Co ekspert, to interpretacja

Czy spółka PKP Intercity będzie mogła się starać o unijne dopłaty na zakup szybkich pociągów?

Niemiecka spółka Deutsche Bahn nie będzie blokowała unijnych dopłat dla PKP Intercity. Twierdzi, że nie musi się taką ewentualnością martwić. Unia Europejska, według przedstawicieli niemieckiego przewoźnika, nie przewiduje bowiem żadnych dopłat do tego typu inwestycji. Innego zdania jest polska spółka, która przekonuje, że istnieje możliwość uzyskania unijnych dotacji na zakup dwudziestu superszybkich pociągów i że już nad tym pracuje. Kto ma rację – zapytaliśmy w Ministerstwie Infrastruktury. I tu zaskoczenie: resort w ogóle nie chce się na ten temat wypowiadać. Odsyła do… przewoźnika.

– Według naszej wiedzy, Komisja Europejska nie przewiduje żadnych form dopłat na zakup superszybkich zestawów i dotyczy to zarówno francuskich TGV, niemieckich ICE, jak i pozostałych – powiedział nam wczoraj Bernd Weiler, rzecznik Deutsche Bahn AG z siedzibą w Berlinie.

Według niego, do tej pory nie było takich dopłat i nic w tej sprawie się nie zmieniło. Przedstawiciel niemieckiego przewoźnika poinformował też, że na ten temat koncern zasięgał opinii u ekspertów z Brukseli. Zdaniem Niemców, dopłaty są przewidziane na inne cele, jak np. renowacja infrastruktury, ale nie na zakup szybkich pociągów.

Odmiennego zdania są przedstawiciele PKP Intercity. – Deutsche Bahn jest w błędzie, istnieje bowiem możliwość uzyskania od Unii dotacji na zakup 20 superszybkich pociągów. Gdyby było tak, jak twierdzą przedstawiciele DB, to przecież nie podejmowalibyśmy w ogóle takich prób. Renomowane firmy, które konsultują ten projekt w kwestii jego wykonalności, nie podjęłyby się tego dzieła i odrzuciłyby taki projekt już na samym wstępie – powiedział nam rzecznik spółki Paweł Ney.

Ministerstwo Infrastruktury odmówiło nam komentarza na temat ewentualnych unijnych dopłat dla PKP Intercity, po czym odesłało nas do przewoźnika.

Z wypowiedzi dla niemieckich mediów, jakiej udzielił wiceminister infrastruktury Juliusz Engelhardt, można wyciągnąć wniosek, że polskie władze zdają sobie doskonale sprawę z tego, jakie zagrożenia niesie ze sobą wejście na polski rynek przewozów pasażerskich niemieckiego Deutsche Bahn. – Nie mam nic przeciwko obecności DB na polskim rynku. Jednak pewne elementy polityki Komisji Europejskiej i DB z polskiego punktu widzenia wymagają zastanowienia. Jeśli mówimy o liberalizacji w transporcie kolejowym UE, to powinniśmy rozwijać konkurencyjność. Powinno to się odbywać przez demonopolizację sektora i prywatyzację – mówił Engelhardt. Zauważył też, że przedstawiciele DB z jednej strony podkreślają, iż działają na rzecz rozwoju konkurencyjności, ale z drugiej strony DB jest firmą państwową i jej działalność w dużym stopniu odzwierciedla politykę państwa. – Nawet częściowa prywatyzacja DB powoduje, że kontrolę nad spółką zachowa państwo. To, co krytykuję, to państwowy ekspansjonizm. Nie mam nic przeciwko przejmowaniu kolei innych państw przez kapitał, pod warunkiem, że jest to kapitał prywatny, a nie państwowy – powiedział wiceminister.

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj