Co skrywają maski scjentologów

Niebezpieczna sekta psychomanipulacyjna, zwana Kościołem Scjentologicznym,
której działalność jest zakazana w niektórych krajach świata, znów próbuje
zapuścić korzenie w Polsce.

Tym razem o scjentologach znów jest głośno za sprawą występów Chicka Corei –
amerykańskiego muzyka jazzowego i zarazem członka Kościoła Scjentologicznego.
Zaproszony przez Stołeczną Estradę będzie koncertował w Warszawie, Wrocławiu i
Poznaniu. Warszawski koncert zapewne odbędzie się bez problemów, choć w Europie,
np. Niemczech, Corea jest muzykiem bojkotowanym, a jego koncerty są odwoływane.
W Warszawie – jakby było tego mało – Corea wystąpi warszawskiej archikatedrze.
Cóż, jazzman jest znany z tego, że lubi dobrą akustykę. A Polacy, jak wiadomo,
słyną z gościnności…

Nowe siedziby Kościoła Scjentologicznego

Niestety, i Niemcy znane ze szczególnej uwagi na aktywność scjentologów coraz
częściej są niekonsekwentne. I tak w 2007 r. scjentologowie w centrum Berlina
mogli bez problemów otworzyć nową siedzibę. Czołowi niemieccy politycy co prawda
ostrzegali przed niebezpieczeństwami ze strony tej organizacji, jednak na
niewiele się to zdało. Również protesty mieszkańców sąsiednich budynków, którzy
zgromadzili się przed siedzibą scjentologów z transparentami: "Pranie mózgu?
Nie, dziękujemy!", nie były w stanie przeszkodzić otwarciu siedziby scjentologów.
Sześciopiętrowy budynek, z napisem "Scientology Kirche" (Kościół Scjentologiczny)
na frontonie, został otwarty w obecności ponad 4 tys. gości, wśród których był
także pianista jazzowy Chick Corea. Niemieccy politycy wciąż obawiają się, że
scjentolodzy będą chcieli wywierać wpływ na życie polityczne. "To są wrogowie
konstytucji, powinni być nadzorowani" – ostrzegał minister spraw wewnętrznych
Bawarii Günther Beckstein. Jego zdaniem, scjentologia chce zdobyć wpływ na
niemieckich decydentów gospodarczych i politycznych. Becksteina wciąż niepokoi
fakt, że władze Berlina tak ostentacyjnie przymykają oko na działania Kościoła
Scjentologicznego.
Organizacja ta budzi na świecie wielkie kontrowersje. Ruch określany jest jako
psychomanipulacyjny, a jego działalność w niektórych krajach jest zakazana.
Koncert Chicka Corei również w Polsce wywoływał głosy sprzeciwu jeszcze przed
trzema laty, przy okazji jego występu w Bielsku-Białej. Rzecznik prasowy
prezydenta Bielska-Białej bronił jazzmana, tłumacząc, że jest on
instrumentalistą i trudno mu w ten sposób przemycać treści dotyczące wyznania.
Koncertu bronił także Tomasz Stańko, dyrektor artystyczny imprezy. Tłumaczył, że
nie zapisałby się do Kościoła Scjentologicznego. Ale przekonania to jedno, a
sztuka to drugie. Należy to odróżniać – tłumaczył. – Wielkość artystyczna Chicka
Corei jest niepodważalna – podkreślał Stańko. Koncert nie został odwołany.
Artyści, jak widać, nie rozumieją – zresztą jak większość Polaków – metod
działania scejntologów.
Scjentolodzy co jakiś czas mają swoje pięć minut w mediach. W USA, gdzie mogą
działać bez przeszkód, latem tego roku amerykańska liberalna witryna newsowa i
blog polityczny "The Huffington Post" poinformowały, że znany dziennikarz CNN
Anderson Cooper potężnie naraził się scjentologom. W marcu br. w show "Anderson
Cooper 360" prezentował materiały dotyczące stosowania wewnątrz Kościoła
Scjentologicznego przemocy fizycznej i psychicznej. Organizacja w odpowiedzi
zamieściła w swoim magazynie "Freedom" atakujące go publikacje. Takie medialne
wojny scjentolodzy prowadzą stale. Są wyczuleni na własnym punkcie i bardzo
dbają o swój wizerunek. Pomagają im w tym ich wewnętrzny wywiad i kontrwywiad.

