Biden o tarczy nic nie powiedział
Z dr. Sławomirem Dębskim, dyrektorem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, rozmawia Łukasz Sianożęcki
W Polsce przebywał Joseph Biden. W Stanach Zjednoczonych mówi się, że jeśli chcesz, by o tobie nikt nie pamiętał, zostań wiceprezydentem. Czy nie jest to trochę tak, że „drugi człowiek” w Białym Domu przywiózł tylko ciepłe słowa, a jeśli konkrety w sprawie tarczy mają pojawić się w 2015 roku, będzie to już wówczas problem nowej administracji?
– Realny wpływ wiceprezydentów na proces podejmowania decyzji jest różny w zależności od zasad określonych przez konkretną administrację, a także od kalibru i osobowości wiceprezydenta. Joseph Biden z całą pewnością nie jest postacią drugiego szeregu. Jest politykiem w Ameryce bardzo znanym i szanowanym, specjalizującym się w zagadnieniach międzynarodowych. Był jednym z najaktywniejszych promotorów rozszerzenia NATO o Polskę i inne kraje Europy Środkowej. Jest bardzo bliskim współpracownikiem prezydenta Obamy i ma istotny wpływ na kształtowanie i prowadzenie polityki zagranicznej obecnej administracji. Jego ostatnią wizytę w Polsce należy docenić, jest on bowiem najwyższym rangą przedstawicielem administracji Obamy, który odwiedził Polskę. Nawet jeżeli wizyta ta miała na celu zatarcie negatywnego wrażenia po błędach popełnionych przez Biały Dom w związku z ogłoszeniem rezygnacji z budowy tarczy Busha w Polsce i Czechach, to już fakt, iż w Waszyngtonie spostrzeżono taką potrzebę, należy uznać za pozytywny gest. Wizyta potwierdziła, że Stany Zjednoczone są zainteresowane rozwijaniem współpracy sojuszniczej z Polską, zaś Polska potwierdziła zainteresowanie udziałem w nowym amerykańskim projekcie obrony antyrakietowej. To ważne stwierdzenia. Na szczegóły będziemy musieli poczekać. Na razie rzeczywiście wszystko wskazuje na to, iż Polska włączy się w projekt po 2015 roku. Do tego czasu będzie jednak rozwijana współpraca wojskowa w oparciu o podpisaną w ubiegłym roku deklarację polityczną. I to powinno być dla nas priorytetem.
Biden odwiedził też Rumunię. W jakim celu?
– Stany Zjednoczone coraz mocniej współpracują z Rumunią w sferze wojskowej, zamierzają tam budować jedną ze swoich nowych baz. Jest bardzo prawdopodobne, że Bukareszt otrzyma propozycję udziału w nowym projekcie obrony antyrakietowej.
My dostaliśmy w zamian „inne, lepsze” rakiety. Czy Czesi wobec tego dostaną „inny, lepszy” radar? Co mogą im zaproponować USA w obecnej sytuacji?
– Czechy prawdopodobnie otrzymają propozycję umieszczenia na swoim terytorium centrum dowodzenia nową amerykańską obroną antyrakietową w Europie. Będzie to swego rodzaju rekompensata za rezygnację z planów budowy radaru. Jeżeli nie będą zainteresowani, Amerykanie mogą umieścić to centrum na przykład pod Bukaresztem. Problemem Czechów jest bowiem brak stabilności politycznej i rządu mogącego liczyć na długoterminowe poparcie polityczne.
Dziękuję za rozmowę.
