Czyje DNA badali śledczy
– Nikt dzisiaj nie ma pewności, ani prokuratura, ani rodzina, że pochowane ciało w Drobinie to syn pana Włodzimierza Olewnika, Krzysztof – twierdzi poseł Andrzej Dera z sejmowej komisji śledczej badającej postępowanie organów ścigania w tej sprawie.
Materiały prokuratorskie zawierają wiele wątpliwości, a ich wyjaśnienie jest możliwe tylko poprzez ekshumację zwłok – twierdzi. Posłowie spotkali się wczoraj z prokuratorami z Gdańska.
Według nieoficjalnych informacji śledczy z gdańskiej prokuratury apelacyjnej uważają, że sfałszowano wyniki badania biegłych, na podstawie których uznano, że odnaleziono ciało Krzysztofa.
Dlaczego? W opinii z 2006 roku biegli napisali, że pobrano materiał genetyczny z dwóch kości z okolic bioder z odnalezionego ciała, i że nie zbadano kości ramiennej. Tymczasem gdańscy oskarżyciele odkryli, że to kłamstwo. W rzeczywistości pobrano materiał genetyczny z kości ramienia. Okazało się, że te próbki DNA są inne niż z dwóch innych kości pochodzących z odnalezionego ciała. Prokuratura odnalazła wyniki tych badań. Okazało się, że zostały one specjalnie ukryte. Ale to nie koniec zagadek. Okazało się bowiem, że ani w aktach, ani w laboratoriach, ani w specjalnych magazynach „nie ma żadnej kości, z której pobierano próbki” – informuje portal. – One po prostu zniknęły – mówi informator portalu Dziennik.pl. Dlatego „nie ma żadnych materialnych dowodów, że w 2006 roku odnaleziono ciało Krzysztofa Olewnika”.
Potrzebne nowe badania
To wygląda jak mafia, policja i przestępcy razem – mówili po spotkaniu z gdańskimi prokuratorami posłowie, którzy zapoznali się ze stanem śledztwa w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Poseł Dera, wiceprzewodniczący sejmowej komisji badającej działalność organów wymiaru sprawiedliwości prowadzącej śledztwo po uprowadzeniu Krzysztofa Olewnika, po wczorajszym spotkaniu członków komisji z prokuratorami apelacyjnymi z Gdańska powiedział nam, że „w materiałach zebranych przez prokuraturę są takie sprzeczności, że nie da się tego inaczej wyjaśnić, jak tylko poprzez ekshumację zwłok”. Dodaje, że jedynym źródłem tej pewności było do tej pory badanie DNA, a pojawiają się „bardzo poważne wątpliwości, których nie da się dzisiaj wytłumaczyć bez ponownego badania DNA”. – Wyniki tej analizy będą fundamentalne i kluczowe – mówi. Dotychczas komisja nie miała wiedzy dotyczącej podważenia badań DNA, ale teraz okazuje się, że niejasności jest kilka.
Jak się dowiadujemy, rodzina nie chciała być obecna przy sekcji zwłok i godziła się z tym, że wynik badania DNA będzie przesądzał, czy znaleziono ciało Krzysztofa Olewnika. – Rodzina nie oglądała zwłok – mówi mecenas Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny. Prokuratura nie zarejestrowała całego przebiegu sekcji zwłok. Dysponuje tylko prawie dwudziestominutowym nagraniem.
Prokuratura zaufała zabójcy
O wynikach identyfikacji informowała najbliższych zamordowanego prokuratura olsztyńska, według której nie było żadnych wątpliwości, że znaleziono ciało Krzysztofa Olewnika. – Prokuratorzy z Olsztyna mieli zawiadomić rodzinę, że znaleziono ciało Krzysztofa już dwie godziny po odkopaniu zwłok. Nie mogli mieć takiej wiedzy, ponieważ nie było żadnych przesłanek poza tym, że Sławomir Kościuk (zabójca) powiedział, że to jest Krzysztof Olewnik, ale nie było żadnego potwierdzenia tego faktu – zaznacza poseł. Poza tym Kościuk – jak dalej wyjaśnia poseł – zeznał, że Krzysztofa po zamordowaniu zawinięto w plastikową zieloną siatkę przeciętą na pół, aby swobodniej można było go zawinąć. – Natomiast sekcja zwłok pokazuje, że ciało było owinięte metalową siatką – mówi poseł, którego zdziwił sposób pobierania próbek bez rozcinania siatki. Próbki pobrano nie w trakcie sekcji, a dwa dni wcześniej, po odnalezieniu ciała.
