Cyfrowe przetasowania w telewizji

Mimo wątpliwości dotyczących dynamiki rozwoju rynku reklamy telewizyjnej, umiarkowanych korzyści z transmisji globalnych wydarzeń sportowych (Euro 2008 w Polsacie i olimpiada w TVP), telewizja to wielki biznes. Kto skorzysta na przetasowaniach, które wkrótce mogą mieć miejsce na rynku telewizyjnym?

Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) zmierza do przyspieszenia procesu cyfryzacji telewizji naziemnej. Zmiana technologii nadawania i odbioru telewizji poprawi jakość odbioru. Będzie można również nadawać na cały kraj większą liczbę programów telewizyjnych. Producenci i nadawcy telewizyjni od dłuższego czasu przygotowują się od strony technicznej do tej zmiany. Jednak największa trudność polega na tym, aby odbiorcy weszli w posiadanie dość drogich urządzeń do odbioru naziemnej telewizji cyfrowej. Sposobem przekonania mediów i widzów do zmiany może być wyznaczenie terminu, w którym zostanie zakazany dotychczasowy sposób nadawania telewizji. Obecnie mówi się, że będzie to rok 2014.


Próba sił


Ta wydawałoby się techniczna tylko zmiana jest jednak ważną próbą sił dla wszystkich podmiotów zainteresowanych rynkiem mediów.

W roli regulatora tego rynku występuje UKE. Intensyfikując proces cyfryzacji, nie zgadza się jednocześnie na dyktat największych nadawców. Ci ostatni chcą nie tylko utrzymać dotychczasowy stan posiadania. Stawiają sobie za cel umocnienie udziałów w rynku. Nadawcy komercyjni – TVN i Polsat, dążą przede wszystkim do zrównania swojej pozycji z TVP mającą trzy popularne kanały i największą oglądalność. Istniejący na rynku telewizyjnym układ mający pewne cechy oligopolu pragnie także nie dopuścić nowych podmiotów. Realne zagrożenie może dla niego w przyszłości stanowić wydawca „Gazety Wyborczej” – Agora, a nade wszystko najwięksi światowi gracze.

Spór toczy się nie tylko o to, kto, ale i w jakiej kolejności znajdzie się na tzw. cyfrowych multipleksach. Choć szczegółowe reguły gry nie są znane, wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że pierwszy multipleks będzie najwcześniej powszechnie dostępny dla widzów. Dotychczas tylko TVP i Telewizja Puls złożyły wnioski o zmianę częstotliwości analogowych na cyfrowe. Nadawcy komercyjni (TVN, Polsat) zabiegają o wcześniejsze ustalenie korzystnych dla siebie warunków procesu. Telewizja Polska, mając zapewnioną obecność TVP 1, TVP 2, TVP 3 i Polonii, na pierwszym multipleksie zabiega o miejsce dla swoich kanałów tematycznych. Puls również jest wymieniany wśród kanałów pierwszego multipleksu. Mając ogólnopolski zasięg i potencjalne możliwości jednego ze swoich udziałowców – globalnego koncernu Rupherta Murdocha News Co., mógłby stać się poważnym graczem. Jednak polityka tego koncernu w Polsce (nagła rezygnacja z redakcji informacyjnej i jej produktów) i w Europie Środkowowschodniej (wycofywanie się z rynków) stawia pod znakiem zapytania dalszy los kanału, którego współudziałowcami są OO. Franciszkanie.


Ekspansja Agory


Od dawna zapowiadane kroki na rynku telewizyjnym czyni obecnie Agora. W ostatnich dniach dokonała ona zakupu 33 proc. udziałów w informacyjnej Superstacji (0,28 proc. udziału w rynku) za 30 milionów. Drugim telewizyjnym zakupem Agory może być 100 proc. udziałów w młodzieżowej telewizji 4fun.tv (0,17 proc. udziału w rynku) za ponad 30 milionów. Na razie inwestycje te wyglądają nieśmiało, ale baza techniczna tych stacji może być dobrym punktem wyjścia dla telewizyjnej ekspansji giganta prasowego w przełomowym dla rynku momencie cyfryzacji.

Obecnie nic się nie mówi o analogicznej zmianie technicznej na rynku radiowym. Dlatego radiowe spółki, które chciałyby ze swoją muzyczną ofertą konkurować w świecie cyfrowych mediów, postanowiły wejść na rynek telewizyjny. Eska (własność grupy ZPR) i RMF Maxxx (grupa Broker FM) tworzą obecnie telewizje w internecie. Ich właściciele zapowiadają, że swoje kanały chcą umieścić na drugim multipleksie naziemnej telewizji cyfrowej.

