraju ocalały dwa przytulone do siebie pnie.
Splątane korzeniami i konarami przetrwały…

Jedność. To ona stoi w centrum dzisiejszej Liturgii Słowa. Ona buduje, scala,
jest podstawą zwycięstwa. Wie to doskonale szatan, dlatego jego działanie opiera
się na czymś dokładnie przeciwnym: na jątrzeniu, nastawianiu przeciwko sobie,
prowokowaniu sporów i wojen, kłamstwie i oszczerstwie. Na mechanizmie, który
starożytni krótko określali: „Divide et impera” (dziel i rządź). Bazuje dziś na
nim PR, walka polityczna. Krociowe zyski z jego funkcjonowania zbierają wydawcy
czasopism i portali internetowych. Są ludzie, którzy mogą funkcjonować i
zdefiniować swoją tożsamość tylko wtedy, gdy z kimś (z czymś) walczą. Nieważne,
czy wróg jest rzeczywisty czy wirtualny. Jeśli go zabraknie, najprościej go
sobie wymyślić… Taka postawa zwykle jest znakiem wewnętrznego kryzysu, braku
woli, by skupić się na pozytywnym budowaniu, często usprawiedliwieniem bierności
i rozpaczliwą próbą ukrycia niedostatku argumentów.
Jedności nie da się
zbudować na fundamencie ekonomii, wspólnej waluty, interesach. Tu zawsze
znajdzie się ktoś, kto zechce być ważniejszy, mieć większe wpływy. Niewielką
rolę przypisuje się zasadom moralności. Już dawno w polityce i ekonomii skazano
je na banicję. Kibicie na stadionie, choćby było ich i sto tysięcy, złączeni
jednym, potężnym głosem, po meczu rozejdą się do swoich domów, nierzadko
przedtem demolując sklepy i pociągi, dając upust emocjom podczas ulicznych
bitew. Oto jedność, którą chce zbudować posługujący się tylko swoją kulawą
logiką człowiek. Trzeba czegoś więcej.
Duch Święty, który zstępuje na
apostołów, uzdalnia ich do przyjęcia Prawdy, daje wzór jedności, którego próżno
szukać gdziekolwiek indziej. Tej mocy udziela także każdemu z nas. Nie jest to
jakaś wirtualna, nieokreślona siła. Kościół mówi o konkretnych siedmiu darach.
Święty Paweł przypomina, że w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, On jest w
nas sprawcą chcenia i działania, bez Jego pomocy nikt nie jest w stanie
powiedzieć: Panem jest Jezus. Bez tej obecności trudno mówić o jakimkolwiek
budowaniu, uświęceniu. Przegrywamy tak często w codziennym życiu, bo zbyt mało
wiary w nas, że „moc z wysoka” może cokolwiek zmienić. Zaufaliśmy rozumowi,
technice, obietnicom raju na ziemi. Co z tego wynika? Jeszcze większe
spustoszenie i zgliszcza. Najboleśniejsze – to te pozostawione w ludzkich
duszach. Pora to zmienić. Otwórzmy się na działanie Ducha Świętego. On nas
poprowadzi i wypełni życiem.

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj