Cel strategiczny: wygrana w najbliższych wyborach
Z Arkadiuszem Mularczykiem, członkiem Prezydium Klubu Parlamentarnego PiS,
rozmawia Paulina Jarosińska
Rada Polityczna Prawa i Sprawiedliwości wybierze dziś kandydata PiS na
wicemarszałka Sejmu oraz nowego szefa Klubu PiS. Które to będą osoby?
– Na razie nie chcę się wypowiadać oficjalnie. Cały czas trwają konsultacje w
klubie na ten temat. Nie mogę wychodzić przed szereg i wskazywać kogoś
konkretnego. Są różne kandydatury, ale trudno mi komentować, kto ma największe
szanse. Decyzja zależy od prezesa i Rady Politycznej.
Oprócz personalnych będą inne wątki?
– Pewne są decyzje personalne, w tym również uzupełnienie członków Rady
Politycznej. Prawdopodobne, że poruszony będzie temat przygotowania do wyborów
samorządowych.
Jakie cele strategiczne wytyczyło PiS jako największa partia opozycyjna w
Sejmie?
– W ciągu najbliższych miesięcy najważniejsze jest przygotowanie partii do
wyborów samorządowych i wygrana. To można nazwać celem strategicznym. Poza tym
są to prace zespołu parlamentarnego do zbadania okoliczności katastrofy
smoleńskiej, czyli próba wskazania, kto jest odpowiedzialny za tragedię. Ważnym
zadaniem dla nas jest również systematyczne rozliczanie rządzących z obietnic
wyborczych. Jako opozycja nie możemy się tylko przyglądać, musimy również
oceniać i wyciągać wnioski. Obietnic podczas kampanii wyborczej składano bardzo
wiele, a na razie nie widać specjalnego zaangażowania w kierunku ich realizacji.
Rządzący nie robią nic, a raczej podejmują działania, które powodują podział w
polskim społeczeństwie, tak jak choćby kwestia krzyża i postulat jego usunięcia
sprzed Pałacu Prezydenckiego.
Jak odbiera Pan zarzuty, które od jakiegoś czasu pojawiają się zarówno ze
strony partii rządzącej, jak i niektórych mediów, że zerwali Państwo radykalnie
z retoryką kampanii?
– Są one absurdalne. Równie dobrze można zapytać, czy Platforma jest partią
Palikota i Schetyny czy Gowina. Są różne akcenty, różne osoby w partii. Na czas
kampanii postanowiliśmy zawiesić pewne tematy, co wydawało się nam oczywiste,
ale PiS się wcale nie zmieniło. Jesteśmy cały czas tą samą partią. Teraz trzeba
postawić ważne, czasem nawet ostre pytania na temat Smoleńska, i to nie powinno
dziwić Platformy. Tej sprawy nie można zostawić, trzeba po prostu do niej
wrócić.
Wróćmy do planów na przyszłość: czy wynik Jarosława Kaczyńskiego w wyborach
prezydenckich jest zaczynem nowej mobilizacji?
– Poparcie cieszy. Oznacza ono, że prawie połowa społeczeństwa głosującego w
wyborach widzi to, co dzieje się w kraju, i odnosi się do tego krytycznie. Jest
to bardzo pozytywny sygnał. Myślę, że ta krytyczna ocena będzie się pogłębiała,
mimo usilnych starań niektórych mediów, by to, co robi rząd w wielu sprawach,
było odbierane bezkrytycznie. Za chwilę większość społeczeństwa na własnej
skórze odczuje skutki nieróbstwa rządu, braku realizacji obietnic oraz
niszczenia polskiej demokracji przez Palikota i jego zespół.
Janusz Palikot nadal jest w partii. Choć zapowiedziano sąd koleżeński w jego
sprawie, można przewidywać, że nie zostanie wyrzucony z PO, a przecież ostatnio
przekracza wszelkie granice, kiedy np. obraża rodziny ofiar tragedii
smoleńskiej…
– Moim zdaniem, działalność Palikota jest w jakiejś mierze poza Platformą. To
znaczy jest on firmowany przez tę partię, ale stoi za nim bliżej nieokreślona
grupa, nie wiem, czy biznesowa, czy jakaś inna. Pewne jest, że jego działalność
przekracza aktywność polityczną. Ma on określone zadanie, posiada poparcie
medialne. Trzeba jasno powiedzieć, że jego rola jest destrukcyjna dla naszej
demokracji. Poważne tematy wyśmiewa i obraca w żart. Myślę jednak, że
społeczeństwo w większości prędzej czy później przekona się, jak bardzo
szkodliwa jest obecność Palikota w debacie publicznej.
Dziękuję za rozmowę.
