Angina atakuje w upalne dni
Wydawać by się mogło, że tzw. choroby infekcyjne występują wyłącznie na
jesieni i w zimie. Tymczasem równie często przeziębiamy się i chorujemy na
anginę, gdy na dworze jest gorąco. Odpowiedzialność za to ponoszą duże zmiany
temperatury – wychodzimy z klimatyzowanego samochodu na upał, pijemy zimne
napoje, jemy dużo lodów, rozgrzani słońcem wskakujemy do zimnej wody.
Termiczny szok niekorzystnie działa na układ odpornościowy, a gdy on słabnie –
pojawiają się dobre warunki do rozwoju chorobotwórczych zarazków. Ponadto w
cieple łatwiej i szybciej namnażają się bakterie i wirusy, które normalnie
występują w naszym organizmie czy otoczeniu w niewielkich ilościach. Efektem
tego jest przykra niespodzianka – letnia angina.
Ta choroba to nic innego jak zapalenie migdałków podniebiennych, które są
skupiskiem komórek obronnych organizmu. Ich zadaniem jest zatrzymywanie
bakterii, wirusów czy grzybów i neutralizowanie ich. Niestety, czasem inwazja
drobnoustrojów jest zbyt duża, by migdałki dały sobie z nią radę. Wtedy dochodzi
do ich stanu zapalnego. Anginę najczęściej wywołują bakterie, zwykle
paciorkowce, ale również wirusy, a czasem grzyby. Wszystkie te drobnoustroje
mogą się przenosić na drugiego człowieka drogą kropelkową, gdy chory np. kicha,
kaszle, lub za pośrednictwem wspólnie używanych sztućców, naczyń itp. Maluchy
łapią często anginę, zarażając się od kolegów z przedszkola czy z podwórka. Bywa
i tak, że w samych migdałkach jest trochę "uśpionych" bakterii, które w
sprzyjających warunkach, np. gdy organizm jest osłabiony na skutek przegrzania,
uaktywniają się i wywołują anginę.
Objawy
Zarazki namnażają się przez 3-5 dni. A potem nagle wzrasta temperatura ciała,
nawet do 40 st. C, mamy dreszcze, boli nas głowa i gardło – zwłaszcza przy
przełykaniu. Mogą także dokuczać nam nudności, wymioty. Błona śluzowa gardła,
migdałki i podniebienie miękkie są mocno zaczerwienione i rozpulchnione, a węzły
chłonne podżuchwowe oraz szyjne powiększone i bolą przy dotykaniu. Na migdałkach
niekiedy pojawia się biały nalot – wtedy mamy do czynienia z anginą ropną.
Nalotu może być bardzo mało albo w ogóle może nie być widoczny, ponieważ w
czasie przełykania jest ścierany przez pokarm i ślinę. Przy anginie o podłożu
wirusowym nie powstaje wcale. Powyższe dolegliwości anginowe utrzymują się
zwykle 7-10 dni.
Leczenie
Podczas anginy nie ma potrzeby leżenia w łóżku. Na pewno zaś trzeba izolować się
od otoczenia, aby nie zarazić innych. Z anginą bakteryjną upora się tylko
antybiotyk, a z wirusową – doraźne środki bez recepty. Pamiętajmy, aby anginę
zawsze doleczyć.
Konsekwencje niedoleczonej anginy mogą być groźne. Po pierwsze, ma ona wtedy
tendencje do nawrotów, a to grozi przejściem z ostrego stanu zapalnego migdałków
w przewlekły. Przy zapaleniu przewlekłym część bakterii często zostaje w środku
migdałków – później atakują przy byle okazji, kiedy tylko odporność organizmu
maleje. Po drugie, może pojawić się gorączka reumatyczna atakująca serce oraz
popaciorkowcowe kłębuszkowe zapalenie nerek. Częstszymi, ale na szczęście mniej
groźnymi powikłaniami niedoleczonej anginy są zapalenie ucha środkowego, zatok
obocznych nosa, węzłów chłonnych czy ropień okołomigdałkowy. Oprócz zaleconego
antybiotyku można stosować środki obniżające gorączkę oraz płukać gardło letnim
naparem z szałwii lub rumianku. Bardzo ważne jest nawadnianie organizmu, dlatego
należy pić sporo letnich napojów.
Można wykonać test
Jeśli migdałki nie są powiększone i nie ma na nich ropnego nalotu – lepiej
poprosić specjalistę o wykonanie prostego testu na obecność w gardle
paciorkowców. Gdyby lekarz nie miał w gabinecie testera, można zapytać o niego w
najbliższym laboratorium. Za taką dodatkową analizę trzeba zapłacić 15-25 zł,
ale dla pewności czasem warto ją zrobić. Badanie polega na pobraniu szpatułką
wymazu z gardła i naniesieniu go na specjalny pasek testowy. Już po ok. 20
minutach wiadomo, czy chorobę wywołały paciorkowce. Jeżeli okaże się, że tak,
będzie potrzebny antybiotyk.
Profilaktyka najważniejsza
W zmniejszeniu ryzyka zachorowania na anginę ważne jest przestrzeganie prostych
zasad, m.in. unikanie osób już zainfekowanych; jeżeli anginę złapał jeden z
domowników – zwracajmy uwagę na to, by nie używać np. tych samych sztućców,
kubków co chory. Myjmy starannie ręce po kontakcie z chorym na anginę. Dbajmy o
odporność – jedzmy dużo warzyw i owoców bogatych w witaminy, wysypiajmy się,
wypoczywajmy, uprawiajmy jakiś sport, ubierajmy się stosownie do pogody i
zrezygnujmy z używek. Unikajmy także tzw. szoków termicznych – w samochodzie nie
nastawiajmy klimatyzacji na silne chłodzenie, nie wskakujmy również z rozgrzanej
słońcem plaży do zimnej wody; gdy jest upał, nie pijmy bardzo zimnych napojów,
np. z kostkami lodu, ani nie jedzmy bardzo mocno zmrożonych lodów.
