Cyfryzacja reglamentowana
Decyzja przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji odmawiająca
nadawcy Telewizji Trwam koncesji na cyfrowe nadawanie naziemne w ramach tak
zwanego pierwszego multipleksu to kolejny rażący przykład ograniczenia wolności
i pluralizmu mediów. Kulisy tego kontrowersyjnego rozstrzygnięcia powinny być w
pełni wyjaśnione, a błędne postępowanie niezwłocznie naprawione.
Dlaczego umieszczenie Telewizji Trwam w nadajnikach naziemnych jest tak istotne
dla jej przyszłości? Od wielu lat telewizja ta dostępna jest za pośrednictwem
satelity. Mogą ją odbierać posiadacze anten satelitarnych i ci, którzy wykupili
odpowiedni pakiet u operatora telewizji kablowej, który również pobiera sygnał
satelitarny. Telewizja Trwam musiała rozpocząć istnienie od satelity, ponieważ
tylko tam były wolne częstotliwości do przesyłu sygnału. Wszystkie
częstotliwości dostępne na ziemi zajęte już były przez TVP, Polsat, TVN, Puls i
TV4. Teraz jednak sytuacja zmieniła się radykalnie. Poprzez zmianę systemu
nadawania sygnału telewizyjnego ze starego analogowego na nowy cyfrowy pojawiają
się wolne częstotliwości naziemne w pakietach zwanych multipleksami. Zamiast
obecnych siedmiu programów dostępnych bezpłatnie ze zwykłej anteny w pierwszym
etapie będzie można odbierać tych programów ponad dwadzieścia. Można by to
nazwać całkiem nowym rozdaniem na rynku telewizyjnym, zmonopolizowanym dotąd
przez jednolitą światopoglądowo grupę o orientacji lewicowo-liberalnej. Można
by, gdyby decyzje KRRiT oznaczały rzeczywiste poszerzenie oferty programowej.
Zamiast tego zamknięto system w starym, dobrze znającym się gronie.
Polacy bez Telewizji Trwam
Obecność w nadajniku naziemnym jest swoistym awansem do ekstraklasy nadawców,
oznacza od razu możliwość bezpłatnego odbioru przez niemal wszystkich obywateli.
Nie jest się zależnym od kaprysów operatorów kablowych i satelitarnych, którzy
umieszczą lub nie dany program w swej ofercie. Należy pamiętać, że ciągle
jeszcze około 10 mln Polaków nie ma dostępu do sygnału satelitarnego ani
kablowego, zadowalając się kilkoma programami odbieranymi ze zwykłej anteny na
balkonie lub dachu. Są to najczęściej osoby uboższe, których nie stać na
comiesięczne opłaty dla telewizyjnych pośredników, albo ci, którzy nie chcą mieć
do dyspozycji setek kanałów telewizyjnych, bo oferta naziemna kilku programów im
wystarcza. Większość ekspertów jest zdania, że rynek telewizji płatnej w naszym
kraju już się nasycił, a więc prawdopodobnie owe 10 milionów osób nigdy nie
będzie korzystało z satelity ani kabla. Udzielenie koncesji naziemnej dla
Telewizji Trwam oznaczałoby możliwość dotarcia z jej wartościowym programem do
tych milionów widzów, którzy dotąd programu religijnego w swych odbiornikach nie
mieli. Trudno przecenić znaczenie społeczne takiego faktu, zwłaszcza że
dotyczyłby osób gorzej sytuowanych.
Jak wielkie jest zaślepienie powodujące brak racjonalnej oceny wniosku Telewizji
Trwam u osób decydujących o nowym podziale przestrzeni telewizyjnej w naszym
kraju, skoro nie wzięły pod uwagę także tego, że przejście na nadawanie cyfrowe
to ogromnie skomplikowana operacja państwowa. Za półtora roku ma być wyłączony
stary sygnał telewizyjny. Wielkim wsparciem dla informowania ludzi o
technicznych warunkach przystosowania się do odbioru cyfrowego byłyby wspólnoty
Rodziny Radia Maryja. W protestanckiej Finlandii to właśnie parafialne
organizacje pomagały ludziom starszym w instalacji nowych urządzeń i podłączaniu
odbiorników. We wszystkich krajach europejskich, gdzie udanie przeprowadzono
proces cyfryzacji, w akcję informacyjną i poradnictwo zaangażowane były setki
tysięcy wolontariuszy. Ci sami ludzie, którzy teraz są zmuszeni zbierać podpisy
przeciw niesprawiedliwej decyzji Krajowej Rady, mogliby z entuzjazmem pomagać
innym w przełączaniu się na odbiór cyfrowy, gdyby wiedzieli, że ceniona przez
nich Telewizja Trwam będzie w całej Polsce odbierana ze zwykłej anteny. Tak
byłoby, gdyby rządziła nami normalność. Ale rządzi nami nienormalność.
