A Ja wam powiadam…
Nie zwycięża się diabła diabłem – mawiał św. Ojciec Pio. Zło zwalczane
siłą rozrasta się do monstrualnych rozmiarów. Jest niczym wielogłowy potwór,
któremu na miejscu odciętej głowy wyrasta siedem nowych…
Doskonały przykład owego absurdalnego perpetuum mobile znajdujemy w Księdze
Rodzaju: "Lamech powiedział do swoich żon: Ada i Syla, posłuchajcie mego głosu,
żony Lamecha, nastawcie ucha na to, co powiem: Zabiłem człowieka za to, że mnie
zranił, młodzieńca za to, że mi nabił sińca. Siedem razy będzie pomszczony Kain,
ale Lamech siedemdziesiąt siedem razy" (por. Rdz 4, 23-24). Zemsta, pożądliwość,
niezaspokojone pragnienie władzy – czyż nie są to najczęstsze przyczyny małych i
dużych tragedii, wojen, destrukcji struktur społecznych? Skutek jest zawsze ten
sam: ruiny i zgliszcza…
Jest coś niepokojącego w doborze czytań mszalnych tej niedzieli. Po lekturze
Ewangelii w wielu z nas mogą się zrodzić pytania: jaki sens ma głoszenie zasad,
skoro i tak będą martwe? Dlaczego Jezus kreśli perspektywę, która dla zwykłego
śmiertelnika pozostanie niedosiężna? "Nie stawiajcie oporu złemu", "Jeśli cię
kto uderzy w prawy policzek, nastaw mu i drugi", "Miłujcie waszych nieprzyjaciół
i módlcie się za tych, którzy was prześladują". Dla wielu to czysta abstrakcja.
Być pośmiewiskiem świata? Czyż nie uczono nas, że pierwszym obowiązkiem jest
postępowanie odwrotne: opieranie się złu? To ma być atrakcyjna propozycja dla
ludzi żyjących w XXI w., ludzi jak nigdy dotąd ceniących sobie siłę,
niezależność, skuteczność działania? W praktyce jest tak, że ciągle bliżej nam
do zasady: "oko za oko, ząb za ząb". Niewiele się tu przez wieki zmieniło…
W takim sposobie myślenia kryje się zasadniczy błąd. Oparte jest ono tylko na
ludzkiej logice. Sami z siebie rzeczywiście nie jesteśmy w stanie przekroczyć
granicy, którą tak radykalnie wyznacza Chrystus. Jego słowa nie są jednak
teorią. Gdyby tak było, nie miałyby sensu. On jako pierwszy poszedł drogą, którą
nam wyznaczył: dał się ukrzyżować. Nawet najbliżsi Mu zwątpili. Warto zatrzymać
się przy innym zdarzeniu – kuszeniu, jakiego doświadczał. "Jeśli jesteś Synem
Bożym, zejdź z krzyża". Szatan wiedział, że jeżeli Chrystus swoją śmiercią
postawi tamę złu, on przegra. I tak się stało. To największy paradoks
chrześcijaństwa i zarazem prawda, która stoi w jego centrum. Jezus wiedział, że
tylko w ten sposób da się zakończyć tragiczny proces zapoczątkowany
nieposłuszeństwem pierwszych rodziców. Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko
musiał zginąć, ponieważ ciągle przypominał słowa będące śmiertelnym zagrożeniem
dla zbrodniczego ustroju opartego na pogardzie i przemocy: "Zło dobrem
zwyciężaj!". W efekcie to on wygrał. Komunizm – przynajmniej w zewnętrznej
formie – upadł, gdyż ludzie zrozumieli, że tylko zjednoczeni, solidarni – a nie
uzbrojeni w koktajle Mołotowa, granaty i karabiny – mogą pokonać system, który
karmił się kłamstwem i przemocą…
Po ludzku rzecz ujmując, zasady, jakie podaje Chrystus, są bardzo trudne. To
fakt. Ale przecież my, chrześcijanie, gdzie indziej mamy spoglądać. "Mądrość
bowiem tego świata jest głupstwem u Boga" – pisze św. Paweł. Nie jesteśmy stąd.
Najtrudniejszą rzeczą, z jaką przychodzi nam się mierzyć, jest naśladowanie
Chrystusa. Nie ma innej drogi doskonałości. Skoro On pozwolił się ukrzyżować,
dlaczego my nie mamy zrobić tego samego? Tylko wtedy będzie w nas moc, by
skutecznie zwyciężyć zło w sobie i świecie. I dopiero wtedy zrozumiemy w pełni
słowa, które dziś do nas mówi.
ks. Paweł Siedlanowski
