Bolszewicki pomnik to dla nas policzek
Z Kazimierzem Zychem, przewodniczącym Komitetu Uhonorowania ks. Ignacego
Skorupki Orderem Orła Białego, rozmawia Anna Ambroziak
Polscy bohaterowie Cudu nad Wisłą w 1920 r. nie zostali dotąd właściwie
uhonorowani, projekt pomnika ofiar spod Smoleńska dopiero zaczął być uzgadniany,
a pomnik żołnierzy Armii Sowieckiej, która dokonywała rzezi na polskiej
ludności, już jest…
– Rzeczywiście, i to napawa słusznym oburzeniem: obecnie jest tylko cmentarz
polskich żołnierzy ze starymi betonowymi krzyżami, zmurszałymi od starości – to
krzyże postawione jeszcze przed wojną. Jest też oczywiście pomnik ks. Skorupki.
Natomiast monument postawiony dzięki wsparciu kancelarii obecnego pana
prezydenta to blok blisko 3-metrowy, wykonany z drogiego szwedzkiego granitu.
Jego plastyczną formę stanowią 22 bagnety – odbieram to w taki sposób, jakby to
żołnierze polscy nadziali bolszewików na te bagnety. Moim zdaniem, zamysł
postawienia tego pomnika w Ossowie nie jest przypadkowy – to próba przekłamania
historii ze strony obecnych władz. Świadczy o tym również i to, że w pomnik
został wpisany symbol prawosławnego krzyża. To kolejna próba zmiany historii –
przecież bolszewicy, napadając na Polskę w 1920 r., nie wkraczali z symbolem
krzyża w ręku, nie mieli go na klapach munduru. Przyświecały im za to: czerwona
gwiazda, sierp i młot. W dodatku napis na pomniku głosi, że bolszewicy przybyli,
by walczyć o Ossów. Pomijam nawet to, że wprowadzono tu błąd w pisowni
miejscowości i napisano "Ołssów". Jako komitet zamierzamy wystąpić do Kancelarii
Prezydenta, by obok pomnika wmurować tablicę ze stosownym sprostowaniem, a
mianowicie, że najeźdźcy bolszewiccy napadli na Polskę w 1920 r. pod emblematami
sierpa i młota, a nie krzyża.
Mieszkańcy gminy Wołomin nie kryją, że są sprawą zbulwersowani. W końcu
pomniki wystawia się ludziom za coś, za bohaterstwo, zasługi. A bolszewicy
mordowali i grabili.
– Wcale się temu oburzeniu nie dziwię. Ich przodkowie doświadczyli bowiem
okrucieństwa ze strony bolszewików. Nic dziwnego, że ludzie są oburzeni takimi
poczynaniami władzy. W końcu celem napaści w 1920 r. było mordowanie polskiej
ludności. Chodziło o to, by zdobyć i zniszczyć Warszawę. Tak samo jak podczas
Insurekcji Kościuszkowskiej, kiedy dokonano rzezi Pragi.
Może chodzi o to, by przypodobać się Rosjanom – nawet za cenę ordynarnych
manipulacji historią. O "ocieplaniu" relacji z Rosją mówi prezydent Komorowski –
wspomniał o tym nawet na placu Piłsudskiego; fraza: "Cud nad Wisłą", nawet nie
padła.
– Sądzę, że chodzi o to, by Rosjanie mieli w Polsce swój własny pseudo-Katyń. Po
to, by mogli przyjeżdżać do Polski w ramach uczczenia swoich "bohaterów". Tyle
że nasi oficerowie zostali pojmani, zabici strzałem w tył głowy, w zdradziecki
sposób, nie w walce. I nie byli najeźdźcami, ale jeńcami wojennymi. Wszystko to
dzieje się kosztem przeinaczania polskiej historii – obawiam się, że może dojść
do tego, że niedługo to Polacy będą wskazywani jako ci "źli" w wojnie
polsko-bolszewickiej. Wszystko to wpisuje się w nurt uprawianego przez
rządzących oraz przychylne im media pojednania z państwem rosyjskim.
A co do kwestii pomijania sformułowania "Cud nad Wisłą", należy zauważyć, że to
również współgra z polityką obecnej władzy, z planem walki z Kościołem i
religią. Bo po co uczyć dziś młodzież takich wartości, jak Bóg, Honor, Ojczyzna?
Lepiej mówić tylko o przeszłych dokonaniach polskich żołnierzy. Bez takich
określeń jak "cud"…
Zastanawiam się też, czy w drodze pojednania Rosjanie wystawią Polakom pomnik na
Kremlu, z czasów kiedy Moskwa została podbita przez Polaków? Pojednanie jest
możliwe jedynie wtedy, kiedy obie strony w podobnym stopniu tego pragną. Poza
tym zdaje się, że nasza polska elita, która zginęła w katastrofie pod
Smoleńskiem, jeszcze pomnika nie ma. To też trzeba podkreślić.
Dziękuję za rozmowę.
—————————————————-
To miała być mogiła, a nie monument dla najeźdźcy
Nie doszło wczoraj w Ossowie do odsłonięcia pomnika
poświęconego upamiętnieniu żołnierzy bolszewickich, którzy zginęli w Bitwie
Warszawskiej 1920 roku. Nie pozwolił na to protest grupy osób z okolicznych
miejscowości i innych rejonów Polski, które nie chcą pozwolić, by w ten sposób
uhonorowano żołnierzy najeźdźczej armii.
O odwołaniu uroczystości zdecydował sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci
Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert, który miał dokonać odsłonięcia pomnika
wspólnie z przedstawicielami ambasady Rosji. Powiedział, że obawia się, iż nie
przebiegnie ona z zachowaniem należytej powagi.
Protestujący przybyli pod pomnik z transparentami. Na jednym z nich widniał
napis: "Pomnik hańba". Jeden z protestujących, Waldemar Bonkowski, powiedział
nam, że ten pomnik to pogarda dla Narodu Polskiego i Polski, dla ludzi, którzy
tu zginęli, a bronili nie tylko Polski, ale i całej Europy. – Komorowski nie
wyraża zgody na postawienie pomnika dwóm prezydentom, którzy zginęli w
katastrofie, a w dniu Wojska Polskiego przygotowano taką prowokację i odsłania
się pomnik bolszewickiej armii, która chciała nas unicestwić – mówi.
Na tablicy z napisem w języku polskim i rosyjskim nieznana osoba wydrapała
prawdopodobnie czerwonym kamieniem trzy sowieckie gwiazdy.
Ludzie stojący wokół pytali, czyje to święto, mówili, że nie powinniśmy stawiać
w Polsce takich pomników, bo to jest uhonorowanie bolszewików, którzy nie szli z
krzyżem, tylko z czerwoną gwiazdą, i nieśli nam zniewolenie. Pytali, czy można
być pewnym, że ci, którzy tam spoczywają, nie zabili np. ks. Skorupki.
Podkreślali, że była zgoda co do utworzenia cmentarza i mogiły, ale nie pomnika.
Zgromadzeni domagali się usunięcia przede wszystkim bagnetów z pomnika. Monument
kosztował 50 tys. zł, więc pytano również, dlaczego tych pieniędzy nie
przeznaczono na odnowienie czy budowę mogił polskich żołnierzy.
Andrzej Kunert powiedział, że chodziło o upamiętnienie 22 szeregowych żołnierzy.
Przypomniał, że byli oni takimi samymi najeźdźcami jak żołnierze Wehrmachtu.
Przedstawiciele ambasady rosyjskiej, którzy przybyli na miejsce, uznali, że nie
ma odpowiedniej atmosfery, aby dzisiaj dokonać odsłonięcia pomnika. – Okazało
się, że nie można doprowadzić do godnego odsłonięcia mogiły wspólnie z
przedstawicielami ambasady rosyjskiej – powiedział Kunert do dziennikarzy.
Przyznał, że są błędy na tablicy i zostaną one usunięte. – To nie jest pomnik,
tylko upamiętnienie miejsca pochówku – zaznaczył.
Paweł Tunia