Kontrowersyjny podział
Jak przebiegał proces decyzyjny, w wyniku którego ukształtowany został
nowy-stary krajobraz telewizji w Polsce? Najpierw ustalone zostało w ramach
umowy międzynarodowej, że Polska będzie miała do dyspozycji siedem pakietów
cyfrowych zwanych multipleksami. Potem rząd ustalił, że tylko trzy pierwsze
multipleksy będą bezpłatne dla widzów. Każdy multipleks to osiem programów
telewizyjnych. Łatwo wyliczyć, że bezpłatnie mają być dostępne naziemnie 24
kanały TV. Z tego osiem miejsc przydzielono TVP, po dwa Polsatowi, TVN, Pulsowi
i TV4. Dla nowych nadawców, tych, którzy dotąd nie byli obecni w nadajnikach
naziemnych, pozostawiono osiem miejsc. Połowę z tych ośmiu miejsc zajmuje dotąd
jeszcze TVP (będzie tak do lipca 2013 r.). Pozostają cztery miejsca. Już nie
wolne, bo zapełniła je Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji swymi
kontrowersyjnymi decyzjami.
Rok temu, 18 stycznia 2011 r., w Monitorze Polskim ukazało się ogłoszenie
przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka o możliwości rozszerzenia posiadanych
koncesji satelitarnych o nadawanie cyfrowe naziemne. To bardzo istotna
okoliczność, gdyż oznaczała, że nie można ot tak zgłosić się po nową koncesję,
tylko trzeba wcześniej już być nadawcą satelitarnym. Ten wymóg spełniała w
sposób oczywisty Telewizja Trwam, od lat obecna w tej właśnie formie. W
ustalonym terminie, do 4 marca, wpłynęło 17 wniosków. TVN chciała nadawać TVN
Meteo, Telekomunikacja Polska, program Orange Sport, była też Superstacja, a
nawet Polskie Radio. Pośród wniosków znalazły się i takie, które koncesję na
nadawanie satelitarne dostały zaledwie kilka dni przed terminem zgłoszenia się w
konkursie, dokładnie 24 i 25 lutego! Tak się złożyło, że dotyczyło to co
najmniej trzech z czterech zwycięzców konkursu, tj. spółek Lemon Records, ATM
Grupa SA oraz Stavka. Wszystkie one powinny były rozpocząć nadawanie satelitarne
nie później niż w sierpniu 2011 r., pod rygorem cofnięcia koncesji, jeśli tego
nie uczynią. KRRiT nie dokonała tej weryfikacji, mimo że spółka Stavka dopiero w
styczniu 2012 r. (z pięciomiesięcznym opóźnieniem!) rozpoczęła nadawanie
niepełnego programu telewizyjnego.
Pierwsza uchwała KRRiT w zajmującej nas sprawie podjęta została w kwietniu 2011
roku. Wówczas pozytywnie oceniono wnioski ESKA TV, ATM Grupa i Stavka oraz Kino
Polska (które z nieznanych przyczyn zrezygnowało z tego dobrodziejstwa). I to
właśnie ci nadawcy mieli uzyskać upragnione miejsce w pierwszym multipleksie.
Wszystkie pozostałe oferty zostały odrzucone. Odrzucono także wniosek Telewizji
Trwam, gdyż – jak stwierdzono – nie spełniał kryterium wiarygodności finansowej.
Pozytywną weryfikację ekonomiczną uzyskały spółki, których majątek ma wartość
ponad dwieście razy (!) mniejszą niż wartość majątku Telewizji Trwam, a zyski są
o kilka milionów razy mniejsze i bliskie zeru. To paradoks, ale nawet wrogo do
Radia Maryja nastawiony portal internetowy "Gazety Wyborczej" wyborcza.biz
przyznał w artykule z 10 września 2011 r., że Telewizja Trwam to najbardziej
rentowna stacja telewizyjna w Polsce. Tymi samymi danymi co "Gazeta Wyborcza"
dysponowała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Pomimo to oceniła, że
kilkumilionowe zyski Telewizji Trwam nie stanowią wystarczającej gwarancji
finansowej dla powodzenia nadawania cyfrowego! Koncesje uzyskały za to spółki,
które dopiero w trakcie postępowania, już po złożeniu wniosku, tuż przed
kwietniowym posiedzeniem Krajowej Rady, miały nagle podnoszony kapitał zakładowy
lub uzyskiwały zabezpieczenia na nieruchomości jednego ze współwłaścicieli. Taka
procedura jest niezgodna z przepisami, gdyż oczywiste jest, że w terminie
konkursu spółki te nie dysponowały odpowiednimi środkami. To one jednak, a nie
Telewizja Trwam – najbardziej rentowna telewizja w Polsce – zyskały przychylność
w oczach członków KRRiT.
