Czy rozmawiali o obławie augustowskiej?

Według uzyskanych przez "Nasz Dziennik" informacji, podczas rozmów
prezydentów Bronisława Komorowskiego i Dmitrija Miedwiediewa miała być poruszona
także kwestia udostępnienia przez Rosję archiwalnych dokumentów dotyczących
obławy augustowskiej. To pozwoliłoby na zakończenie śledztwa w tej sprawie. Na
skutek akcji przeprowadzonej w lipcu 1945 roku przez Armię Czerwoną i NKWD (przy
pomocy UB) uwięziono i wywieziono ponad 600 osób, które obwiniano o wspieranie
Armii Krajowej. Wszyscy zostali prawdopodobnie zamordowani. Śledztwo prowadzone
przez białostocki oddział IPN utknęło z powodu braku rosyjskich dokumentów.

16 października 2001 r. akta sprawy obławy augustowskiej – składające się
głównie z dokumentów zebranych przez członków Obywatelskiego Komitetu Poszukiwań
Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku, trafiły do IPN –
konkretnie Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w
Białymstoku. Pomimo podjętych przez IPN działań nadal nie ustalono losów ofiar
ani sprawców obławy. Nie wiadomo też, kiedy i gdzie zmarły wywiezione osoby ani
też gdzie są miejsca ich pochówku. – Przesłuchaliśmy około 600 świadków. Jednak
bez zgody państwa rosyjskiego na otwarcie ich archiwów na pewno nie uda nam się
wyjaśnić, gdzie znajdują się szczątki osób aresztowanych, a później najpewniej
zamordowanych podczas obławy – mówi prokurator Zbigniew Kulikowski, naczelnik
pionu śledczego IPN w Białymstoku.
W sprawie obławy już czterokrotnie zwracano się o pomoc prawną do Rosji. Po raz
pierwszy 6 grudnia 1995 roku. Następnie 24 lipca 2003 roku, 10 marca 2006 roku i
ostatnio w lipcu 2009 roku. W odpowiedzi na pierwsze pismo (przesłanej przez
Główną Prokuraturę Wojskową Federacji Rosyjskiej do Ambasady Rzeczypospolitej
Polskiej w Moskwie) potwierdzono aresztowanie podczas obławy przez organy "Smiersz"
3. Frontu Białoruskiego grupy 592 osób, które – jak czytamy – wspierały
"antyradziecko nastawioną Armię Krajową". W piśmie napisano, że stronie
rosyjskiej dalszy los aresztowanych jest nieznany. Rosjanie twierdzą ponadto, że
nie mają materiałów na temat obławy. Sprawa miała być poruszona podczas
warszawskich rozmów prezydentów Bronisława Komorowskiego i Dmitrija Miedwiediewa,
ale nie wiadomo, czy tak się stało, gdyż nie wydano po spotkaniu żadnego
komunikatu na ten temat. Kwestia obławy augustowskiej nie pojawiła się także w
trakcie konferencji prasowej obu prezydentów.
Jeśli Rosja nie pomoże IPN w śledztwie, trudno będzie także uzyskać wsparcie od
prokuratury białoruskiej. Instytut ma bowiem podstawy, aby domniemywać, że
szczątki ofiar obławy spoczywają w okolicach Grodna, na terenie fortów
grodzieńskich, gdzie być może zabito i pochowano ludzi. – Wiemy to z przesłuchań
żołnierzy, którzy prowadzili te prawie 600 osób do Grodna – mówi prokurator
Zbigniew Kulikowski.
 

Adam Białous

drukuj