Co powinno być w raporcie?
Amerykańskie przepisy dotyczące badań ofiar katastrof lotniczych obligują
lekarzy do pełnego protokołu z autopsji najpóźniej w ciągu 96 godzin
Raporty na temat sekcji zwłok osób, które zginęły w katastrofie
samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem 10 kwietnia br., są wyjątkowo
lakoniczne. Często ograniczają się jedynie do stwierdzenia, że śmierć nastąpiła
w wyniku obrażeń. Aby uzmysłowić sobie, że takie stwierdzenia są
niewystarczające i w żadnym wypadku nie powinny zadowalać polskich śledczych i
polskiego rządu, warto przyjrzeć się standardom badań ofiar katastrof lotniczych
ujętym w amerykańskich przepisach.
Szczegółowo standardowe procedury badań ofiar tego typu wypadków opisuje
dokument „Medical Aspects of Army Aircraft Accident Investigation (Army
Regulation 40-21, Headquarters Department of the Army Washington DC, 23 November
1976, Unclassified)”. Jak czytamy na wstępie: „Regulacje te opisują wytyczne i
ogólną administracyjną odpowiedzialność w czasie przeprowadzania medycznego
śledztwa w wypadkach wojskowych jednostek lotniczych”. Dokument precyzuje, że
wszyscy dowódcy wojskowi zobowiązani są do zapewnienia działań w zgodności z
zawartymi w nich zapisami. Ponadto już w jednym z pierwszych punktów podaje, że
lekarze wojskowi odpowiedzialni za śledztwo muszą przeprowadzić pełne
fotograficzne i patomorfologiczne omówienie aspektów katastrofy jak najszybciej
to możliwe. Także najwyżsi dowódcy wojskowi powinni w pełni zatroszczyć się o
jak najsprawniejsze dostarczenie na miejsce katastrofy patomorfologów i
fotografów.
Następnie lekarze wojskowi z jednostek lotniczych muszą
przeprowadzić pełne śledztwo obejmujące medyczną, fizyczną, socjalną,
ekonomiczną i dotyczącą wykształcenia historię wszystkich osób, których dotyczy
wypadek, aby zbadać, który z czynników mógł mieć wpływ na doprowadzenie do
katastrofy. Są oni zobowiązani do zbadania wszystkich ran śmiertelnych i nie
tylko, znajdujących się na ciele ofiar w celu ustalenia ich przyczyn i
ewentualnej rekomendacji dróg, które zapobiegną podobnym sytuacjom w
przyszłości. Ci sami specjaliści muszą także opisać czynniki łączące rany i
kontuzje pasażerów z aspektami dotyczącymi projektowania samolotów oraz ich
wyposażenia, a także z istniejącą praktyką w kwestii regulacji operacyjnych i
bezpieczeństwa. Tym samym muszą ocenić stan sprzętu ochronnego dla załogi i
pasażerów, który – jak zaznacza dokument – może mieć kluczowe znaczenie dla
zapobieżenia obrażeniom.
Z kolei patomorfolodzy zobowiązani są do
przeprowadzenia kompletnego pośmiertnego badania pilotów i załogi. „Autopsja
członków załogi samolotu wojskowego jest obowiązkowa” – czytamy w dokumencie.
Podobnie poleca zrobić się z pasażerami, a jeśli jest to niemożliwe, wymagane są
dokładne zewnętrzne oględziny wraz z pełną dokumentacją fotograficzną (w tym
zdjęciami rentgenowskimi) i szczegółowym opisem wszystkich urazów ofiar
katastrofy. W czasie autopsji należy wykonać także badania toksykologiczne i
histopatologiczne pilotów. Sporządzając raport z autopsji, patomorfolodzy muszą
w nim zawrzeć ewentualne czynniki ludzkie, które mogły przyczynić się do
katastrofy, w tym już wcześniej istniejące choroby; obrażenia, które odnieśli
piloci, członkowie załogi i pasażerowie, a którym można by zapobiec poprzez
lepsze zaprojektowanie samolotu; opis wszystkich ran, które przyczyniły się czy
też nie do śmierci pasażerów, a znalazły się na ich ciałach. Pełnego protokołu z
autopsji oczekuje się od patomorfologów najpóźniej w ciągu 96 godzin, czyli
cztery dni po katastrofie (!).
Amerykańskie przepisy informują także
szczegółowo o obowiązkach fotografów pracujących przy katastrofie. Także i oni
mają niezwłocznie znaleźć się w miejscu katastrofy, co zapewniają władze
krajowe. Wszyscy członkowie ekipy śledczej są przy tym w pełni wyposażeni,
finansowani i otoczeni opieką przez rząd.
