Będzie pomoc dla najmniejszych gospodarstw

Program unijny dla rolnictwa ruszy najprawdopodobniej w drugiej połowie roku

Mimo przedłużających się w parlamencie prac nad ustawą dotyczącą Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 resort rolnictwa liczy na to, że nie opóźnią one wejścia w życie PROW, co ma nastąpić w lipcu. Teraz Warszawa czeka na akceptację założeń programu przez Komisję Europejską.

Swój projekt Polska złożyła jeszcze w grudniu ubiegłego roku jako jeden z pierwszych krajów członkowskich. Chodziło o to, że KE ma pół roku na wydanie opinii i zdaje się czekać na ostatni moment, aby zatwierdzić PROW. To zaś oznacza, że zapewne w czerwcu Bruksela ogłosi, iż polski rząd może zacząć wydawać pieniądze zapisane w PROW na lata 2007-2013.

Wicepremier Andrzej Lepper jest przekonany, że ten termin jest niezagrożony, choć parlament nie zakończył jeszcze prac nad ustawą wprowadzającą program rolny. A w stosunku do projektu rządowego jest w nim jedna poważna zmiana. Chodzi o pieniądze dla gospodarstw niskotowarowych. W pierwotnej wersji PROW takie działanie nie było przewidziane, ale wpisał je do ustawy Senat. Rząd się spodziewa, że poprawka zostanie przyjęta także przez Sejm. Przypomnijmy, że w trakcie senackiej debaty wicepremier Andrzej Lepper tłumaczył, że priorytetem resortu są inwestycje w rozwój gospodarstw rolnych i terenów wiejskich. Zapewniał też, że choć nie zapisano w projekcie odrębnych funduszy dla tych najsłabszych gospodarstw, to będą one miały możliwość sięgania po unijne pieniądze. To jednak senatorów nie przekonało, bo obawiali się, że akurat ten sektor może zostać pominięty. Padały nawet głosy, że Lepper zadbał tylko o zamożniejszych rolników, pozostawiając bez pomocy tych najsłabszych. Tymczasem w latach 2004-2006 o wsparcie wystąpiło aż 160 tys. właścicieli drobnych gospodarstw, którym przez pięć lat wypłacane są dotacje na rozszerzenie i unowocześnienie produkcji. I dlatego także w latach 2007-2013 mają być zarezerwowane fundusze na kontynuowanie pomocy dla tych rolników.

Mimo tej zmiany uruchomienie PROW nie powinno się opóźnić. W marcu rusza przyjmowanie wniosków o dopłaty bezpośrednie, gdyż wiadomo, że bez względu na termin zatwierdzenia PROW przez Brukselę, rolnicy dopłaty i tak dostaną. W kwietniu rozpocznie się też przyjmowanie wniosków na programy, które już finansowaliśmy w latach 2004-2006 i teraz będzie to kontynuowane. W tym przypadku chodzi np. o renty strukturalne, pomoc dla młodych rolników, wspieranie inwestycji służących zdobywaniu przez rolników źródeł dochodu poza rolnictwem i inwestycje w przetwórstwo produktów rolnych.


Pieniądze jesienią


Pierwsze umowy rolnicy będą mogli podpisywać dopiero po zatwierdzeniu PROW przez Brukselę. – Nawet jeśli Komisja Europejska zrobi to w maju czy czerwcu, to i tak pieniądze do rolników zaczną docierać dopiero jesienią – uważa Michał Rostworowski, doradca w zakresie funduszy unijnych. – Przecież sama procedura oceny i zatwierdzenia wniosków składanych przez rolników trwa kilka miesięcy – tłumaczy.

Jednak z drugiej strony trzeba przyznać, że programy rolne i tak ruszą dość szybko w porównaniu z innymi sektorami. Już teraz wiele samorządów i instytucji obawia się choćby o to, że znacznie opóźni się uruchomienie funduszy na drogi, rozwój infrastruktury technicznej (woda, kanalizacja, oczyszczalnie ścieków), edukację, ochronę zdrowia.

Ogółem na PROW w latach 2007-2013 zarezerwowano 17,2 mld euro. Resort rolnictwa zastrzega jednak, że tak naprawdę do rozdysponowania mamy o 4 mld euro mniej. Część pieniędzy musimy po prostu rezerwować na zobowiązania zaciągnięte w latach 2004-2006. Dotyczy to wieloletnich programów, jak np. renty strukturalne (są wypłacane nawet przez 10 lat) czy zalesianie nieużytków rolnych. – Dlatego możemy się spodziewać, że wielu rolników będzie rozczarowanych, bo nie starczy dla nich pieniędzy – mówi Rostworowski. – Ale taka sytuacja miała też miejsce przy poprzednim programie. To pokazuje po prostu, jak ogromne potrzeby inwestycyjne ma polskie rolnictwo – dodaje.

Krzysztof Losz
drukuj