Apel Benedykta XVI do dorosłych: „Wychowywać do pokoju”
1 stycznia obchodzimy Światowy Dzień Pokoju. 45 lat temu ustanowił go Ojciec Święty
Paweł VI. Od tego czasu kolejni papieże na pierwszy dzień nowego roku kierują
specjalne orędzia. Tegoroczne jest wezwaniem do wychowania młodzieży do
sprawiedliwości i pokoju.
Benedykt XVI pisze, że pokój nie jest dobrem, które już zostało osiągnięte, ale
celem, do którego wszyscy powinniśmy dążyć. Że pokój nie jest tylko darem, który
należy przyjąć, lecz jest także dziełem, które trzeba tworzyć.
I dlatego apeluje do rodziców, rodzin i wszystkich osób zajmujących się wychowaniem,
formacją, aby młode pokolenia – obecne i przyszłe – tak wychowywać, by były one
nastawione pokojowo i wprowadzały pokój.
Ojciec Święty podpowiada, jak to robić. „Musimy nauczyć się współczucia,
solidarności, współpracy, braterstwa, musimy być aktywni we wspólnocie i z
czujnością uwrażliwiać sumienia na sprawy narodowe i międzynarodowe oraz na to, jak
ważne jest poszukiwanie odpowiednich sposobów rozdziału bogactw, wspierania wzrostu,
współpracy w rozwoju i rozwiązywania konfliktów” – czytamy.
„Należy wpajać młodym ludziom przekonanie o pozytywnej wartości życia, wzbudzić w
nich pragnienie, by je poświęcać w służbie Dobra (…). Oby każde środowisko
wychowawcze było miejscem otwierającym na transcendencję i na ludzi; miejscem
dialogu, integracji, słuchania drugiego” – dodaje.
Zdaniem Benedykta XVI nie będzie pokoju tam, gdzie nie będzie wzajemnego zaufania,
zdolności prowadzenia konstruktywnego dialogu, przebaczenia, wzajemnej miłości,
współczucia dla słabszych i gotowości do poświęcenia.
Papież zwraca również uwagę, że ogromnie ważne znaczenie w utrzymaniu pokoju na
świecie ma prawidłowe pojmowanie wolności, która nie jest samowolą.
„W swoim sumieniu człowiek odkrywa prawo, którego nie stanowi sobie sam, ale któremu
musi być posłuszny, a którego głos nawołuje go do miłowania i do czynienia dobra
oraz unikania zła, do brania odpowiedzialności za czynione dobro i popełniane zło” –
cytuje konstytucję soborową „Gaudium et spes”.
Następca św. Piotra osobny apel kieruje do twórców środków społecznego przekazu,
które nie tylko informują, ale też formują ducha swoich odbiorców, które mają
znaczny udział w wychowaniu młodzieży.
„Ważne jest, by pamiętać, że związek między wychowaniem i przekazem jest bardzo
ścisły: proces wychowania umożliwia bowiem właśnie przekaz, który pozytywnie bądź
negatywnie wpływa na formację osoby” – przestrzega.
Rodziców i wychowawców przekonuje, że młodemu pokoleniu „potrzebni są autentyczni
świadkowie, a nie zwykli dystrybutorzy reguł i informacji. Świadek to ten, który
jako pierwszy żyje tym, co głosi”.
„Przykładem własnego życia niech zachęcają dzieci, by pokładały nadzieję przede
wszystkim w Bogu, bo tylko On jest źródłem autentycznej sprawiedliwości i pokoju” –
dodaje.
o. Jan Maria Szewek OFMConv
***
Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI na XLV Światowy Dzień Pokoju
1. Początek nowego roku, którym Bóg obdarza ludzkość, jest dla mnie
zachętą do złożenia wszystkim, z wielką ufnością i miłością, specjalnych życzeń,
aby okres, który mamy przed sobą, obfitował w rzeczywistą sprawiedliwość i
pokój.