Dera stwierdza także, że odkrycia dokonane przez prokuratorów w Gdańsku idą bardzo daleko. – To są poważne przesłanki podważające nawet to, czy w ogóle doszło do pobrania materiału genetycznego. Można to rozwiać tylko poprzez powtórne badanie – zauważa poseł.
Czy jest możliwe, że znalezione i pochowane ciało to nie Krzysztof Olewnik? – My nie twierdzimy, że to nie jest ta osoba, natomiast pewien margines błędu wynikający z niewłaściwej procedury pobrania materiału uzasadnia przeprowadzenie czynności ekshumacji – powiedział nam rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Krzysztof Trynka.
Zdaniem rzecznika, zaistniała „wadliwość przy pobieraniu materiału, w związku z czym, by rozwiać wątpliwości, które mogą się nasuwać co do prawidłowego ustalenia kodu genetycznego, należy te badania przeprowadzić ponownie”. – Wniosek o ekshumację wynika z wątpliwości dotychczasowych ustaleń biegłych medycyny sądowej. Twierdzimy, że to jest Krzysztof, i nic się tu nie zmienia, natomiast trzeba to dokładnie zbadać – podkreśla mec. Wilk. Do ekshumacji może dojść najwcześniej w przyszłym tygodniu.
Zdaniem dr. Andrzeja Ossowskiego z Zakładu Medycyny Sądowej PAM w Szczecinie, przy stosowaniu standardowych procedur przyjętych podczas pobierania materiału genetycznego popełnienie błędu jest minimalne. – Takie rzeczy się nie zdarzają – mówi.
—————————————-
Z prof. Piotrem Kruszyńskim, karnistą z Uniwersytetu Warszawskiego, rozmawia Paweł Tunia
Jakie skutki prawne może mieć wynik badań DNA, z którego wynikałoby, że pochowane zwłoki to nie ciało Krzysztofa Olewnika?
– Jeśli okaże się, że te zwłoki nie są ciałem Krzysztofa Olewnika, to będzie to wydarzenie, które wstrząśnie polskim wymiarem sprawiedliwości. Na dożywocie prawomocnie zostali skazani trzej ludzie, którzy już nie żyją. Skoro nie ma zwłok, to mogliby być skazani za porwanie, a nie za zabójstwo. Teraz okazałoby się, że to skazanie było niesłuszne. Zaistniałaby podstawa do wznowienia postępowania albo do kasacji wniesionej przez rzecznika praw obywatelskich bądź prokuratora generalnego.
Rodziny skazanych mogłyby domagać się odszkodowań?
– Oczywiście, i to olbrzymich. Cała ta sprawa to koszmar. Zniknęły podobno jakieś próbki kości, opinie zostały sfałszowane. Trudno w to w ogóle uwierzyć. Wyłania się z tego patologiczny obraz polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Kto poniósłby konsekwencje? Czy tylko policjanci bądź prokuratorzy?
– Tak, gdyby się okazało, że dowód DNA został źle przeprowadzony, musiałoby się to spotkać z poważnymi konsekwencjami dla prokuratorów i policjantów. Konsekwencje należałoby wyciągnąć wobec osób, które w beztroski sposób przekazały zwłoki rodzinie bez należytej identyfikacji. Tu nie mamy do czynienia z drobną sprawą tylko z porwaniem i zabójstwem, wydarzeniami, które wstrząsnęły Polską.
Jakie znaczenie ma ekshumacja dla prowadzenia śledztwa? Jak często w ogóle podejmuje się decyzje o ekshumacji?
– W przypadku jakiegoś formalnego drobiazgu w śledztwie prokuratura na pewno nie zgodziłaby się na ekshumację. Prokuratura decyduje się na ekshumację tylko z ważnych powodów. W śledztwie musiało dojść do poważnego uchybienia. Wniosek złożyła rodzina, ale decyzję podjęła Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. Poza tym ponowne wydobywanie zwłok jest wielkim przeżyciem dla rodziny. Z mojej 20-letniej pracy adwokackiej wiem, że ekshumacje należą do niezwykle rzadkich przypadków.
Dziękuję za rozmowę.