Takie zapisy dość mocno kontrastują
z warunkami, w jakich pracowali polscy śledczy, którzy do Moskwy lecieli za
własne pieniądze i przez dwa tygodnie nie mogli doprosić się
tłumacza.
Wyjątkowo ubogie informacje, jakie docierają do nas z Moskwy
odnośnie do śledztwa, czy z drugiej strony – wiadomości o jawnych zaniedbaniach,
jakich dopuszcza się nasz rząd, budzą szczególny niesmak, kiedy przyjrzymy się
bliżej wytycznym dotyczącym treści aktu zgonu wymaganego przez Amerykanów po
każdym wypadku lotniczym. Od katastrofy w Smoleńsku minął już bowiem blisko
miesiąc, a my nie znamy nawet dokładnej godziny rozbicia prezydenckiego
samolotu, a jest to przecież pierwsza informacja, która na takim piśmie powinna
się znaleźć. Czy powinniśmy także przyjmować lakoniczne rosyjskie tłumaczenia,
iż śmierć ofiar nastąpiła w wyniku obrażeń wielonarządowych, kiedy w takim
raporcie – zdaniem amerykańskich władz – podstawowymi informacjami oprócz danych
personalnych są: ostatnie badania kontrolne, możliwość zatrucia (przed, czy może
w czasie lotu), choroby, a także liczne uwarunkowania psychiczne, jak obawy,
zmiany w zachowaniu, a nawet skłonność do picia czy palenia. To, do czego
szczególną uwagę przywiązują amerykańscy śledczy, to także umiejscowienie ofiar
tuż po katastrofie. Raport ze śledztwa powinien zawierać m.in. informacje, który
z pasażerów znajdował się w fotelu, który wewnątrz kadłuba, a który został
wyrzucony poza samolot. Powinno być wspomniane, czy dochodziło do prób
wydostania się z wraku, a także w jaki sposób te próby były podejmowane, który
spośród pasażerów używał aparatury bezpieczeństwa. Niezbędne są także dane na
temat tego, jak długo ciało było wystawione na działanie ognia, powietrza,
błota, piachu, paliwa etc. Ustala się też pozycję ciał względem wraku i
odległość od niego. No i przede wszystkim powinna być wskazana bezpośrednia
przyczyna zgonu każdego z pasażerów samolotu.
Łukasz Sianożęcki
———————————
Amerykańskie standardy medycyny sądowej w przypadku katastrof
lotniczych regulowane są przez przepisy zawarte w „Medical Aspects of Army
Aircroft Accident Investigation”
Art. 3 ust. 7 tej instrukcji określa, że w ciągu 96 godzin
po zakończeniu ostatniej sekcji zwłok wszystkie protokoły sekcji, preparaty
mikroskopowe, próbki tkanek zakonserwowane w bloczkach parafinowych bądź w innej
formie, zbiór fotografii ofiar przed i po przewiezieniu z miejsca wypadku oraz
zdjęcia rentgenowskie mają zostać przekazane do dyspozycji wojskowego instytutu
medycyny sądowej. Wszystkie protokoły sekcji każdej ofiary wypadku z osobna
muszą – oprócz standardowego opisu medycznego – zawierać następujące
informacje:
1. Szacunkowy czas przeżycia od chwili uderzenia o ziemię.
2.
Data i godzina śmierci.
3. Ślady ognia na zwłokach powstałe przed i po
uderzeniem samolotu o ziemię oraz obecność na zwłokach błota, ziemi lub śladów
paliwa.
4. Szacunkowy czas wystawienia zwłok na działanie ognia.
5.
Położenie zwłok lub fragmentów zwłok na miejscu wypadku względem szczątków
samolotu.
6. Obrażenia (osobno i szczegółowo opisane muszą być obrażenia
głowy, twarzy, szyi, krtani, barków, piersi, korpusu, miednicy, ramion, nóg,
dłoni i stóp).
7. Przyczyny doznanych poparzeń (pożar, kontakt z paliwem,
płynem hydraulicznym, innymi substancjami).
8. Przyczyny obrażeń
mechanicznych (uderzenie o część samolotu – szczegółowy opis, lub o inne
przedmioty – szczegółowy opis).
9. Kolejność doznanych obrażeń (opisać
kolejno obrażenia odniesione przed wypadkiem, obrażenia spowodowane podczas
pierwszego zderzenia z ziemią, podczas ewentualnych kolejnych zderzeń z ziemią
lub innymi obiektami, podczas ewentualnego dalszego toku
wypadku).
