Cień smoleńskiej mgły

W sprawie okoliczności postrzelenia się płk. Mikołaja Przybyła w
poznańskiej prokuraturze wojskowej pytań jest więcej niż odpowiedzi. Co do tego
wszyscy są zgodni, choć tę chwilową "zgodę" zakłócił "Super Express", publikując
na pierwszej stronie zdjęcie pułkownika w kałuży krwi. Gazeta uważa, że nic
takiego się nie stało. Czy tak samo nieetycznie będzie postępowała telewizja
koncernu ZPR (właściciela "Super Expressu") na nowej platformie cyfrowej, na
której zabrakło miejsca dla Telewizji Trwam?

Czy to, co zrobił płk Mikołaj Przybył, to było symulowanie samobójstwa, czy
nieudane samobójstwo, bo przecież nieczęsto wybiera się na świadków zejścia z
tego świata audytorium dziennikarskie zwołane specjalnie na konferencję prasową
do prokuratury, a jeszcze rzadziej zdarza się niedoszłym samobójcom udzielać
wywiadów dzień po próbie zamachu na własne życie.
W czasie rządów Platformy Obywatelskiej doszło do kilku bardzo zagadkowych
śmierci. Większość z nich uznano za samobójstwa i sprawy umorzono. Historia
śledztwa w sprawie śmierci Krzysztofa Olewnika okazała się rekordowa pod
względem liczby tajemniczych samobójstw popełnionych przez skazanych w tej
sprawie i przez jednego strażnika.
Ale najbardziej tajemnicze i także liczne są zgony przykryte cieniem
"smoleńskiej mgły". W przeddzień Wigilii 2009 roku powiesił się Grzegorz
Michniewicz, dyrektor generalny kancelarii premiera Tuska odpowiedzialny za
tajną kancelarię, a więc i dokumentację na temat przygotowania wizyty Lecha
Kaczyńskiego w Katyniu. W kwietniu 2010 roku odnajdują się zwłoki szyfranta
Służby Wywiadu Wojskowego Stefana Zielonki, o którym media spekulowały, że
uciekł do Chin. W czerwcu 2010 r. umiera, w nie do końca wyjaśnionych
okolicznościach, operator Faktów TVN rejestrujący miejsce tragedii smoleńskiej,
a w Wejherowie wiesza się oficer SKW. W tym samym miesiącu ginie w wypadku
samochodowym, na kilka dni przed wyjazdem do Smoleńska, aby zbadać miejsce
tragedii, szef archeologów prof. Marek Dulinicz. W październiku 2010 r. z Zalewu
Rybnickiego wydobyto poćwiartowane zwłoki Eugeniusza Wróbla, eksperta komisji
Antoniego Macierewicza, specjalisty w zakresie nawigacji i sterowania samolotów.
Morderstwa dopuścił się ponoć jego chory psychicznie syn, który najpierw
przyznał się do winy, a potem odwołał zeznania. W sierpniu 2011 r. wiesza się
Andrzej Lepper, który chciał złożyć zeznania w sprawie afery gruntowej i
wielokrotnie mówił, że obawia się o własne życie. Sekcję zwłok wykonano dopiero
po trzech dniach. W grudniu 2011 r., podczas urlopu w Indiach, w hotelowej
łazience wiesza się 39-letni Dariusz Szpineta, założyciel firmy Ad Astra
Executive Charter, pilot, ekspert lotniczy, autor opracowania "Operacja
"Kłamstwo smoleńskie"", w którym poddał krytycznej analizie dokumentację lotu
rządowego tupolewa do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. Dwa lata wcześniej
ujawnił prokuraturze fakty korupcji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, gdzie za
łapówki handlowano licencjami pilota.
W swoim oświadczeniu dla prasy (tuż przed incydentem z pistoletem) płk Mikołaj
Przybył poruszył wiele istotnych wątków, niepodnoszonych raczej przez główne
media. Tylko "Nasz Dziennik" opublikował w całości to ważne oświadczenie. Wynika
z niego przekonanie prokuratora, że atak "ośrodków decyzyjnych" na prokuraturę
wojskową jest reakcją na podjęte przez nią śledztwa w sprawie korupcji,
ustawiania przetargów i wyłudzania "ogromnych kwot z budżetu Wojska Polskiego".
A zwracając się do dziennikarzy (chodzi o tzw. podsłuchy), powiedział:
"Zostaliście włączeni w kampanię zmierzającą do jak najszybszego zlikwidowania
tej ostatniej zapory przed systemem zorganizowanej przestępczości pozwalającej
na całkowite i bezkarne okradanie Wojska Polskiego". Takiego oskarżenia
prokuratorskiego w III RP jeszcze nie było.
W "cieniu smoleńskiej mgły" ukrywającej prawdę o 10 kwietnia 2010 r. kręci się
też "lody na wojsku".

Wojciech Reszczyński
 

drukuj