Z jakim nastawieniem należy podchodzić do nowego roku? W Psalmie 130 znajdujemy
bardzo piękny obraz. Psalmista mówi, że człowiek wierzący oczekuje na Pana
"bardziej niż strażnicy świtu" (w. 6), oczekuje z niezłomną nadzieją, bo wie, że
przyniesie On światło, miłosierdzie, zbawienie. Oczekiwanie to rodzi się z
doświadczenia ludu wybranego, który uznaje, że został wychowany przez Boga do
patrzenia na świat w Jego prawdzie i do tego, by nie ulegać przygnębieniu w
obliczu udręk. Zachęcam was, byście mieli w 2012 r. takie właśnie ufne
nastawienie. To prawda, że w roku, który dobiega końca, narosła frustracja z
powodu kryzysu gnębiącego społeczeństwo, świat pracy i gospodarkę; korzenie tego
kryzysu są przede wszystkim kulturowe i antropologiczne. Odnosi się wrażenie, że
całun ciemności spowił nasze czasy i nie pozwala zobaczyć blasku światła
dziennego.
W tej ciemności serce człowieka wciąż oczekuje jednakże na jutrzenkę, o której
mówi Psalmista. Oczekiwanie to jest szczególnie żywe i widoczne u ludzi młodych,
i dlatego myślę o nich, ze względu na wkład, który mogą i muszą wnieść w życie
społeczeństwa. Chcę zatem przedstawić Orędzie na XLV Światowy Dzień Pokoju w
perspektywie wychowawczej: "Trzeba wychowywać młodzież do sprawiedliwości i
pokoju", jestem bowiem przekonany, że jej zapał i skłonność do idealizmu mogą
dać światu nową nadzieję.
Moje Orędzie skierowane jest także do rodziców, rodzin i wszystkich osób
zajmujących się wychowaniem, formacją, a także do odpowiedzialnych za różne
dziedziny życia religijnego, społecznego, politycznego, gospodarczego,
kulturalnego oraz za przekaz. Poświęcanie uwagi światu młodzieży, umiejętność
słuchania jej i doceniania jest nie tylko szansą, ale podstawowym obowiązkiem
całego społeczeństwa, w perspektywie budowy przyszłości opartej na
sprawiedliwości i pokoju.
Należy wpajać młodym ludziom przekonanie o pozytywnej wartości życia, wzbudzić w
nich pragnienie, by je poświęcać w służbie Dobra. Jest to zadanie, które
spoczywa bezpośrednio na nas wszystkich.
Niepokoje, o których mówiły ostatnio demonstracje wielu młodych w różnych
regionach świata, wyrażają pragnienie, by móc patrzeć w przyszłość z uzasadnioną
nadzieją. W chwili obecnej budzi w nich niepokój wiele życiowych kwestii:
pragnienie uzyskania wykształcenia, które w głębszy sposób przygotuje ich do
zmierzenia się z rzeczywistością, trudności związane z założeniem rodziny i
znalezieniem stałego miejsca pracy, możliwość wywierania realnego wpływu na
świat polityki, kultury i gospodarki, by zbudować społeczeństwo o bardziej
ludzkim i solidarnym obliczu.
Ważne jest, by to wrzenie i związane z nim idealistyczne zapędy zostały
potraktowane z należną uwagą przez wszystkie części składowe społeczeństwa.
Kościół patrzy na młodych z nadzieją, pokłada w nich ufność i zachęca ich, by
dążyli do prawdy, by bronili wspólnego dobra, by ich perspektywy były otwarte na
świat, a oczy zdolne do widzenia "rzeczy nowych" (Iz 42, 9; 48, 6)!
Odpowiedzialni za wychowanie
2. Wychowanie jest najbardziej fascynującą i najtrudniejszą przygodą życia.
Wychowywać – z łacińskiego "educere" – znaczy wyprowadzać z samego siebie, by
wprowadzać w rzeczywistość, prowadzić ku pełni, która sprzyja rozwojowi osoby.