Początki scjentologicznego imperium

Amerykanin Ron L. Hubbard, założyciel Kościoła Scjentologicznego stwierdził w
1949 r., że: "pisanina po słowie za centa jest śmieszna. Jeśli człowiek naprawdę
chce zarobić milion dolarów, musi założyć religię". W sześć lat później (w 1955
r.) R. Hubbard założył w USA własny kościół. Nie przypadkiem jedna z
najpopularniejszych broszur Kościoła Scjentologicznego nosi tytuł "Droga do
szczęścia" i składa się z 21 rozdziałów wypełnionych złotymi radami i
wskazówkami. Jej tytuł uwzględnia tzw. dynamikę preferencji zgłaszanych przez
konsumenta. Ponieważ tym, co ludzie próbują znaleźć w różnych wspólnotach, jest
recepta na szczęśliwe życie i zdrowie, również "biblia" Kościoła
Scjentologicznego – "Dianetyka" w podtytule zawiera informację, iż jest
"współczesną nauką o zdrowiu umysłowym". W czasach, gdy jednym z najbardziej
poszukiwanych towarów są recepty pozwalające na szybkie i bezbolesne
uporządkowanie wewnętrznego chaosu i osiągnięcie sukcesu, taki podtytuł stanowi
odpowiedź na potrzeby "konsumentów". "Dianetyka", jak każdy towar w dobrej
kampanii reklamowej, rekomendowana jest przez sławy show-biznesu, m.in. przez
Johna Travoltę, Priscillę Presley, Demi Moore, Bruce’a Willisa, Toma Cruise’a,
Nicole Kidman, Mimi Rogers czy Anne Archer.

Wyrafinowane psychotechniki

Jeden z eksscjentologów, Niemiec Norbert Potthoff, kiedy już opuścił szeregi
organizacji, pytał: "Do jakich czynów zdolna jest scjentologia, czego się
dopuszcza wobec ludzi, którzy tak jak ja zapisali się niegdyś na niewinnie
wyglądające kursy samodoskonalenia?". Podczas siedmiu lat w sekcie Potthoff
poznał, jak sam mówi, jej "pseudoreligijny obłęd, nastawienie na zysk,
wyrafinowane psychotechniki, strategię władzy międzynarodowego zarządzania". Tak
jak Potthoff do scjentologów trafia wielu poszukiwaczy nowej jakości życia. W
Niemczech szacuje się ich liczbę na mniej więcej 12 tys., więcej zwolenników
Kościoła Scjentologicznego jest we Francji – ok. 30 tys., jednak prawdziwym
bastionem scjentologii jest Wielka Brytania – wskazuje się tam na blisko 360
tys. jej członków. To w Saint Hill początkowo mieściła się międzynarodowa
siedziba całej organizacji. Wielu adeptów scjentologii spotkamy także w krajach
skandynawskich. Ogółem prowadzą oni ponad 700 ośrodków w 65 krajach świata. W
1985 r., na rok przed śmiercią Hubbarda, cały ruch z międzynarodową siedzibą w
Los Angeles liczył ok. 3 mln osób. Rozwojowi organizacji nie szkodzą zbytnio
towarzyszące jej zawirowania i skandale. Nawet to, że jedno z pięciorga dzieci
Hubbarda, syn Ronald DeWolf, zmienił nazwisko i wyparł się ojca, uznając go za
jednego z największych oszustów stulecia.

Droga do uzyskania boskiej mocy

Scjentologię jej zwolennicy prezentują jako nowoczesną "filozofię religijną
stosowaną" lub filozofię praktyczną i "coś do zrobienia", co ma uzupełniać
dotychczasowe tradycyjne religie. Proponują drogę do osiągnięcia szczęścia,
sukcesy zawodowe i osobiste. Jest jednak warunek: bezkrytyczna akceptacja
specyficznej doktryny. Pod pozorem neutralności światopoglądowej głoszona jest
misja o nowym społeczeństwie, które ma odzyskać stan thetanów (w ideologii
scjentologicznej tzw. dusz) obdarzonych boską mocą. Nie jest to jednak możliwe
bez gotówki. Osiągnięcie stanu piątego poziomu "działającego thetana" (operating
thetan) to koszt ok. 80 tys. USD. To poziom świadomości doskonalszy od
świadomości Chrystusa, który zdaniem Hubbarda, nie był OT (sic!).
Ron L. Hubbard opracował własny system psychologiczny, nazywany dianetyką,
zapożyczający liczne techniki psychoterapeutyczne z psychoanalizy, buddyzmu
tybetańskiego i magii Crowleya. Scjentologia ma różne szyldy i nazwy.
Przedstawiana bywa nawet jako "technologiczny buddyzm" czy "technologiczny
gnostycyzm", jednak bez względu na etykietki jej składowe to: praktyki magiczne
i filozofia Wschodu, struktura organizacyjna Zachodu oraz działanie i język
technologiczny połowy XX wieku.
Jak zauważa Maciej Szostak, doktryna scjentologów opiera się na przekonaniu, iż
posiadają oni technologię regeneracji ludzkości, w tym podwyższenie
współczynników ilorazu inteligencji oraz podwyższenie samooceny poprzez wzrost
pewności siebie. Szostak pisze o około 18 tysiącach przedsięwzięć pracujących
według scjentologicznego schematu na terenie Niemiec. Szacuje się, że Kościół
Scjentologiczny, jak większość Nowych Ruchów Religijnych, powołuje do życia
różnego typu organizacje jemu podległe i działające na jego korzyść, o których
mowa była wcześniej. Tak bogata działalność i powoływanie licznych stowarzyszeń
możliwe jest dzięki temu, że scjentologia posiada różny status prawny w
zależności od kraju. W USA funkcjonuje jako Kościół, w Europie uchodzi za sektę.
Na Starym Kontynencie doskonale funkcjonuje pod szyldem fundacji pozarządowych,
stowarzyszeń i innych organizacji non profit. Zyskuje poparcie w kręgach
wpływowych polityków i dyplomatów. W obronie Kościoła Scjentologicznego stawali
dyplomaci rządu Stanów Zjednoczonych i ONZ. Podstawą not dyplomatycznych jest
powoływanie się na zagrożenie wolności jednostki. Inwigilację i procesy sądowe
wyznawców scjentologii nierzadko uznawano za łamanie praw człowieka.

