4 tysiące za profanację

W Stalowej Woli wybrano wykonawcę rozbiórki krzyża na osiedlu
Młodynie. Będzie nim firma budowlana z Jarosławia. Za usunięcie krzyża firma ma
otrzymać ponad 4 tysiące złotych. Kwotą tą ma zostać obciążony ks. Jerzy
Warchoł, proboszcz parafii pw. Opatrzności Bożej w Stalowej Woli.

Początkowo do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego wpłynęły trzy
oferty. Jedna z firm chciała wykonać "usługę" usunięcia krzyża za 10 tys. zł,
druga za 4 009,80 zł, a trzecia za 1 złoty. Po wycofaniu się jednego z oferentów
pozostały dwie propozycje: te wyższe. Podstawowym kryterium wyboru była cena,
więc Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wybrał ofertę za kwotę 4 009,80
złotych.

Marian Pędlowski, inspektor nadzoru budowlanego w Stalowej Woli, tłumaczy, że
w wydanym postanowieniu ks. Jerzy Warchoł został zobowiązany do wpłaty ww. kwoty
w terminie 14 dni od doręczenia postanowienia. W razie niedokonania wpłaty w
terminie kwota ta zostanie skierowana do ściągnięcia przez Urząd Skarbowy w
Stalowej Woli. – Zakres rozbiórki obejmuje demontaż krzyża oraz jego
przewiezienie do kościoła parafii pw. Opatrzności Bożej w Stalowej Woli przy ul.
Poniatowskiego 41. W treści wybranej oferty zawarte jest oświadczenie o tym, iż
"zadanie" zostanie wykonane "z należytą starannością, zgodnie ze sztuką
budowlaną i poszanowaniem przedmiotu kultu religijnego" – wyjaśnia Pędlowski.

Ksiądz biskup Edward Frankowski, biskup pomocniczy diecezji sandomierskiej,
stanowczo stwierdził, że Kościół na rozbiórkę krzyża nie da nawet złotówki, choć
na taką sumę opiewała jedna z ofert. – Gdybyśmy dali te pieniądze, to
wyglądałoby, jakbyśmy to my dokonali rozbiórki krzyża. A my się na nią nie
zgadzamy – podkreślił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". Strona kościelna na
czele z ks. bp. Frankowskim wciąż nie zgadza się na rozbiórkę krzyża,
podkreślając, że już jego wykopanie z miejsca, gdzie stał przez lata, będzie
profanacją. – A na profanację my pieniędzy nie damy! Gdybyśmy dali na to
pieniądze, od razu mówiono by, że to za nasze pieniądze krzyż został
przeniesiony. A my nigdy do takiej sytuacji nie dopuścimy – zaznacza
zdecydowanie ksiądz biskup.

Historia krzyża na osiedlu Młodynie jest niezwykle dramatyczna. – W tym
krzyżu mieści się historia Stalowej Woli, troski i nadzieje mieszkańców miasta.
To zła wola prezydenta Stalowej Woli jest przyczyną obecnych działań. Mamy
nadzieję, że jeszcze przyjdzie opamiętanie i krzyż będzie stał tam, gdzie stoi –
mówi ks. bp Frankowski.
Jak czytamy na stronie internetowej PINB w Stalowej Woli, nieprzekraczalny
termin rozbiórki krzyża będzie określony w umowie, która zostanie zawarta
pomiędzy Powiatowym Inspektoratem Nadzoru Budowlanego w Stalowej Woli a
wykonawcą po zabezpieczeniu środków finansowych.

Małgorzata Pabis

drukuj