Proces ten zachodzi dzięki spotkaniu dwóch wolności, wolności dorosłego i osoby
młodej. Wymaga on odpowiedzialności ze strony ucznia, który musi być otwarty i
dać się prowadzić do poznania rzeczywistości, oraz ze strony wychowawcy, który
musi być gotowy złożyć dar z siebie. Dlatego bardziej niż kiedykolwiek potrzebni
są autentyczni świadkowie, a nie zwykli dystrybutorzy reguł i informacji;
świadkowie, którzy potrafią widzieć dalej niż inni, ponieważ ich życie obejmuje
sfery bardziej rozległe. Świadek to ten, który jako pierwszy żyje tym, co głosi.
W jakich miejscach urzeczywistnia się prawdziwe wychowanie do pokoju i
sprawiedliwości? Przede wszystkim w rodzinie, ponieważ rodzice są pierwszymi
wychowawcami. Rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa. "To właśnie w
rodzinie dzieci uczą się wartości ludzkich i chrześcijańskich, które umożliwiają
konstruktywne i pokojowe współżycie. W rodzinie uczą się solidarności
międzypokoleniowej, poszanowania zasad, przebaczania drugiemu i otwarcia na
drugiego"1. Jest ona pierwszą szkołą, w której otrzymuje się wychowanie do
sprawiedliwości i pokoju.
Żyjemy w świecie, w którym rodzina, a nawet samo życie są wciąż zagrożone i
nierzadko niszczone. Warunki pracy, często trudne do pogodzenia z obowiązkami
rodzinnymi, niepokój o przyszłość, życie w gorączkowym rytmie, migracje w
poszukiwaniu odpowiednich środków utrzymania, jeśli nie wręcz zwykłej możliwości
przeżycia, wszystko to powoduje, że trudno jest zapewnić dzieciom jedno z
najcenniejszych dóbr: obecność rodziców; obecność, która pozwalałaby na coraz
głębszą wspólnotę na drodze życia, by możliwe było przekazywanie zdobytych z
upływem lat doświadczenia i pewników, które tylko wtedy można wpoić, gdy spędza
się razem czas. Rodzicom pragnę powiedzieć, by się nie zniechęcali. Przykładem
własnego życia niech zachęcają dzieci, by pokładały nadzieję przede wszystkim w
Bogu, bo tylko On jest źródłem autentycznej sprawiedliwości i pokoju.
Pragnę zwrócić się także do odpowiedzialnych za instytucje, których celem jest
wychowanie: niech czuwają z wielkim poczuciem odpowiedzialności nad tym, aby
godność osoby była szanowana i dowartościowana we wszystkich okolicznościach.
Niech dbają o to, by każda młoda osoba mogła odkryć swoje powołanie, pomagając w
owocnym spożytkowaniu darów, które Pan jej przeznaczył. Niech zagwarantują
rodzinom, że ich dzieci będą mogły otrzymać wykształcenie, które nie będzie
stało w sprzeczności z ich sumieniem i zasadami religijnymi.
Oby każde środowisko wychowawcze było miejscem otwierającym na transcendencję i
na ludzi; miejscem dialogu, integracji, słuchania drugiego, w którym młody
człowiek poczuje, że jego możliwości i wewnętrzne bogactwo są dowartościowane, a
także nauczy się doceniać braci. Oby uczyły one kosztowania radości, która
płynie z codziennego życia miłością i współczuciem wobec bliźniego oraz
uczestniczenia w budowie bardziej humanitarnego i braterskiego społeczeństwa.
