Aborcja to masowa zagłada

Ksiądz kardynał Joachim Meisner skrytykował niemieckie społeczeństwo i
polityków za bierność wobec masowego zabijania nienarodzonych dzieci.
Metropolita Kolonii zarzucił Niemcom dwulicowość, ponieważ z jednej strony
przejmują się oni zagrożeniami wynikającymi z energii atomowej, a z drugiej
zezwalają, aby w majestacie prawa codziennie zabijano poczęte dzieci.

"Żyjemy w kraju, gdzie dzieci są postrzegane jako zagrożenie" – ostrzegł ksiądz
kardynał na łamach "Die Welt". Jego zdaniem, Niemcy żyją w dobrobycie, należą do
najbogatszych społeczeństw na świecie, wydaje się, że dobrze funkcjonuje tu
demokracja, spada bezrobocie, politycy zaś twierdzą, że przejmują się przyszłym
losem wszystkich ludzi. "Wielkie poruszenie wywołała ostatnio pałeczka okrężnicy
EHEC, jeszcze większe katastrofa zakładów atomowych w Fukushimie. Ale jak można
rozmawiać o przyszłości, jeżeli zezwala się na zabijanie nienarodzonych dzieci?"
– napisał ks. kard. Joachim Meisner i przypomniał, że rząd postanowił ze
względów bezpieczeństwa stopniowo rezygnować z energii atomowej, ale nawet nie
pomyślał o tym, że codziennie podczas aborcji zabijane są dzieci. Zdaniem
księdza kardynała, zdecydowana większość społeczeństwa jest jednak coraz
bardziej niepewna jutra. "Zapomnieliśmy o tym, kto nas stworzył, ale to nie
wszystko, gdyż jestem głęboko przekonany, że śmierć milionów nienarodzonych
dzieci także nie pozostaje obojętna. Zabijając dzieci, sami niszczymy sens życia
i przegryzamy pępowinę naszego bezpieczeństwa" – stwierdził metropolita Kolonii.
Ponadto przypomniał o wielokrotnie opisywanych naukowo problemach
psychiatrycznych i psychologicznych matek, które usunęły ciążę, ale także całych
dotkniętych tym problemem rodzin.
"Aborcja jest współczesną masową zagładą" – napisał arcybiskup Kolonii i
podkreślił, że zamiast zajmować się energią atomową, niemieccy politycy powinni
przede wszystkim zająć się zjawiskiem zabijania nienarodzonych dzieci.
"Ktokolwiek myśli o przyszłości kraju, ten powinien zakazać aborcji" – apelował
ks. kard. Meisner.
Obecnie w Niemczech bez większych problemów można dokonać aborcji – jedynym
warunkiem jest uzyskanie przez matkę zaświadczenia o odbyciu wizyty w specjalnej
poradni, co jest tylko zwykłą formalnością. Teoretycznie aborcji dokonuje się do
12. tygodnia życia dziecka, ale możliwe jest także legalne usunięcie "starszej
ciąży" i wymaga się jedynie okazania kilku dodatkowych, niezbyt trudnych do
załatwienia zaświadczeń. W efekcie już co siódme poczęte dziecko jest w
Niemczech zabijane. Od 15 lat liczba aborcji praktycznie niezmiennie utrzymuje
się na bardzo wysokim poziomie 115-120 tysięcy.
Niemieckie kasy chorych częściowo lub w całości refundują aborcje i dopłacają do
zabiegów usuwania ciąży, a dopłaty wynoszą od 200 do 500 euro. Aby pieniądze
zostały wypłacone, kobieta musi wykazać, że dochody w jej rodzinie nie
przekraczają 940 euro na osobę miesięcznie. W latach 1996-2005 wydano na ten cel
ponad 850 milionów euro.

 

Waldemar Maszewski, Hamburg

drukuj