CBA przeszukuje domy działaczy Platformy
Świdnicka prokuratura najpierw dała władzom dolnośląskiej Platformy
Obywatelskiej czas na zorganizowanie konferencji prasowej, na której oficjalnie
poinformowano o rozwiązaniu wałbrzyskich struktur partii, a potem planowała
oficjalnie poinformować opinię publiczną, że jej byłym członkom postawiono
zarzuty fałszowania wyborów samorządowych. W sobotę fakt oskarżenia Stefanosa
E., z nominacji prezydenta Wałbrzycha Piotra Kruczkowskiego od wielu lat szefa
miejskich wodociągów, potwierdził europoseł Jacek Protasiewicz. W piątek został
przesłuchany, a jego mieszkanie przeszukało CBA. Komisarzem PO w Wałbrzychu
został Jarosław Charłampowicz. Ten sam, którego kampanię w 2006 roku wspierał
finansowo Ryszard Sobiesiak.
– Pod koniec miesiąca przekażemy państwu oficjalną informację na ten temat –
usłyszeliśmy w piątek przed południem od rzecznik prokuratury okręgowej Ewy
Ścierzyńskiej w odpowiedzi na pytanie, czy są sformułowane zarzuty dotyczące
fałszowania ostatnich wyborów samorządowych i czy można informacji na ten temat
spodziewać się w piątek. Dokładnie w tym czasie wałbrzyski radny i jednocześnie
prezes Wałbrzyskiego Związku Wodociągów i Kanalizacji Stefanos E. oraz jego
kierowca mieli się stawić w świdnickiej prokuraturze, by usłyszeć zarzuty. Jak
się więc okazuje, choć wszystko było już jasne, to prokuratura nie potwierdziła
informacji o oskarżeniach osób związanych z wałbrzyską Platformą Obywatelską.
Pozwolono, by nazajutrz szef dolnośląskiej Platformy Jacek Protasiewicz na
konferencji oficjalnie odciął się od nich, rozwiązał terenowe struktury, powołał
komisarza. Potwierdzając jednocześnie nieoficjalne informacje o zarzutach w
sprawie fałszerstw wyborczych w Wałbrzychu, jakie zostały postawione w piątek.
– Zarząd dolnośląskiej Platformy postanowił rozwiązać struktury partii w
Wałbrzychu. Decyzja ta jest związana z prowadzonym śledztwem w sprawie korupcji
wyborczej w Wałbrzychu – poinformował w sobotę przewodniczący dolnośląskiej PO
europoseł Jacek Protasiewicz.
W czwartek do biura wodociągów i prywatnego mieszkania Stefanosa E. wkroczyli
agenci CBA. W piątek zarówno Stefanos E., jak i jego kierowca Mirosław P.
zostali wezwani do prokuratury w charakterze podejrzanych. Zarzucono im
bezprawne wywieranie wpływu na sposób głosowania, za co grozi do pięciu lat
więzienia. Stefanos E., szef klubu radnych PO w wałbrzyskim ratuszu, miał
zorganizować proceder kupowania głosów na kandydatów Platformy w ostatnich
wyborach samorządowych, w tym na kandydata partii na prezydenta – Piotra
Kruczkowskiego. Jego kierowca – przekazywać pieniądze tym, którzy kupowaniem
głosów bezpośrednio się zajmowali. Na postawienie zarzutów czeka także Wojciech
Wybraniec, prywatnie mąż Moniki Wybraniec, zasiadającej w zarządzie powiatu
wałbrzyskiego i działaczki Platformy Obywatelskiej. Według jednego ze świadków,
trzy tygodnie przed pierwszą turą wyborów Wybraniec zaproponował mu udział w
procederze kupowania głosów.
Wiadomo nawet, na kogo mieli głosować. Poza głosami kupowanymi dla jego żony
Moniki, również na Krystynę Olanin, startującą w wyborach do rady miejskiej,
ubiegającego się o mandat do sejmiku Jerzego Tutaja i przede wszystkim na
kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta Wałbrzycha Piotra
Kruczkowskiego. Wojciech Wybraniec na razie nie usłyszał zarzutów, bo jest na
urlopie, za granicą. Pewnie szybko nie wróci.
Szefem wałbrzyskiej PO był więc do teraz prezydent Kruczkowski, przez lata
zaufany i bliski współpracownik Zbigniewa Chlebowskiego. Protasiewicz ma do
niego wciąż zaufanie i zapowiedział, że "będzie on uczestniczył w procesie
odbudowy wałbrzyskich struktur PO".
– Zaufanie do niego nie zostało zachwiane. Nie mamy wątpliwości, że pan
Kruczkowski nie uczestniczył w procederze namawiania do oddawania głosów w
zamian za korzyść finansową podczas wyborów samorządowych w Wałbrzychu. W tej
sprawie ma status poszkodowanego, a nie podejrzanego. Jest ofiarą, a nie
współsprawcą – podkreślił Protasiewicz.
Tymczasem Piotr Kruczkowski nie ma w tej sprawie statusu pokrzywdzonego. Po tym,
jak w jednej z lokalnych telewizji pewna kobieta opowiedziała o tym, w jaki
sposób brała udział w procederze kupowania głosów, a następnie nieoczekiwanie
oświadczyła, że się wycofuje z tego, co powiedziała, prezydent miasta postanowił
jedynie poskarżyć się na tę telewizję w prokuraturze. Co ciekawe, kobieta ma
postawione zarzuty, a prokuratura nie dała wiary oświadczeniom, które potem
wygłosiła.
– Piotr Kruczkowski mówił, że został w ten sposób pomówiony, ale w samej sprawie
o kupowanie głosów, gdzie zarzuty postawiono już ośmiu osobom, osobą
pokrzywdzoną nie jest. Jest najwyżej beneficjentem całego procederu – komentuje
Piotr Sosiński, były wiceprezydent Wałbrzycha.
Ale na tym nie koniec. Komisarzem w wałbrzyskich strukturach PO został w sobotę
były asystent społeczny Grzegorza Schetyny i radny wojewódzki PO Jarosław
Charłampowicz. Rok temu prasa pisała o tym, że w wyborach samorządowych w 2006
roku jeden z głównych bohaterów afery hazardowej biznesmen Ryszard Sobiesiak
wpłacił na jego fundusz wyborczy 10 tys. złotych.
Najdziwniejsze jest jednak to, że w styczniu Sąd Okręgowy w Świdnicy odrzucił
protest wyborczy Patryka Wilda, który był jednym z kandydatów na prezydenta
Wałbrzycha. Według niego, wynik wyborów mógł być sfałszowany, dlatego domagał
się unieważnienia i powtórzenia pierwszej tury wyborów prezydenckich, a także
głosowania do rady powiatu. Co ciekawe, sąd nie tylko odrzucił jego wniosek, ale
także nie włączył do postępowania części materiałów dowodowych, na podstawie
których postawiono zarzuty Stefanosowi E. i Mirosławowi P. Ale na tym nie
koniec, bo kolejnym protestem rozpatrywanym przez wałbrzyski sąd będzie ten
złożony przez Mirosława Lubińskiego. Tu sytuacja jest ciekawsza, ponieważ Piotr
Kruczkowski przegrał z nim zaledwie 325 głosami. Wcześniej jednak zostanie
rozpatrzone odwołanie na odrzucenie protestu Wilda.
Maciej Walaszczyk