Zwracam się do liderów politycznych, prosząc o to, by w konkretny sposób
pomagali rodzinom i instytucjom wychowawczym w korzystaniu z ich prawa i
wykonywaniu takiego obowiązku, jakim jest wychowanie. Nie powinno nigdy
zabraknąć odpowiedniego wsparcia dla macierzyństwa i ojcostwa. Niech dbają o to,
by nikomu nie zamykano dostępu do kształcenia i by rodziny miały wolność wyboru
struktur wychowawczych, które ze względu na dobro dzieci uważają za bardziej
odpowiednie. Niech angażują się na rzecz łączenia rodzin, które są podzielone ze
względu na konieczność zdobywania środków utrzymania. Niech prezentują młodym
przejrzysty obraz polityki jako prawdziwej służby dla dobra wszystkich.
Nie mogę wreszcie nie zwrócić się z apelem do świata mediów, aby wnosiły one
swój wkład w wychowanie. W dzisiejszym społeczeństwie środki społecznego
przekazu odgrywają rolę szczególną: nie tylko informują, ale też formują ducha
swoich odbiorców, mogą zatem mieć znaczny udział w wychowaniu młodzieży. Ważne
jest, by pamiętać, że związek między wychowaniem i przekazem jest bardzo ścisły:
proces wychowania umożliwia bowiem właśnie przekaz, który pozytywnie bądź
negatywnie wpływa na formację osoby.
Również młodzi powinni mieć odwagę, by przede wszystkim żyć tym, czego wymagają
od osób ze swojego otoczenia. Spoczywa na nich wielka odpowiedzialność: niech
znajdują siłę, by w dobry i świadomy sposób korzystać z wolności. Oni również są
odpowiedzialni za swoje wychowanie i formację do sprawiedliwości i pokoju!
Trzeba wychowywać do prawdy i do wolności
3. Święty Augustyn zapytywał: "Quid enim fortius desiderat anima quam veritatem?"2.
Czegóż dusza pragnie na sposób bardziej żarliwy niż prawdy? Ludzkie oblicze
społeczeństwa w dużym stopniu zależy od wkładu wychowania w to, by to
nieodparcie nasuwające się pytanie pozostawało żywe. Wychowanie obejmuje bowiem
całościową formację osoby, w tym również wymiar moralny i duchowy człowieka, ze
względu na jego ostateczny cel i dobro społeczeństwa, którego jest członkiem.
Toteż aby wychowywać do prawdy, trzeba przede wszystkim wiedzieć, kim jest osoba
ludzka, znać jej naturę. Psalmista, patrząc na otaczającą rzeczywistość,
zastanawia się: "Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i
gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym
syn człowieczy, że się nim zajmujesz?" (Ps 8, 4-5). To jest podstawowe pytanie,
które trzeba sobie zadać: Kim jest człowiek? Człowiek jest istotą mającą w swym
sercu pragnienie nieskończoności, pragnienie prawdy – nie częściowej, ale
zdolnej wyjaśnić sens życia – bowiem został stworzony na obraz i podobieństwo
Boga. A zatem uznanie z wdzięcznością, że życie jest nieocenionym darem,
prowadzi do odkrycia własnej głębokiej godności i nienaruszalności każdej osoby.
Dlatego wychowanie w pierwszej fazie polega na uczeniu się dostrzegania w
człowieku obrazu Stwórcy i, w konsekwencji, głębokiego szacunku dla każdej
istoty ludzkiej i pomagania innym w prowadzeniu życia na miarę tej najwyższej
godności. Nie należy nigdy zapominać, że "autentyczny rozwój człowieka obejmuje
całą osobę we wszystkich jej wymiarach"3, w tym również transcendentnym, i że
nie można poświęcać osoby, aby osiągnąć jakieś szczególne dobro, czy to
ekonomiczne, czy społeczne, indywidualne czy zbiorowe.
Jedynie w relacji z Bogiem człowiek pojmuje także znaczenie swojej wolności. A
zadaniem wychowania jest formowanie do autentycznej wolności, która nie jest
brakiem więzów czy domeną wolnej woli, nie jest też absolutyzowaniem "ja".