Anna Streżyńska, prezes UKE, sugeruje, że interesy dominujących na rynku telewizji podmiotów regulator rynku powinien skonfrontować z interesem widza i zatroszczyć się o równe szanse dla wszystkich. Ten słuszny zamiar nabiera szczególnej wagi, zważywszy na historię mediów elektronicznych w Polsce po 1989 roku. W momencie przełomu ustrojowego doszło do przejęcia tego rynku przez podmioty, które w opinii wielu nie są reprezentatywne dla Narodu i nie wypełniają właściwie zadań względem jego chrześcijańskiej kultury. Katolicy uzyskali wówczas jedynie ograniczone możliwości rozwoju radia oraz zapis o wartościach chrześcijańskich w ustawie medialnej – notorycznie zresztą nierespektowany przez decydentów w mediach.


Nowe rozdanie


Związane z cyfryzacją nowe rozdanie na rynku telewizyjnym powinno stać się okazją do weryfikacji niekorzystnego układu rzeczy.

Komercyjne rozgłośnie radiowe, tworzące na poczekaniu namiastki telewizji, staną się prawdopodobnie wkrótce udziałowcami naziemnej telewizji cyfrowej. W kontekście działalności nadawcy społecznego, jakim jest Radio Maryja, od dłuższego czasu funkcjonuje oryginalna oferta programowa Telewizji Trwam. Jeśli teledyski nadawane przez spółki radiowe mają uzyskać miejsce na cyfrowym multipleksie, to poważna społeczno-religijna oferta TV Trwam powinna proporcjonalnie uzyskać priorytetowe miejsce na pierwszym multipleksie. Byłby to choćby niewielki krok do usunięcia dysproporcji na rynku mediów elektronicznych, na którym – w wyniku wspomnianych wcześniej przyczyn – przeważa nurt rozrywkowy, a zarazem laicki.

Uprzedzając argumentację, która próbowałaby uzasadnić, że jest to oczekiwanie wygórowane, należy odnieść się do znanych nam już obecnie faktów. Operatorzy telewizji kablowej dość często umieszczają program Telewizji Trwam w droższej części swojej oferty. Widzowie społeczno-religijnego programu są zmuszeni płacić ze szereg kanałów, choćby za wspomniany wcześniej 4fun.tv, karcony przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji za przekaz zagrażający prawidłowemu rozwojowi dzieci i młodzieży. Spostrzegając niestosowność tej sytuacji, Stowarzyszenie Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym zwróciło się ze stosowną interwencją do Krajowej Rady. W odpowiedzi Rada wskazała, że ustawa o radiofonii i telewizji sankcjonuje takie postępowanie operatorów telewizji kablowej. Z analogicznymi sytuacjami i ich uzasadnianiem widzowie będą mieli w przyszłości do czynienia w odniesieniu do powstających multipleksów. Chyba że zawczasu instytucje publiczne zadbają o wszystkich obywateli, nie tylko o grupę docelową najdroższych reklam.


O równe szanse


Katolicy, świadomi swoich zadań społecznych, mają słuszne prawo upomnieć się, aby cyfryzacja mediów elektronicznych nie utwierdziła niesprawiedliwego podziału rynku medialnego albo co gorsza nie była pretekstem do pogłębienia marginalizacji katolików i tradycyjnej kultury chrześcijańskiej. Tylko umieszczenie społeczno-religijnego programu na pierwszym multipleksie pozwoli uniknąć sytuacji, w której osoby represjonowane w stanie wojennym, chcąc nie chcąc, będą źródłem dochodu dla koncernów medialnych, których produktami nie są zainteresowani. Mówi się bowiem, że tylko pierwsza elektroniczna wiązka programów telewizyjnych będzie bezpłatna, ewentualnie bardzo tania.

W kontekście zamiaru prezesa UKE stworzenia równych szans dla wszystkich podmiotów na rynku telewizyjnym warto rozważyć, czy powinien on dotyczyć na tych samych zasadach podmiotów krajowych i zagranicznych. Truizmem jest wskazywanie na media jako współczesny podmiot władzy. Jest to władza realna, a choć uchodzi za znamię demokracji, ma strukturę oligarchiczną. Decyzja o szerszym dopuszczeniu podmiotów zagranicznych do rynku telewizyjnego może być zatem porównana, we właściwej proporcji, do decyzji w zakresie bezpieczeństwa energetycznego kraju. Tam gdzie będą znajdować się decydenci mediów (analogicznie do źródeł ropy i gazu), tam znajdzie się cząstka polskiej suwerenności. Jeśli jej zbyt wielka część będzie przeniesiona poza zasięg oddziaływania polskiej państwowości, kolejna dziedzina życia narodowego stanie się niezwykle trudna do odzyskania. Pamiętając o rynku prasy, na którym kapitał zagraniczny bezwzględnie dominuje, kwestia zyskuje dramatyczny wymiar.

Czasy naiwnej wiary, że postęp technologiczny w sposób automatyczny służy dobru człowieka, minął już dawno. To optymistyczne skojarzenie musimy zastąpić rzetelną troską, aby cyfrowa telewizja przyniosła nie tylko lepszą rozdzielczość, ale i lepsze komunikowanie się między Polakami.


Radosław Brzózka
drukuj