Czarny orzeł straszy w Biedronce
Na bluzach dresowych sprzedawanych pod szyldem sieci sklepów Biedronka,
należącej do portugalskiej grupy Jeronimo Martins, pojawiły się kontrowersyjne
naszywki. Na biało-czerwonym tle umieszczony jest czarny orzeł, a na plecach
napis "Polska". Zgodnie z art. 28 Konstytucji RP z 2 kwietnia 1997 r. naszym
godłem narodowym jest wizerunek orła białego w koronie w czerwonym polu.
– Umieszczanie czarnego orła jest absurdem, a już umieszczenie go na
biało-czerwonym tle jest całkiem niedorzeczne. Czegoś podobnego nie widziałem w
życiu – ocenia Jarosław Pych, kustosz Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie
zajmujący się polskimi znakami narodowymi. – Jeżeli wyjmiemy orła z tarczy, to
wówczas mamy do czynienia z godłem. Stąd jest nim sama figura, która występuje w
obrębie. W przypadku Polski jest to sam biały orzeł – tłumaczy. – Herbem Polski
jest biały orzeł na czerwonej tarczy – dodaje.
"Nasz Dziennik" zainteresował towarem Inspekcję Handlową. – Inspekcja w tej
sprawie niewiele może zrobić, bo nie ma z tego tytułu żadnych uprawnień i
możliwości wycofania towaru z obrotu, ponieważ nie łamie on przepisów, które
należą do właściwości rzeczowej Inspekcji Handlowej. My jesteśmy powołani do
ochrony interesów konsumentów i interesów gospodarczych państwa. Zarówno jeden,
jak i drugi interes nie został w tym przypadku naruszony – mówi Renata
Jezierska, naczelnik Wydziału Kontroli Artykułów Nieżywnościowych i Usług
Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Warszawie. W ocenie tej
instytucji organem właściwym do zajęcia się sprawą jest policja.
– Zgłosić ten fakt może każdy, kto stwierdził bądź powziął podejrzenie, że może
to być nieprawidłowość i naruszenie ustawy o godle. Każdy, kto czuje się urażony
tym faktem – informuje Jezierska.
Z kolei policja tłumaczy się, że nie może interweniować, jeżeli nie otrzyma
powiadomienia. – Dopóki nie otrzymamy zgłoszenia, że dany emblemat obraża czyjeś
uczucia, np. narodowe, to nic w tej materii nie możemy zrobić. Dopiero po
zgłoszeniu możemy wdrożyć procedurę sprawdzenia, czy rzeczywiście doszło do
naruszenia prawa – zaznacza Anna Klee z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej
Policji w Rzeszowie. Sprawę może zgłosić każdy obywatel we właściwej miejscowo
jednostce policji.
Z art. 16 ustęp 2 ustawy o godle wynika, że dozwolone jest umieszczanie na
przedmiotach przeznaczonych do obrotu godła lub barw w formie stylizowanej bądź
artystycznie przetworzonej.
Z sytuacją podobną do tej, jaka ma miejsce w sieci sklepów Biedronka, w
długoletniej praktyce prokuratorskiej nie zetknął się senator PiS Stanisław
Piotrowicz. Jego zdaniem, w tym przypadku potrzebna jest szczegółowa analiza,
bezsprzeczną jednak wartością jest ochrona godła państwowego, które pod żadnym
pozorem nie może być lekceważone. – Jeżeli mamy do czynienia ze zdarzeniami,
które mogą wskazywać na zaistnienie przestępstwa, to o takich zdarzeniach należy
zawiadomić prokuraturę. Jej obowiązkiem będzie ustalenie faktów, zasięgnięcie
opinii i ostateczne stwierdzenie, czy dany stan faktyczny narusza przepisy prawa
– uważa senator Piotrowicz.
Na straży znaków państwowych stoi również art. 137 ¤ 1 kodeksu karnego, który
mówi, że kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar,
chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze
ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do jednego roku. W ocenie
senatora Piotrowicza, coraz częściej w Polsce dochodzi do tego, że państwo
wycofuje się ze swoich obowiązków.
– Stawiane są pomniki naszym najeźdźcom, i to z woli naszych najwyższych
czynników państwowych, gdzie niekiedy dezawuuje się sukcesy polskiego oręża czy
w ogóle sens naszej walki narodowowyzwoleńczej w imię odbrązawiania historii,
pokazuje się, że wcale nie była ona taka piękna. Tym samym ogałaca się nas z
resztek naszej dumy narodowej. Z kolei w krajach ościennych wybiela się historię
i usiłuje się przemilczeć niewygodne fakty – ocenia Piotrowicz. Profanacją
polskiego godła zbulwersowany jest także poseł PiS Stanisław Ożóg, który
deklaruje, że będzie zabiegał o zajęcie stanowiska w tej sprawie przez
administrację rządową. Jego zdaniem, nie można pozwolić na dalsze poniżanie i
poniewieranie polskich symboli narodowych. – Oburzamy się, i słusznie, na to, co
się dzieje za granicą, na brak reakcji naszego rządu, a zwłaszcza ministra spraw
zagranicznych. Tym bardziej nie możemy pozwolić, by do sprzedaży w całym kraju,
począwszy od małych miejscowości po duże aglomeracje, dopuszczano produkt, który
wypacza polskie godło – uważa poseł Ożóg.
Jego zdaniem, takie działania wpisują się w coraz częściej bezkarne obrażanie
Polski i Polaków, a najbardziej bulwersujące jest to, że spotyka się to z
obojętnością władz.
O wytłumaczenie się w tej sprawie zwróciliśmy się bezpośrednio do Pawła
Tymińskiego, rzecznika prasowego Jeronimo Martins Dystrybucja SA, właściciela
sieci sklepów Biedronka. W czwartkowej rozmowie stwierdził, że stanowisko firmy
w tej sprawie prześle, gdy tylko będzie gotowe. Po południu przesłał e-maila, w
którym poprosił "o jeszcze chwilę cierpliwości", bo dyrektor Działu Zakupów
przebywa akurat na Forum Ekonomicznym w Krynicy.
Mariusz Kamieniecki