Człowiek, który siebie uważa za absolut, który sądzi, że nie zależy od niczego i
od nikogo, że może robić wszystko, co mu się podoba, ostatecznie przeczy
prawdzie swojej istoty i traci swoją wolność. A przecież człowiek jest istotą
relacyjną, żyjącą w relacjach z innymi, a przede wszystkim z Bogiem.
Autentycznej wolności nie można nigdy osiągnąć, oddalając się od Niego.
Wolność jest wartością cenną, ale delikatną; może być źle rozumiana i źle
używana. "Szczególnie groźną przeszkodą w pracy wychowawczej jest dzisiaj
wszechobecny w naszym społeczeństwie i w kulturze relatywizm, który niczego nie
uznaje za ostateczne i dla którego jedynym kryterium jest własne "ja" człowieka,
z jego zachciankami, a mimo pozoru wolności staje się dla każdego więzieniem,
ponieważ oddziela ludzi od siebie i sprawia, że każdy zamyka się we własnym
"ja". W takiej relatywistycznej perspektywie nie jest zatem możliwe prawdziwe
wychowanie: bez światła prawdy każdy człowiek prędzej czy później zwątpi w
wartość własnego życia i relacji, które się na nie składają, w sens wysiłków,
które podejmuje wspólnie z innymi, aby coś zbudować"4.
Aby korzystać ze swojej wolności, człowiek musi zatem wyjść poza perspektywę
relatywistyczną i poznać prawdę o samym sobie oraz prawdę na temat dobra i zła.
W swoim sumieniu człowiek odkrywa prawo, którego nie stanowi sobie sam, ale
któremu musi być posłuszny, a którego głos nawołuje go do miłowania i do
czynienia dobra oraz unikania zła, do brania odpowiedzialności za czynione dobro
i popełniane zło5. Dlatego korzystanie z wolności jest ściśle związane z
naturalnym prawem moralnym, które ma charakter uniwersalny, wyraża godność
każdego człowieka, stanowi fundament jego podstawowych praw i obowiązków, a
zatem, w ostatecznym rozrachunku, sprawiedliwego i pokojowego współżycia między
osobami.
Właściwe korzystanie z wolności ma zatem centralne znaczenie w promowaniu
sprawiedliwości i pokoju, które wymagają szanowania samych siebie i drugiego
człowieka, nawet jeśli jego sposób postępowania i życia jest odległy od naszego.
Z takiej postawy rodzą się czynniki, bez których pokój i sprawiedliwość
pozostają słowami pozbawionymi treści: wzajemne zaufanie, zdolność prowadzenia
konstruktywnego dialogu, możliwość przebaczenia, które jakże często chciałoby
się uzyskać, ale którego nam z trudem przychodzi udzielić, wzajemna miłość,
współczucie dla słabszych, a także gotowość do poświęcenia.
Trzeba wychowywać do sprawiedliwości
4. W naszym świecie, w którym wartość osoby, jej godności i jej praw – pomimo
głoszonych intencji – jest poważnie zagrożona przez rozpowszechnioną tendencję
do stosowania wyłącznie kryteriów użyteczności, zysku i posiadania, jest rzeczą
ważną, żeby nie oddzielać pojęcia sprawiedliwości od jego transcendentnych
korzeni. Sprawiedliwość bowiem nie jest zwykłą konwencją ludzką, gdyż o tym, co
sprawiedliwe, nie decyduje pierwotnie prawo pozytywne, lecz głęboka tożsamość
istoty ludzkiej. To właśnie integralna wizja człowieka chroni przed umowną
koncepcją sprawiedliwości i pozwala ją także postrzegać w optyce solidarności i
miłości6.
