A jabłka drożeją
Rząd pomaga, podwyższa zasiłki, dożywia dzieci, bezrobotnych zachęca do pracy, za płacę minimalną można kupić w tym roku więcej artykułów żywnościowych pierwszej potrzeby niż w 2007 roku. Z jednym wyjątkiem. Rządowi Donalda Tuska nie udało się nic zrobić, aby potaniały jabłka. O ile w 2007 roku za płacę minimalną można było kupić 241 kilogramów tych owoców, o tyle już w 2008 r. – jedynie 215 kilogramów. Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny wysłuchała informacji rządu na temat ubóstwa i przeciwdziałania wzrostowi cen w naszym kraju.
Sejmowa debata na temat drożyzny i ubóstwa zapowiedziana jest na następne posiedzenie Sejmu, choć na poprzednim marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, studząc nastroje posłów opozycji, apelował, że „mogą wytrzymać jeszcze dwa tygodnie”. Jak się okazało, wytrzymać muszą łącznie przynajmniej cztery, chyba że jeszcze raz uda się niewygodną debatę przesunąć. Zgodnie z wolą marszałka Sejmu informacja rządu w sprawie „zasięgu i sposobu przeciwdziałania ubóstwu w Polsce, działań Rady Ministrów służących przeciwdziałaniu wzrostowi cen towarów i usług konsumpcyjnych, w szczególności cen żywności i paliw, a także działań służących poprawie sytuacji rodzin posiadających niskie dochody” zanim stanie się przedmiotem sejmowej debaty, musiała przejść przez sejmową Komisję Polityki Społecznej i Rodziny. Komisja w tej sprawie zwołana została dopiero na wczoraj. Na wszelki wypadek posłowie komisji zgodzili się jednak, aby poprosić marszałka o sprecyzowanie, czy debata rzeczywiście się odbędzie. W piśmie do komisji Bronisław Komorowski zaznaczył bowiem, że „zamierza” włączyć punkt w sprawie tej debaty do porządku obrad drugiego lipcowego posiedzenia Sejmu.
Jako że podczas obrad komisji nie było żadnej kamery telewizyjnej ani tym bardziej transmisji na żywo, to i temperatura dyskusji nie była tak wysoka jak wtedy, gdy posłowie Lewicy i PiS domagali się w świetle fleszy przeprowadzenia debaty o ubóstwie i drożyźnie.
Na obniżenie temperatury dyskusji wpłynęło również zapewne wystąpienie reprezentującej rząd wiceminister pracy Agnieszki Chłoń-Domińczak (na zdjęciu), która zarzuciła komisję masą procentów i definicji.
Z informacji rządu wiele nowego się nie dowiedzieliśmy. Bo występowanie zjawiska ubóstwa w naszym kraju, i to na stosunkowo dużą skalę, żadną nowością nie jest. Według danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, w skrajnym ubóstwie żyje w Polsce około 2,5 mln osób.
Za najbardziej zagrożone ubóstwem uznawane są rodziny wielodzietne, osoby o niskim wykształceniu, a Polska (po Łotwie) jest drugim krajem pod względem „skali ubóstwa w Europie”. Jak poinformowała Chłoń-Domińczak, nadal wysoki poziom ubóstwa jest w rodzinach rolniczych, choć spada, i to szybciej niż w innych rodzinach. Z kolei – według rządu – emeryci należą do osób relatywnie mało zagrożonych ubóstwem. Do walki z ubóstwem rząd chce podejść poprzez uchwalenie nowej ustawy o promocji zatrudnienia, podwyższenie zasiłków dla bezrobotnych – przy czym na początku będą wyższe, a stopniowo bezrobotny będzie dostawał coraz niższy zasiłek. Wspierane mają być podmioty, które organizują szkolenia.
Jeśli chodzi o drożyznę, to według danych rządu raczej drożyzny nie ma. – W 2008 r. w porównaniu do 2007 r. za płacę minimalną można kupić więcej dóbr pierwszej potrzeby; więcej bochenków chleba, mleka, mięsa. Za wyjątkiem jabłek, których za płacę minimalną teraz możemy kupić mniej niż przed rokiem – tłumaczyła wiceminister pracy, powołując się na zgromadzone dane. – Podudzia z kurczaka zdrożały z 6,2 zł na 9,8 zł – próbowała obalić stwierdzenia wiceminister Chłoń-Domińczak poseł Anna Bańkowska z klubu Lewica, która przedstawiała się jako „zwykła gospodyni”. Informacja rządu zdecydowanie nie zadowoliła posłów opozycji. – Mogłoby to nieźle „ruszyć” zarabiających minimalną pensję, gdyby to usłyszeli. To, że drożeje mleko, chleb, ser, to gołym okiem widać – stwierdził wiceprzewodniczący komisji Stanisław Szwed (PiS), dopytując się, czy rząd zamierza wprowadzić dla najuboższych jakiś dodatek „drożyźniany”. – Nawet jeżeli emeryci są minimalnie dotknięci ubóstwem czy biedą, to i tak są dotknięci ze względu na poziom ich emerytur – dodał Szwed. Informacją rządu zdegustowana wydawała się Izabela Jaruga-Nowacka (Lewica), zarzucając rządowi brak koncepcji działania czy też niewskazanie w informacji priorytetów działania i największych zagrożeń.
Komisja zawnioskowała do rządu o uzupełnienie informacji, tak aby treść odzwierciedlała jej tytuł. Czyli aby oprócz garści danych statystycznych znalazły się w niej bardziej szczegółowe plany dotyczące zamierzeń rządu w kwestii przeciwdziałania ubóstwu i wzrostowi cen towarów.
Artur Kowalski
