Akademicy padli ofiarą dziury budżetowej

Pracownicy Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk i całego
Wydziału I grupującego nauki humanistyczne nie dostali w tym miesiącu pensji. To
efekt braku dotacji ze strony Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Jak
informuje resort, opóźnienia wynikają ze zmiany sposobu wyliczania wysokości
środków finansowych, które mają trafić do poszczególnych jednostek PAN. Prace te
trwały jeszcze w styczniu, a jak zapewniają przedstawiciele resortu, pieniądze
mają wpłynąć do Instytutu lada chwila.

Pracownicy Polskiej Akademii Nauk alarmują, że pojawiły się problemy z
wynagrodzeniami za ostatni miesiąc. – Nie jest żadną tajemnicą, że nie
otrzymaliśmy jeszcze pensji – mówią nam pracownicy Instytutu Historii PAN.
Cierpko dodają, że padli ofiarą „dziury budżetowej”. Problemy z wypłatą wynikają
z braku funduszy w Instytucie i w ogóle całym Wydziale I, ponieważ ministerstwo
nie przekazało jeszcze środków finansowych na funkcjonowanie tych
ciał.
Rzecznik prasowy ministerstwa nauki Bartosz Loba poinformował „Nasz
Dziennik”, że opóźnienia to efekt prac nad zmianą algorytmu wypłaty dotacji dla
poszczególnych wydziałów PAN. Prace nad nim trwały jeszcze w styczniu. Następnie
decyzje zostały przesłane do wydziałów do akceptacji, a później musiały jeszcze
się uprawomocnić. Instytut Historii 15 lutego odebrał decyzję, która po dwóch
tygodniach zaczęła obowiązywać. Loba zapewnia, że przelewy transz dotacji „będą
właśnie” realizowane.
Wcześniej resort nauki zapewniał, że kwestia
wynagrodzeń zostanie uregulowana do 8 marca, ale pracownicy podkreślają, że te
opóźnienia są „niepokojące”. – Sam jestem zatrudniony w Instytucie Historii PAN,
gdzie mam urlop bezpłatny na czas posłowania, i tam tak bywało co roku, że w
październiku, listopadzie, grudniu często był urlop bezpłatny dla wszystkich, bo
nie było pieniędzy na wypłaty pensji. Jest to sytuacja znana, ale żeby to
nastąpiło w lutym, to jeszcze tak się nie zdarzyło – mówi nam prof. Ryszard
Terlecki, poseł PiS.
Jak się okazuje, kierownictwo ministerstwa już pod
koniec zeszłego roku ostrzegało poszczególne wydziały PAN, że mogą wystąpić
problemy z przekazywaniem dotacji w 2010 roku. Wydziały otrzymały wówczas tzw.
resztówki, z zaleceniem rozważnego nimi dysponowania.
– Wiem, że u nas nie
było sygnałów o opóźnieniach w wypłacie pensji – mówi nam dr Kazimierz Woźniak,
wiceprzewodniczący Krajowej Sekcji NSZZ „Solidarność” Polskiej Akademii Nauk z
Krakowa, ale zastrzega, że nie jest mu znana sytuacja w Instytucie Historii,
który ma odrębną komórkę związkową. Potwierdza jednak, że przedstawiciele
poszczególnych wydziałów zgłaszali problemy z brakiem do końca lutego dotacji
celowej z ministerstwa.
Z powodu braku pieniędzy wszelka bieżąca działalność
jest finansowana z rezerw poszczególnych komórek organizacyjnych, ale ma to
swoje granice. Loba zapewniał „Nasz Dziennik”, że wydziały miały zapewnione
środki finansowe na bieżącą działalność na jeden miesiąc.
Prace nad nowym
algorytmem spowodowały, że poszczególne wydziały PAN dopiero na początku lutego
otrzymały do akceptacji decyzje o wysokości dotacji na 2010 rok. Profesor
Wojciech Stec, wiceprezes Polskiej Akademii Nauk, powiedział, że kilka dni temu
odbyło się spotkanie przewodniczących poszczególnych wydziałów PAN, na którym
sygnalizowali oni, że środki zaproponowane przez resort nauki są o kilka procent
niższe niż pierwotnie zakładano. Wiceprezes poinformował, iż wystosowano w tej
sprawie list do ministerstwa nauki. Rzecznik ministerstwa odpowiada, że ogólna
kwota dotacji dla PAN nie uległa zmianie i wynosi ok. 450 mln złotych. Zmieniło
się tylko rozłożenie kwoty na poszczególne wydziały.
– Tutaj decyduje
ministerstwo, które na podstawie swojej oceny przyznaje pieniądze – zaznacza
prof. Stec. Dodaje, że sytuacja wydziału humanistycznego jest specyficzna, m.in.
inne są metody oceny pracy zatrudnionych tu naukowców, i to wszystko prowadzi do
tego, że wydziałowi trudniej jest np. pozyskiwać środki unijne.
Problemy z
przekazywaniem środków budżetowych dotykają nie tylko naukę. – Z różnych stron
docierają do mnie głosy, że brakuje pieniędzy w budżecie – mówi nam posłanka
Grażyna Gęsicka (PiS). – Są mniejsze wpływy do budżetu, niż zakładano, i mamy
tego efekty – podkreśla. Gęsicka dodaje, że nie widać konkretnych działań ze
strony rządu, które pozwoliłby rozwiązać ten problem.
Terlecki podkreśla, że
PAN wymaga reformy. W Sejmie jest nawet projekt nowelizacji stosownej ustawy,
ale naukowiec jest sceptyczny co do jego efektów, zwłaszcza jeśli chodzi o
finansowanie. – Trudno mi powiedzieć, czy przyniesie on takie efekty. W
projekcie zawarta jest sugestia, że Instytuty PAN-owskie powinny się łączyć, bo
jest ich za dużo. A z drugiej strony nie ma odpowiednich ku temu bodźców, które
zmuszały by do łączenia. Jest po prostu możliwość. Jak znam życie, to każdy
będzie się bronił – ocenia Terlecki. – Mam nadzieję, że te ustawy coś zmienią –
mówi prof. Stec.

Zenon Baranowski

drukuj