Nie możemy ignorować faktu, że niektóre prądy kultury, wspierane przez
racjonalistyczne i indywidualistyczne zasady ekonomii, oderwały koncepcję
sprawiedliwości od jej transcendentnych korzeni, oddzielając ją od miłości i
solidarności: ""Miasta człowieka" nie umacniają tylko związki między prawami i
obowiązkami, ale jeszcze bardziej i przede wszystkim relacje oparte na
bezinteresowności, miłosierdziu i komunii. Miłość objawia zawsze, także w
relacjach ludzkich, miłość Bożą, nadając wartość teologalną i zbawczą wszelkim
wysiłkom na rzecz sprawiedliwości w świecie"7.
"Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą
nasyceni" (Mt 5, 6). Będą nasyceni, ponieważ łakną i pragną mieć uczciwe relacje
z Bogiem, z samymi sobą, ze swoimi braćmi i siostrami, z całym światem
stworzonym.
Trzeba wychowywać do pokoju
5. "Pokój nie polega jedynie na braku wojny i nie ogranicza się do zapewnienia
równowagi sił. Nie da się osiągnąć pokoju na ziemi bez obrony dóbr osoby
ludzkiej, swobodnej wymiany myśli między ludźmi, poszanowania godności osób i
narodów, wytrwałego dążenia do braterstwa"8. Pokój jest owocem sprawiedliwości i
skutkiem miłości. Pokój jest przede wszystkim darem Boga. My, chrześcijanie,
wierzymy, że Chrystus jest naszym prawdziwym pokojem: w Nim, przez krzyż, Bóg
pojednał ze sobą świat i zburzył bariery, które nas dzieliły (por. Ef 2, 14-18);
w Nim istnieje jedna rodzina pojednana w miłości.
Pokój jednak nie jest tylko darem, który należy przyjąć, lecz jest także
dziełem, które trzeba tworzyć. Abyśmy byli naprawdę wprowadzającymi pokój,
musimy nauczyć się współczucia, solidarności, współpracy, braterstwa, musimy być
aktywni we wspólnocie i z czujnością uwrażliwiać sumienia na sprawy narodowe i
międzynarodowe oraz na to, jak ważne jest poszukiwanie odpowiednich sposobów
rozdziału bogactw, wspierania wzrostu, współpracy w rozwoju i rozwiązywania
konfliktów. "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani
synami Bożymi" – mówi Jezus w Kazaniu na Górze (Mt 5, 9).
Pokój dla wszystkich rodzi się ze sprawiedliwości każdego i nikt nie może
uchylać się od tego zasadniczego obowiązku umacniania sprawiedliwości, zgodnie
ze swoimi kwalifikacjami i odpowiednio do zakresu odpowiedzialności. Wzywam w
szczególności młodych ludzi, w których zawsze żywe jest dążenie do ideałów, by
cierpliwie i wytrwale poszukiwali sprawiedliwości i pokoju, kultywowali miłość
do tego, co jest sprawiedliwe i prawdziwe, również wtedy, kiedy może to
oznaczać, że trzeba ponosić ofiary i iść pod prąd.
Trzeba podnieść oczy ku Bogu
6. W obliczu trudnego wyzwania, jakim jest chodzenie drogami sprawiedliwości i
pokoju, możemy odczuwać pokusę, by zapytać jak Psalmista: "Wznoszę swe oczy ku
górom: skądże nadejdzie mi pomoc?" (Ps 121 [120], 1).
Wszystkim, a zwłaszcza młodym, chcę powiedzieć z mocą: "To nie ideologie
zbawiają świat, lecz jedynie wpatrywanie się w żyjącego Boga, który jest naszym
Stwórcą i stoi na straży wolności oraz tego, co jest naprawdę dobre i
autentyczne (…), zwracanie się bez wahania do Boga, który jest miarą tego, co
sprawiedliwe, i zarazem jest wieczną miłością. A co może nas zbawić, jeżeli nie
miłość?"9. Miłość współweseli się z prawdą, jest siłą, która uzdalnia do
angażowania się na rzecz prawdy, na rzecz sprawiedliwości, na rzecz pokoju,
ponieważ wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma (por. 1 Kor 13, 1-13).
