Będą o nich szumieć dęby

Każdy z nas może we własnym zakresie uczcić pamięć pomordowanych polskich oficerów w Katyniu, Charkowie lub Twerze. Wystarczy tylko wypełnić kupon zgłoszeniowy zamieszczony na stronach internetowych Stowarzyszenia Parafiada im. św. Józefa Kalasancjusza i odesłać go faksem lub listownie na adres tego stowarzyszenia, a potem posadzić dąb upamiętniający jedną z ofiar zbrodni katyńskiej. Po uroczystej inauguracji na cmentarzu wojskowym w Radzyminie akcja „Katyń… ocalić od zapomnienia” ruszyła i cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Organizatorzy otrzymali już setki zgłoszeń.

– Głównym celem akcji o nazwie „Katyń… ocalić od zapomnienia” jest uhonorowanie wszystkich tych, którzy zginęli w tragiczny sposób na skutek działań rosyjskich władz centralnych, które zleciły NKWD zabójstwo ponad 21 tys. przedstawicieli polskiej inteligencji, a wśród nich ok. 14 tys. oficerów WP. Szacunki są różne, gdyż nie wszyscy zostali zidentyfikowani, a pozostałe miejsca spoczynku nie zostały odkryte do tej pory. Anna Pietraszek, która jest wielkim znawcą tego zagadnienia, mówi, że ofiar było 21 tys. 473. Natomiast jeśli się weźmie pod uwagę trzy miejsca: Twer, Charków i Katyń, to szacuje się, że zginęło tam 21 tys. 857 Polaków. Myślę, że jeszcze okaże się, iż ofiar było więcej – informuje nas ks. proboszcz Stanisław Kuć z parafii Przemienienia Pańskiego w Radzyminie.

Potwierdza to Zbigniew Piotrowski, burmistrz miasta i gminy Radzymin. – Oczywiście symbolem programu jest posadzenie około 20 tys. dębów, czyli tyle, ile było ofiar zbrodni katyńskiej. Ale mamy na myśli oczywiście wszystkie miejsca kaźni, nie tylko Katyń. W programie chodzi przede wszystkim o zachowanie pamięci o tych, co zginęli, o „zapisanie” ich tożsamości w Ojczyźnie – bo każdy dąb będzie personifikowany – mówi.

W ramach akcji „Katyń… ocalić od zapomnienia” każdy Polak może objąć opieką dąb z przypisaną do niego konkretną osobą, znaną z imienia i nazwiska, zamordowaną w katowniach NKWD. Burmistrz Radzymina ma już takie drzewko. – Wybrałem dąb, który dedykuję starszemu przodownikowi policji państwowej Władysławowi Piotrowskiemu. Pragnę zbadać jego życiorys i dotrzeć do jego rodziny. Stworzymy w ten sposób biuletyn mordu katyńskiego, poprzez program edukacyjny, który zostanie wpisany również do szkół oraz instytucji. Chcemy zatem połączyć wszystkie stany w jednym dziele pamięci. Pragnę podkreślić jedną rzecz, że tutaj nie ma żadnego siania nienawiści czy odwetu, bo zaprosiliśmy również na uroczystość inauguracji tego programu przedstawicieli Kościoła prawosławnego, protestantów i żydów po to, żeby podczas wspólnej modlitwy przekazać sobie znak pokoju i dowód pamięci – zaznacza Piotrowski.

A od czego się wszystko zaczęło? Genezę akcji „Katyń… ocalić od zapomnienia” wyjaśnia nam o. Józef Joniec SP, prezes Stowarzyszenia Parafiada im. św. Józefa Kalasancjusza, jeden z organizatorów programu. – Radzymin to miejsce szczególne, symbol niezwykłej obrony Warszawy w roku 1920 zwanej Cudem nad Wisłą. Po wtóre, to właśnie w jednej ze szkół radzymińskich, na lekcji historii prowadzonej przez pana Grzegorza Jelenia, po obejrzeniu filmu Andrzeja Wajdy „Katyń”, uczniowie wraz z nauczycielem postanowili utrwalić pamięć ofiar mordu katyńskiego przez posadzenie dębu pamięci – tłumaczy o. Joniec i wskazuje na ramy czasowe wspomnianej akcji. – Polega ona na posadzeniu w parkach, na skwerach itp. 21 tys. 473 dębów pamięci na 70. rocznicę zbrodni katyńskiej, czyli do roku 2010. Spłynęły już setki zgłoszeń. Są gminy, które chcą posadzić po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt dębów w jednym miejscu, bo zamordowano im w Katyniu wielu synów – zauważa.

Ale co należy uczynić, by uzyskać dane personalne jednego z zamordowanych wraz z upamiętniającym go drzewkiem? – Trzeba wypisać kartę zgłoszenia, która jest dostępna na stronie www.parafiada.pl. Należy wysłać ją faksem na numer (22) 651 08 73 lub listownie na poniższy adres: Stowarzyszenie Parafiada im. św. Józefa Kalasancjusza, 00-704 Warszawa, ul. Gwintowa 3. W ten sposób zainteresowana osoba jest jak gdyby już „wciągnięta” do tego programu. W kolejnym etapie Parafiada przydziela konkretnego oficera w ten sposób, że osobie, która się zgłosiła, przysyła certyfikat – opracowanie informujące o numerze, stopniu, imieniu i nazwisku zamordowanego oficera. Będzie więc można sobie te dane w razie czego sprawdzić, porównując z listą katyńską – objaśnia nam Grzegorz Jeleń, pomysłodawca programu, nauczyciel historii w Szkole Podstawowej nr 1 im. ppłk. pil. Mariana Pisarka w Radzyminie. Przy realizacji akcji przyjęto zasadę, że uczestnicy sami starają się o pozyskanie sadzonek dębów i z władzami lokalnymi ustalają miejsce, gdzie drzewko zostanie posadzone. Przy dębie winna być umieszczona informacja, komu został poświęcony.


Jacek Dytkowski
drukuj