Będzie śledztwo w sprawie manipulacji na giełdzie

Postępowanie w sprawie incydentu na warszawskiej giełdzie, kiedy to duże zlecenie kupna złożone przez JP Morgan, dom maklerski z Londynu, podbiło na zamknięciu sesji indeks WIG 20 o kilka punktów, zostanie podjęte – dowiedzieliśmy się w warszawskiej prokuraturze okręgowej. Eksperci ostrzegają, że czas kryzysu jest idealny do manipulacji rynkiem.

Warszawska prokuratura okręgowa podejmie postępowanie w sprawie głośnej manipulacji na Giełdzie Papierów Wartościowych z 12 listopada – dowiedział się „Nasz Dziennik”. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła 21 listopada Komisja Nadzoru Finansowego. Chodzi o złożone podczas dogrywki, a więc tuż przed zamknięciem notowań, duże zlecenie na zakup akcji, które o kilka procent podbiło WIG 20.

– Obecnie prokuratura prowadzi czynności sprawdzające, tj. analizuje zawiadomienie złożone przez Komisję Nadzoru Finansowego i nadesłane przez KNF materiały. Na decyzję o wszczęciu lub odmowie postępowania prokurator ma, według kodeksu postępowania karnego, 30 dni – powiedział nam rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prokurator Mateusz Martyniuk.

12 listopada br. indeks WIG 20 tracił około 9 proc., ale podczas dogrywki nagle zmniejszył straty do minus 4,9 proc. wskutek dużego zlecenia kupna. Zjawisko tak dużej zmiany wycen w dogrywce występuje rzadko i może być spowodowane manipulacją.

– Zlecenia na fixingu (w dogrywce) są legalną praktyką, jednak organy nadzoru muszą je szczególnie starannie obserwować pod kątem manipulowania kursami akcji i indeksami giełdowymi – podkreśla ekspert w dziedzinie finansów i nadzoru nad rynkiem dr Cezary Mech, doradca prezesa NBP i były szef UNFE, zwracając uwagę, że podbicie indeksów ma wpływ na instrumenty pochodne. Jego zdaniem, zawirowanie z 12 listopada nie jest pierwszym przypadkiem spekulacyjnego podbicia indeksów w dogrywce na GPW. Aktywa były już wielokrotnie zawyżane, ale KNF dotychczas nie reagowała.

Złożone w ostatniej chwili zlecenie powoduje wzrost indeksów na fixingu, a następnie na podstawie uzyskanej „ceny rynkowej” rozliczane są kontrakty terminowe i wyceniane jednostki uczestnictwa w funduszach. Gra spekulacyjna może być także obliczona na sztuczne podbicie, a następnie spadek indeksów.

Postępowanie podjęte przez KNF pozwoliło ustalić, że duże zlecenie kupna (na około 100 mln zł) na zamknięciu sesji złożone zostało przez młodego pracownika banku JP Morgan. Zlecenia zostały złożone znacznie wcześniej z zamiarem uruchomienia podczas dogrywki. Ten sam bank zatrząsł już dwukrotnie polskim rynkiem finansowym, publikując niekorzystne raporty na temat perspektyw polskiej gospodarki i osłabienia polskiej waluty. W komunikacie KNF stwierdziła, że „postępowanie osoby działającej w imieniu JP Morgan Securities może być uznane za manipulację instrumentem finansowym” i złożyła zawiadomienie do prokuratury (21 listopada). Tymczasem władze Giełdy Papierów Wartościowych podały w komunikacie z 24 listopada, iż GPW nie posiada informacji, które pozwalałyby jednoznacznie stwierdzić, że doszło do manipulacji na fixingu, i wyjaśniły, że efekt podbicia indeksów mógł być wynikiem niedostatecznej płynności, która sprawiła, że rynek nie zareagował podażą na duże zlecenie kupna.

– Jeśli obroty na giełdzie są nieduże, można stosunkowo małym sumptem wywołać wzrosty, a następnie wiedząc, że spadki są nieuchronne, zarobić krocie na kontraktach terminowych – wyjaśnia analityk Jerzy Bielewicz z JB Consulting. Ostrzega, że ofiarą spekulacji mogą okazać się np. otwarte fundusze emerytalne zarządzające pieniędzmi przyszłych emerytów. Jego zdaniem – czas kryzysu jest idealny do manipulowania rynkiem.


Małgorzata Goss
drukuj