Drodzy Młodzi, wy jesteście cennym darem dla społeczeństwa. Nie pozwólcie, by
ogarnęło was zniechęcenie w obliczu trudności i nie uciekajcie się do fałszywych
rozwiązań, które często jawią się jako najłatwiejsza droga do przezwyciężenia
problemów. Nie bójcie się zaangażować, podejmować trudu i ponosić ofiar,
wybierać dróg, które wymagają wierności i stałości, pokory i oddania. Ufnie
żyjcie swoją młodością i głębokimi pragnieniami, które odczuwacie: szczęścia,
prawdy, piękna i prawdziwej miłości! Żyjcie intensywnie na tym etapie życia, tak
bogatym i pełnym entuzjazmu.
Bądźcie świadomi tego, że to wy jesteście przykładem i inspiracją dla dorosłych,
i to tym bardziej, im mocniej staracie się opierać niesprawiedliwości i
korupcji, im bardziej pragniecie lepszej przyszłości i angażujecie się w jej
budowanie. Bądźcie świadomi swoich możliwości i nie zamykajcie się nigdy w
sobie, ale umiejcie pracować na rzecz bardziej świetlanej przyszłości dla
wszystkich. Nigdy nie jesteście sami. Kościół darzy was zaufaniem, otacza was
opieką, dodaje otuchy i pragnie wam zaoferować to, co ma najcenniejszego:
możliwość, byście wznieśli oczy ku Bogu, spotkali Jezusa Chrystusa, Tego, który
jest sprawiedliwością i pokojem.
Kobiety i Mężczyźni, którym leży na sercu sprawa pokoju! Pokój nie jest dobrem,
które już zostało osiągnięte, ale celem, do którego wszyscy powinniśmy dążyć.
Patrzmy z większą nadzieją w przyszłość, dodawajmy sobie nawzajem odwagi na tej
drodze, pracujmy nad tym, aby naszemu światu nadać bardziej ludzki i braterski
kształt, czujmy się zjednoczeni w odpowiedzialności za młode pokolenia obecne i
przyszłe, a zwłaszcza za takie ich wychowanie, by były nastawione pokojowo i
wprowadzały pokój. Z tą świadomością przesyłam wam te refleksje i kieruję do was
wezwanie: zjednoczmy nasze siły duchowe, moralne i materialne, aby "wychowywać
młodzież do sprawiedliwości i pokoju".
Watykan, 8 grudnia 2011 r.
1 Benedykt XVI, Przemówienie do władz regionu Lacjum, gminy i prowincji Rzymu
(14 stycznia 2011 r.): "L´Osservatore Romano", wyd. polskie, n. 4/2011, s. 7.
2 "In Iohannis Evangelium Tractatus", 26, 5.
3 Por. Paweł VI, Encyklika "Populorum progressio" (26 marca 1967 r.), 14: AAS 59
(1967), 264.
4 Benedykt XVI, Przemówienie z okazji otwarcia Kongresu Diecezji Rzymskiej w
Bazylice św. Jana na Lateranie (6 czerwca 2005 r.): AAS 97 (2005), 816; "L´Osservatore
Romano", wyd. polskie, n. 9/2005, s. 33.
5 Por. Sobór Watykański II, Konstytucja "Gaudium et spes", 16.
6 Por. Benedykt XVI, Przemówienie w Bundestagu (Berlin, 22 września 2011 r.); "L´Osservatore
Romano", wyd. polskie, n. 10-11/2011, s. 38-41.
7 Tenże, Encyklika "Caritas in veritate" (29 czerwca 2009 r.), 6: AAS 101
(2009), 644-645.
8 Katechizm Kościoła Katolickiego, 2304.
9 Benedykt XVI, Przemówienie podczas czuwania z młodzieżą (Kolonia, 20 sierpnia
2005 r.): AAS 97 (2005), 885-886; "L´Osservatore Romano", wyd. polskie, n.
10/2005, s. 25-26.
