ABW: Przekazujemy materiały do prokuratury

Mamy mocne argumenty – twierdzi Michał Nowicki, syn aborcyjnej bojówkarki Wandy Nowickiej. Raczej przestępcze. W 2004 r. sąd ukarał go za rzucanie kamieniami w policjantów

Przeprowadzona przez ABW analiza materiałów publikowanych na portalu Lewica Bez Cenzury potwierdziła informacje „Naszego Dziennika” wskazujące na łamanie prawa przez lewicowych bojówkarzy. W najbliższych dniach Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przekaże przygotowaną przez siebie ekspertyzę do prokuratury. Zainteresowanie służb specjalnych, prokuratury i sejmowych komisji sprawą działalności lewackiej bojówki wywołało reakcję Nowickiego, który usunął ze strony internetowej LBC większość materiałów mogących postawić go przed obliczem Temidy. Nie byłby to jego pierwszy raz – syn Nowickiej został kilka lat temu ukarany przez sąd za rzucanie w policjantów… kamieniami.

– ABW zakończyła już prowadzenie analizy w sprawie strony internetowej LBC. Materiały zostaną przekazane do prokuratury – poinformowała nas wczoraj mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzecznik prasowy ABW.

„Lewica potrzebuje męczenników” – pisał Nowicki, szef LBC, po tym, jak prokuratura zainteresowała się jego tekstami. Syn aborcyjnej działaczki Wandy Nowickiej wzywał m.in. do prześladowania księży i przedsiębiorców, mordowania polskich żołnierzy, propagował totalitaryzm komunistyczny. Pewny swej bezkarności wzywał do stawienia oporu „faszystowskim mediom”, groził dziennikarzom „Naszego Dziennika” i „Rzeczpospolitej” i obrzucał ich wyzwiskami. Jak się jednak okazało, zintensyfikowanie działań śledczych szybko ostudziło te zapędy. W środę po południu strona internetowa LBC została zawieszona na kilkanaście godzin. W sieci pojawiła się ponownie dzień później. Noc zwłoki potrzebna była Nowickiemu do usunięcia z portalu większości tekstów, które jawnie łamały polskie prawo i zapisy Konstytucji zabraniające propagowania nazizmu i komunizmu.

– ABW nie udziela informacji o czynnościach pozaprocesowych – ucina mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska.

Choć jeszcze w środę na stronie Nowickiego można było znaleźć publikacje, w których o dziennikarzu „Naszego Dziennika” pisano: „zarżnąć wieprza”, a pod adresem publicysty „Rzeczpospolitej”: „Semka, zmień się albo szybko umrzesz”, to wczoraj Nowicki ironizował, że… to w trosce o zdrowie dziennikarza.


Ideał Nowickiego: towarzysz Stalin, co usta słodsze ma od malin


W miejsce wezwań do zabijania i torturowania polskich żołnierzy pojawiły się publikacje zawierające teksty teoretyków marksizmu i leninizmu. – Mam nadzieję, że prokuratura i ABW mają już zabezpieczone materiały. Mimo zmian na stronie LBC sprawą będzie zajmowała się Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych, oczekujemy też działań i informacji o nich ze strony prokuratury i ABW – podkreśla poseł Marek Biernacki (PO), szef komisji.

W „Archiwum marksizmu” wciąż znaleźć można apele i oświadczenia gloryfikujące komunizm. „Łatwo jest oczywiście powiedzieć bez zastanowienia: 'Stalin to morderca’, ale prawda jest taka, że wsadzanie faszystowskich zbrodniarzy do obozów pracy było w istocie aktem humanitaryzmu. Było to jedyne miejsce, gdzie te pluskwy mogły przeżyć” – pisze Nowicki.

Ale na użytek, chyba prokuratury i ABW, dodaje asekuracyjnie: „walczymy przede wszystkim na froncie teoretycznym i doskonale zdajemy sobie sprawę z naszej merytorycznej siły”. Tyle deklaracji. Fakty jednak mówią co innego. W 2002 r. Nowicki wykorzystał protest robotników Ożarowa do wszczęcia bójek z „faszystowską policją”. Został wówczas zatrzymany, a wniosek o ukaranie skierowany w 2004 r. do sądu grodzkiego mówił jednoznacznie: „za rzucanie kamieniami w policjantów”.


Wojciech Wybranowski
drukuj