Co czwarty kleryk w Europie to Polak
Z ks. Markiem Dziewieckim, krajowym duszpasterzem powołań, rozmawia
Sławomir Jagodziński
Jak patrzy się na statystyki związane z powołaniami do kapłaństwa i
życia konsekrowanego w Polsce, to widać, że znaczące są tu daty związane z
pontyfikatem bł. Jana Pawła II. Czy jego beatyfikacja w tym roku mogła wpłynąć
na liczbę przyjętych do seminariów duchownych?
– Kościół jest jak rodzina. To zespół naczyń połączonych, a precyzyjniej mówiąc
– to zespół osób i środowisk, które na siebie wzajemnie oddziałują. Postać Jana
Pawła II niezwykle pozytywnie wpłynęła na Kościół w Polsce w każdym aspekcie, w
tym również w aspekcie powołań do kapłaństwa. To nie przypadek, że rekordową w
ostatnich dziesięcioleciach liczbę kleryków mieliśmy u schyłku pontyfikatu
pierwszego w dziejach Kościoła Papieża Polaka. W roku 2004 zgłosiło się do
polskich seminariów diecezjalnych i zakonnych w sumie 1501 kandydatów do
kapłaństwa. Po tej dacie nastąpiły lata, w których z roku na rok o mniej więcej
15-20 proc. zmniejszała się liczba kleryków. W ostatnich trzech latach dosyć
wyraźna tendencja spadkowa z lat 2005-2008 została powstrzymana. W 2009 r.
zostało przyjętych 953 kandydatów do kapłaństwa, w roku 2010 – 876, a w tym roku
– 906. Obecnie studiuje w polskich seminariach nieco ponad 6 tys. alumnów. Dla
porównania w roku 2000 było w Polsce 6812 seminarzystów diecezjalnych i
zakonnych, a rekordową liczbę kleryków odnotowaliśmy w roku śmierci Jana Pawła
II, kiedy to było w Polsce łącznie 7465 seminarzystów.
W obecnym roku zgłosiło się o kilka procent więcej kandydatów na pierwszy rok
studiów seminaryjnych niż w roku ubiegłym. Byłoby przejawem naiwności czy
magicznego myślenia oczekiwanie bezpośredniego związku liczby kleryków z
beatyfikacją Papieża Polaka. Decyzja o wstąpieniu do seminarium powinna być
podejmowana w sposób autonomiczny przez danego młodego człowieka, a nie pod
wpływem wydarzeń zewnętrznych. Powinna ona wynikać z odkrycia powołania oraz z
osobistej chęci wielkodusznej realizacji tego, co Bóg proponuje. Ważne i radosne
wydarzenia z życia Kościoła nie powinny być powodem podejmowania decyzji
powołaniowych. Mogą natomiast dodać kandydatom odwagi w podjęciu ostatecznej
decyzji, z którą już wcześniej się mierzyli w swoim sercu.
W jaki sposób interpretować zmieniające się w ostatnich latach liczby
kleryków przyjętych na pierwszy rok i łączne liczby alumnów w seminariach?
– Jak już wspomniałem, statystycznie rzecz biorąc, mamy do czynienia z pewną
tendencją spadkową liczby kandydatów do kapłaństwa. Jednym z oczywistych powodów
tego stanu rzeczy jest niż demograficzny, który sprawia, że mamy coraz mniej
maturzystów. Negatywny wpływ wywiera też antykatolicki, a czasem wręcz
chrystofobiczny klimat społeczny, tworzony przez dominujące obecnie media
liberalne i ateistyczne. Czynnikiem negatywnym jest również kryzys sporej liczby
małżonków i rodziców, gdyż prowadzi to do kryzysu wychowania i do słabszej więzi
nastolatków z Bogiem. Coraz więcej młodych ludzi ma poważne trudności w
dorastaniu do miłości, wierności i odpowiedzialności. Wielu młodych wikła się w
złe więzi i niszczy własną wolność.
Trzeba pamiętać o tym, że w żadnym przypadku nie mamy do czynienia z kryzysem
powołań, gdyż w żadnej epoce Bóg nie przestanie powoływać wystarczającej liczby
młodych ludzi do kapłaństwa. Mamy natomiast do czynienia z kryzysem powołanych.
Nadzieję na przyszłość możemy zachować wtedy, gdy nie ustaniemy w modlitwie o
powołania i gdy nie zrezygnujemy z chrześcijańskiego wychowania dzieci i
młodzieży. Najważniejszym zadaniem rodziców i księży jest wychowywanie młodego
pokolenia według zasad Ewangelii, gdyż wtedy będziemy mieli dużo trwałych i
szczęśliwych małżeństw, a także wystarczającą liczbę księży.
Polska jest nadal krajem, gdzie w porównaniu z innymi państwami jest
dużo powołań. Czy w krajach Europy Zachodniej są jakieś symptomy odrodzenia w
tym względzie?
– Mogę z radością potwierdzić, że mimo spadku liczby seminarzystów w ostatnich
latach i tak co czwarty kleryk w Europie to Polak! Pod tym względem nie mamy
sobie równych na naszym kontynencie. Jest to związane głównie z tym, że mimo
trudności polskie rodziny są z reguły silniejsze i mimo wszystko lepiej radzą
sobie z wychowaniem dzieci niż większość rodzin w Europie Zachodniej. Na zachód
i południe od Polski sytuacja pozostaje w ostatnich latach bez zmian, czyli
nadal zgłasza się tam bardzo niewielu kandydatów do kapłaństwa czy życia
konsekrowanego. W konsekwencji już nie tylko w Niemczech czy Francji, ale także
we Włoszech w wielu diecezjach mniejsze parafie pozbawione są proboszcza i z
konieczności tworzy się tam jednostki duszpasterskie, które obejmują kilka
parafii. Nie spełnił się jednak czarny scenariusz, według którego już w ogóle
miało nie być w Europie Zachodniej nowych kandydatów do kapłaństwa. Poprawa
sytuacji powołaniowej zależy przede wszystkim od ożywienia ufnej modlitwy o
powołania, od lepszego przygotowania narzeczonych do małżeństwa i rodziny oraz
od solidnego duszpasterstwa młodzieży.
Dziękuję za rozmowę.