Dążenie do przejęcia kontroli nad gospodarką

Scjentologię uznano za sektę w unijnym raporcie parlamentarnym z 1995 r., choć
jej działalność nie została zakazana. Odnotowano jej wielokrotne zatargi z
prawem, szczególnie w Niemczech i we Francji. Szczególnym nadzorem objęta jest
na terenie Niemiec.
W Niemczech 11 grudnia 1990 r. sąd administracyjny w Hamburgu uznał Kościół
Scjentologiczny za "przedsiębiorstwo ukierunkowane na przynoszenie zysków".
Prawomocność tego orzeczenia potwierdzono wyrokiem sądu administracyjnego w
Kolonii 11 listopada 2004 roku. W Niemczech scjentologów oskarża się o dążenie
do przejęcia kontroli nad gospodarką. Mają oni zakaz pracy w służbach
publicznych, wstrzymano również zamówienia publiczne dla ich firm. Do chwili
obecnej organizacja objęta jest stałą obserwacją Urzędu Ochrony Konstytucji
(odpowiednik polskiego ABW).

W Polsce pod przykrywką…

Scjentolodzy w 1991 roku trafili także do Polski. Oddział monachijski Kościoła
Scjentologicznego rozpoczął prelekcje we Wrocławiu, następne organizowano w
Gdańsku, Krakowie i Warszawie. W roku 1995 niepowodzeniem zakończyła się próba
zalegalizowania organizacji w MSWiA. W 1997 r. scjentolodzy powrócili jako
"humanitarni wolontariusze", zaznaczając swoją obecność szczególnie podczas
powodzi na Dolnym Śląsku. W grudniu 2006 r. otwarto Krajowe Centrum
Humanitarnych Wolontariuszy, którego przedstawicielem była 26-letnia działaczka
młodzieżówki PSL. Scjentolodzy w Polsce wydają szereg broszur promujących
religijno-psychologiczne nauki, mają swoje wydawnictwa, prowadzą stronę
internetową, angażują się w opiekę zdrowotną, biznes, naukę, rozrywkę,
organizują kursy, a w większych miastach – wykłady i seminaria (Wrocław, Kraków,
Warszawa, Gdańsk, Lublin, Białystok). Jak dotąd nie udało się im jednak
zarejestrować jako związek wyznaniowy, choć we Wrocławiu oficjalnie działa
Centrum Dianetyki. Obecnie funkcjonują jako stowarzyszenia, organizacje i spółki
zajmujące się, m.in.: odnową psychiczną, psychoterapią, kursami komunikacji.
Rozsyłają swoje publikacje, m.in. broszurę "Droga do szczęścia".
Werbunek odbywa się w różnych nietypowych miejscach, np. w księgarniach New Age
sprzedawcy, polecając książki, zapraszają na spotkania scjentologów.
Tym, na co szczególnie warto zwrócić uwagę, to zachwianie zdrowia umysłowego
poszczególnych członków sekt, zniekształcające świat zewnętrzny, zaburzone stany
świadomości, głębokie stany alienacji. O ile np. we Włoszech, Niemczech czy
Francji powoływane są instytucje rządowe (np. Sekcja Antysekta), regularnie
monitorujące patologie wokół sekt, o tyle w Polsce bagatelizuje się te problemy.
Szarą strefą jest liczba samobójstw czy tragicznych wypadków związanych z
działalnością destrukcyjnych kultów. Ponadto, oprócz istnienia ruchów i
stowarzyszeń antykultowych, nie funkcjonują w Polsce stowarzyszenia pomagające
członkom sekt, którzy pragną je porzucić.
Działalność Kościoła Scjentologicznego powinna więc wzbudzić zdecydowane
działania naszych służb odpowiedzialnych za stan bezpieczeństwa państwa.
 

Dr Hanna Karp

Dr Hanna Karp jest religiologiem i medioznawcą, autorką książek na temat sekt i
New Age.

drukuj