Anodina działa pod wpływem

Szefowa rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego gen. Tatiana
Anodina, która zdiagnozowała u polskich pilotów – pośmiertnie – zaburzenia sfery
psychoemocjonalnej, sama ma bardzo poważne problemy zdrowotne. Tajemnicą
poliszynela w środowiskach badaczy katastrof lotniczych jest fakt, że kobieta
cierpi na postępujący parkinsonizm i ma zaburzoną możliwość percepcji. W
rzeczywistości faktycznym szefem MAK, który podejmuje kluczowe decyzje, jest
Aleksiej Morozow, zaufany Władimira Putina. Do tego stopnia, że jako jedną z
nielicznych osób szef rosyjskiego rządu dopuszcza go do wspólnych polowań.
Przesłanki te rodzą uzasadnione wątpliwości co do wiarygodność raportu MAK w
sprawie katastrofy polskiego Tu-154M – raportu firmowanego nazwiskiem Anodiny.

O wyniszczającej chorobie gen. Tatiany Anodiny, która nie jest w stanie
funkcjonować bez silnych leków pustoszących psychikę, otwarcie mówią w rozmowie
z "Naszym Dziennikiem" posłowie rosyjskiej Dumy Państwowej. – Nie rozumiem,
dlaczego Aleksiej Morozow zasłania się tą schorowaną kobietą. Anodina to listek
figowy przedsiębiorstwa, którym zarządza razem z Jermołowem. Mam nadzieję, że
sprawa raportu nie zaciąży na jego karierze. Ale wszyscy w Moskwie wiedzą, że
gen. Anodina ze względu na chorobę jest wyeliminowana z procesu decyzyjnego w
MAK – mówi nasz rozmówca, poseł, który dobrze pamięta kłopoty, jakie spadły na
deputowanych podających w wątpliwość przejrzystość zasad funkcjonowania
Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. Dlatego nie chce wypowiadać się pod
nazwiskiem.
12 stycznia, kiedy Anodina relacjonowała dziennikarzom zebranym w moskiewskiej
centrali agencji Interfaks "osiągnięcia" MAK w sprawie katastrofy z 10 kwietnia,
kamera telewizyjna wyraźnie uchwyciła moment, kiedy widać było, jak
przewodniczącej wyraźnie drżała ręka. Próbowała to opanować, przytrzymując dłoń
drugą ręką. Trzęsące się dłonie to typowy objaw chorobowy. Symptomatyczne jest
to m.in. dla choroby Parkinsona. Osoba chora na zaawansowany parkinsonizm nie
jest w pełni samodzielna. W aspekcie fizycznym w ciągu nawet kilkunastu lat
następuje spowolnienie ruchowe, pewna niezgrabność w ruchach. Schorzenie to,
niestety, często ma także duży wpływ na ludzką psychikę. Spowolnieniu ulegają
procesy psychiczne. Osłabiona jest pamięć i zdolność przypominania. Do tego
dochodzą stany depresyjne – tłumaczą lekarze geriatrzy.
Drżenie samoistne lub polekowe – to także objawy innych chorób. Są to symptomy
chorób serca i cukrzycy oraz symptom brania niektórych leków. Jak zaznaczają
medycy, choroby te pozostawiają "jakiś ślad" na ludzkiej psychice. Przyjmowanie
silnych leków zawsze w pewien sposób oddziałuje na zachowanie chorego, także na
jego psychikę.
Jak to jest w przypadku Anodiny? Czy jej decyzje jako szefowej MAK są jej
samodzielnymi decyzjami?
W świecie moskiewskich dziennikarzy i polityków tajemnicą poliszynela jest fakt,
że w MAK rządzi tak naprawdę duet: Oleg Jermołow, wiceprzewodniczący komitetu,
wespół z Aleksiejem Morozowem, szefem komisji technicznej MAK. Obaj są w pełni
dyspozycyjni wobec Kremla. Warto dodać, że Morozow był tym, który tuż po
katastrofie dzwonił do płk. Edmunda Klicha, informując go, że jedynym możliwym
rozwiązaniem prawnym w tym wypadku jest zastosowanie załącznika 13 do konwencji
chicagowskiej.
W ocenie Dariusza Seligi, wiceszefa sejmowej komisji Obrony Narodowej,
nienaturalne, chorobowe "spięcie" Anodiny widać było podczas konferencji
prasowej. – Nie oszukujmy się, ten raport został przygotowany na zamówienie
polityczne. Po twarzy Anodiny widać było wyraźnie, że zagościł na niej stężały
uśmiech. Nie ma się czemu dziwić – jej syn Aleksander Pleszakow jest związany z
branżą lotniczą. Przez długie lata był prezesem rosyjskich linii lotniczych i
nadal jest związany z układem biznesowo-politycznym – mówi poseł. – Wyraźnie
widać było też, że Anodiny pilnował siedzący obok niej Morozow. Co do stanu
zdrowia szefowej MAK, tu nawet nie trzeba się specjalnie głęboko doszukiwać, a
może po prostu wzięła sobie "coś" przed konferencją dla kurażu – zastanawia się
Seliga. – Ci wszyscy, którzy wydawali i nad wydają pochopną opinię o błędzie
naszych pilotów i ich stanie psychicznym, powinni mieć te okoliczności na
względzie. Jak również to, że sama Anodina nie może zaprzeczyć, iż była
powiązana z KGB, a to mogło wywierać presję na pracę ekspertów MAK – podkreśla
poseł.
Anodina pod koniec lat 80. związała się z Jewgienijem Primakowem, członkiem
Biura Politycznego KC KPZR, który pełnił wysokie funkcje w KGB i był bliskim
współpracownikiem Michaiła Gorbaczowa. Za czasów Jelcyna Primakow był szefem
wywiadu. Czy posłowie zwrócą się do polskiej prokuratury, by ta w ramach wniosku
o pomoc prawną wystąpiła do strony rosyjskiej o ekspertyzę medyczną stanu
zdrowia przewodniczącej komisji, z udziałem polskich ekspertów? Jarosław
Zieliński, członek prezydium parlamentarnego zespołu smoleńskiego, twierdzi, że
byłby to jak najbardziej pożądany krok. – Wszyscy wiemy o tym, że pani Anodina
nie jest osobą samodzielną w sensie decyzyjnym. W MAK, który jest tylko
instrumentem polityki Kremla, faktycznie rządzą Morozow i Jermołow. Było to
widać podczas tej konferencji z 12 stycznia. Jeśli dodamy do tego jeszcze fakt,
że przewodnicząca rosyjskiej komisji pozostaje pod wpływem jakichś silnych
leków, to należałoby to zbadać. Dobrze byłoby też, gdyby w przyszłości zajęła
się tym komisja międzynarodowa – twierdzi poseł.

 

Anna Ambroziak

drukuj