Biblia zostanie zakazana?
Islamistyczna partia polityczna Jamiat-Ulema-e-Islami zwróciła się do Sądu
Najwyższego Pakistanu o stwierdzenie, że niektóre fragmenty Biblii są
"bluźniercze". Jeśli sąd spełni to żądanie, następnym krokiem muzułmanów będzie
złożenie wniosku o oficjalne zakazanie rozpowszechniania i posiadania Pisma
Świętego w tym kraju. Pakistańscy chrześcijanie nie kryją oburzenia i odczytują
te działania jako prowokację.
Zaniepokojenie wnioskiem islamskiego ugrupowania, które dąży do zakazu Biblii,
wyraził pakistański biskup Sebastian Francis Shah z archidiecezji Lahore. –
Teraz potrzebujemy najbardziej modlitwy i cierpliwości – podkreślił cytowany
przez agencję CNA. Ekstremistyczne ugrupowanie muzułmańskie przekonuje, że
chrześcijańskie Pismo Święte zawiera "bluźnierstwa" i "pornografię" i na tej
podstawie domaga się orzeczenia Sądu Najwyższego w tej sprawie. Te fałszywe
oskarżenia zdecydowanie odrzucają pakistańscy wyznawcy Chrystusa. – My,
chrześcijanie, żyjemy w Pakistanie i mamy prawo do naszej Biblii – podkreśla ks.
bp Shah, dodając, że z powodu kampanii przeciw Pismu Świętemu ludzie są
wstrząśnięci i zaskoczeni. Jednocześnie ksiądz biskup wzywa wiernych do spokoju.
Tłumaczy, że te działania ekstremistów to przede wszystkim prowokacja wymierzona
w chrześcijan. – Myślę, że jeśli nie damy się sprowokować, sprawa ucichnie –
przekonuje.
Sytuacja chrześcijan w Pakistanie jest bardzo ciężka. Raz po raz stają się oni
ofiarami ataków i przemocy. Źródłem wielu prześladowań jest w dużej mierze
pakistańskie "prawo o bluźnierstwie", na podstawie którego fałszywie są
oskarżani wyznawcy Chrystusa. Przeciw temu powszechnie nadużywanemu prawu od lat
protestują chrześcijanie. Niestety, federalny minister ds. mniejszości Shahbaz
Bhatti i gubernator Pendżabu Salman Taseer zostali zabici, kiedy wyrazili swój
sprzeciw wobec prawa o bluźnierstwie.
Antyzachodnie i antychrześcijańskie nastroje w Pakistanie nasiliło zabicie Osamy
bin Ladena. Zagrożenie atakami sprawiło, że w maju szkoły i chrześcijańskie
instytucje były zamknięte, a lokalne kościoły specjalnie strzeżone.
Małgorzata Pabis