Kryterium ekonomiczne było jedynym, pod jakim rozpatrywano wniosek Telewizji
Trwam. Po wykluczeniu z powodów finansowych nie zajmowano się tym wnioskiem ani
pod względem oferty programowej, ani pod względem poszerzania pluralizmu
nadawców. Jaki mamy rezultat? Dwie koncesje dla spółek zajmujących się dotąd
produkcją seriali telewizyjnych i niemających żadnego doświadczenia w nadawaniu:
Stavka i ATM Grupa. Niewiele później pakiet udziałów w spółce Stavka nabyła TVN
za ponad milion złotych i obecny rachityczny program tej stacji nadawany jest z
adresu TVN, a większość treści to mniej udana kopia TVN24. Krajowa Rada nie
zauważyła też, że spółka ATM jest powiązana kapitałowo z Polsatem. Nie został
więc spełniony postulat poszerzenia puli nadawców telewizji naziemnej o podmioty
niezwiązane z dotychczasowymi nadawcami.
Zamiast programu religijno-poradnikowego, jaki oferuje Telewizja Trwam, pięciu
członków Krajowej Rady wybrało dwie stacje z muzyką rozrywkową: ESKA TV i POLO
TV. Obie należą do holdingu Zjednoczonych Przedsiębiorstw Rozrywkowych (wydawca
"Super Expressu" i spory udziałowiec rynku hazardu), powiązanego z SLD. POLO TV
to program nadawany przez spółkę Lemon Records. Za tą decyzją kryje się kolejny
znak zapytania. Spółka ta w kwietniowej uchwale Krajowej Rady nie uzyskała
koncesji. Tymczasem po rezygnacji Kino Polska w lipcu 2011 r. Krajowa Rada
zarządziła dogrywkę, dając to miejsce spółce Lemon na drugą stację muzyczną i
zarazem drugą stację tej samej proweniencji.
Jednak zarówno uchwała kwietniowa, jak i lipcowa nie stanowiły w świetle prawa
decyzji administracyjnej. Pozostałe strony postępowania, w tym Fundacja Lux
Veritatis, dowiadywały się o kolejnych rozstrzygnięciach z mediów. Wreszcie pod
koniec lipca decyzja została przez przewodniczącego KRRiT wydana i dopiero wtedy
mogła zostać rozpoczęta procedura odwoławcza. Odwołanie zostało złożone w
sierpniu. Od tamtego czasu upłynęło pięć miesięcy bez żadnej odpowiedzi ze
strony Krajowej Rady! Gdyby ten proces postępowania miał miejsce w jakimkolwiek
normalnym kraju, członkowie organów państwa odpowiedzialni za niego musieliby
natychmiast odejść w niesławie, o ile nie odpowiadać przed prokuratorem. A
chodzi o decyzje warte wiele milionów złotych, gdyż prawo do telewizyjnego
nadawania naziemnego udzielone danej spółce podnosi niebotycznie jej wartość.
Co dalej?
Sprawiedliwość wymaga zmiany złej decyzji KRRiT. Krajowa Rada może się z niej
wycofać. To byłoby najszybsze rozwiązanie. Ma też do rozdysponowania jeszcze
cztery miejsca, które zwolni w 2013 roku TVP. To rozwiązanie opóźniające start
Telewizji Trwam, ale również możliwe. Jeśli tak się nie stanie, pozostaje
walczyć o to, by kolejny, czwarty multipleks też został uznany za bezpłatny.
Jednak jego uruchomienie będzie się wiązało z dodatkowymi kosztami i
znalezieniem jeszcze siedmiu innych nadawców, którzy będą mogli współfinansować
nadawanie. Co dalej – zależy też od siły i liczby protestów obywatelskich
kierowanych do Krajowej Rady, o które zaapelował ojciec Tadeusz Rydzyk. Po raz
kolejny Polakom przychodzi nadzwyczajnie się mobilizować, by wywalczyć u
rządzących coś oczywistego.
Barbara Bubula
poseł na Sejm RP
Autorka w latach 2007-2010 była członkiem KRRiT desygnowanym przez śp.
prezydenta Lecha Kaczyńskiego
