Będzie nam go brakowało

Kreślę te słowa w czasie, kiedy cała Wileńszczyzna jest pogrążona w
smutku. Wczoraj w parafii w Mejszagole z udziałem biskupów, kapłanów i licznie
przybyłych wiernych odbyły się uroczystości pogrzebowe wielkiego kapłana i
wielkiego człowieka – ks. prałata Józefa Obrembskiego. Miał 105 lat. W
kapłaństwie przeżył 79 lat. Odszedł do Pana 7 czerwca br.

To bolesna strata dla nas wszystkich. Zarówno dla tych, którzy znali zmarłego
kapłana osobiście, jak i tych, którzy znali śp. księdza prałata jedynie z
nazwiska lub przypadkowego spotkania. Każdy, kto chociaż raz miał okazję spotkać
się z nim, może wymienić wiele jakże cennych dziś spotkań, gdy nowych już nie
będziemy mieli. Długie lata ziemskiego życia i służby Bożej tego człowieka były
darowane nam – mieszkańcom ziemi wileńskiej. Od chwili, kiedy za głosem
powołania przybył do wileńskiego seminarium duchownego i na zawsze związał swój
los z tym zakątkiem świata. Po otrzymaniu święceń kapłańskich 12 czerwca 1932 r.
udał się do zwykłej wiejskiej mieściny Turgiele, by ofiarować ludziom cały zapał
swojego młodego serca, całego siebie, niosąc im odwieczną Prawdę Ewangelii
Chrystusowej. Dla niej znosił wszelkie przeciwności powodowane zmianami
ustrojów, niejednokrotnie narażając własne życie. Dwie parafie w jego posłudze –
Turgiele i Mejszagoła – to 79 lat pracy dzień po dniu, bez wytchnienia, z
miłością do każdego człowieka, z pokorą wobec swojego Mistrza.
Pozostał z nami, kiedy wielu opuściło ojczyste strony, przeczuwając, że tu
będzie bardziej potrzebny. Tu, gdzie przemocą chciano wyrwać z dusz ludzkich
wiarę, narodową tożsamość i miłość braterską. Mały domek, zwany "pałacykiem",
był otwarty zawsze i dla wszystkich, podobnie jak serce kapłana. Apostolstwo
jego nie miało granic, nie uznawało narodowości. Wyrażając powszechną
wdzięczność za bohaterskie lata służby Bogu i ludziom naszej ziemi, przed
kilkoma laty rada rejonowa nadała księdzu prałatowi miano Honorowego Obywatela
Rejonu Wileńskiego, a jego imię przybrała Mejszagolska Szkoła Średnia nr 1.
Ostatnie lata księdza, naznaczone sędziwym wiekiem i cierpieniem, stały się
przykładem chrześcijańskiej pokory i wytrwałości – do ostatnich dni jego
obecności na ziemi. Chociaż cierpiał, znosił to dzielnie, idąc za przykładem
umiłowanego Jana Pawła II.
Ksiądz prałat zawsze był ciekaw życia, jego problemów i trosk. Zawsze pouczał,
że bolączki dzisiejszej rzeczywistości: upadek moralności, pijaństwo, ataki na
wartości katolickie, skierowane w pierwszej kolejności przeciwko rodzinie, miały
swój początek z nadejściem wojującego ateizmu, z odejściem ludzi od Boga i
Kościoła. Skąd dziś w codziennym życiu tyle zła, podłości, braku godności? –
pytał, a zaraz potem dawał odpowiedź: – Wszystko ma swój początek w rodzinie,
dopiero później wkracza to w życie społeczeństwa. Spróbujcie sprawdzić któregoś
z polityków, z takim zapałem walczących podczas wyborów, czy chociaż jeden z
nich pamięta 10 Przykazań Bożych?
Jego wspomnienia z minionych lat to były żywe lekcje historii, patriotyzmu,
teologii, a wszystko razem wzięte – lekcją człowieczeństwa. Niech wyrazem
wdzięczności za dar jego obecności wśród nas będą pamięć i modlitwa oraz
dochowanie wierności przekazywanej przez niego nauce Ewangelii, byśmy mogli z
dumą powiedzieć: jesteśmy jednym z pokoleń 105 lat jego błogosławionego życia!
 

Czesława Paczkowska, Wilno

drukuj