BOR wycofuje pilota z rekonesansu
Pierwotnie w skład grupy rekonesansowej, która miała dokonać
sprawdzeń na lotnisku w Smoleńsku, wchodzili zastępca szefa BOR gen. Paweł
Bielawny i były pilot Mirosław Kwarciński. Wyjazd obu panów na teren Federacji
Rosyjskiej został jednak odwołany.
– Jeśli zostali wycofani, to pytanie, kto podjął taką decyzję. Mogły to
zrobić dwie osoby: gen. Marian Janicki bądź sam zainteresowany gen. Paweł
Bielawny. Byłbym bardziej skory twierdzić, że zrobił to Janicki sam lub
ewentualnie na polecenie kogoś z MSZ lub MSW – wskazuje w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" mjr rez. Robert Terela, były funkcjonariusz Biura Ochrony Rządu.
Terela, jako doświadczony pirotechnik, który wielokrotnie brał udział w różnych
rekonesansach, zaznacza, że Mirosław Kwarciński byłby w Smoleńsku nieocenioną
pomocą. – Bardziej wartościowy dla tego zabezpieczenia był Kwarciński niż
Bielawny. To dosyć dziwne dla mnie, że zastępca szefa BOR i człowiek, który zna
się na lotniskach – bo Kwarciński jest byłym pilotem wojskowym – zostali
wycofani – zaznacza. Z informacji, do których dotarł "Nasz Dziennik", wynika, że
przed wylotem do Smoleńska członkowie grupy rekonesansowej pytali płk. Jarosława
Florczaka, czy leci z nimi Kwarciński. Florczak miał odpowiedzieć, że nie, bo
Rosjanie nie życzą sobie polskich służb na terenie lotniska w Smoleńsku. Gdyby
jednak Kwarciński był na płycie Siewiernego, to w razie chociażby trudności
pogodowych mógłby próbować informować przez oficera operacyjnego szefa BOR o
złych warunkach. – W razie jakiejś trudności lub problemów ten funkcjonariusz
mógłby podjąć odpowiednie działania i przede wszystkim poinformować o nich
swoich przełożonych, przede wszystkim oficera operacyjnego, a także szefa BOR.
Taki funkcjonariusz jak on sprawdza przede wszystkim stan techniczny lotniska,
lecz również informuje, czy warunki pogodowe są odpowiednie. Powinien mieć
również kontakt z oficerem łącznikowym strony rosyjskiej – wylicza płk rez.
Andrzej Pawlikowski, szef Biura Ochrony Rządu w latach 2006-2007. Pawlikowski
twierdzi, że nie rozumie powodów odwołania Bielawnego i Kwarcińskiego ze składu
grupy rekonesansowej. Ich obecność – zwłaszcza zastępcy szefa BOR – była
szczególnie wskazana w Smoleńsku ze względu na brak zgody Rosjan na wjazd
polskich służb na płytę lotniska. W ocenie Pawlikowskiego, wycofanie dwóch
funkcjonariuszy było świadomą decyzją szefa BOR gen. Mariana Janickiego. –
Według mnie, przy tego typu trudnościach, związanych ze współpracą strony
rosyjskiej z naszą, to szef BOR lub jego zastępca powinien uczestniczyć w
ustaleniach i rekonesansie, by w jakiś sposób zniwelować te trudności. Mam tu na
myśli gen. Janickiego, a przynajmniej gen. Bielawnego, bo w tym momencie
kompetencje płk. Florczaka były już niewystarczające – podkreśla Pawlikowski. I
przypomina trudności piętrzone przez Rosjan przy okazji wizyty prezydenta Lecha
Kaczyńskiego w Katyniu w 2007 roku.
"Nasz Dziennik" zwrócił się do Biura Ochrony Rządu z pytaniem, na czyje
polecenie i z jakich powodów Bielawny i Kwarciński zostali wycofani z grupy
rekonesansowej. Na odpowiedź czekamy.
Piotr Czartoryski-Sziler
