100 lat służby Kościołowi i Ojczyźnie
Z o. Ryszardem Bożkiem, prowincjałem Warszawskiej Prowincji Redemptorystów, rozmawia Maria Popielewicz
Dobiega końca jubileuszowy rok, w którym Warszawska Prowincja Redemptorystów świętowała 100-lecie swego istnienia oraz kanonizacji św. Klemensa Hofbauera. Czy można już mówić o owocach tego czasu?
– Jako polscy redemptoryści stanowimy ważną część Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela, ponieważ obecnie jesteśmy jego największą prowincją. Nam, polskim redemptorystom, którzy tutaj jesteśmy, żyjemy i pracujemy, ten czas przybliżył naszą historię, nasze dziedzictwo. Myślę, że to doświadczenie roku jubileuszowego uświadomiło wszystkim redemptorystom, iż nasi poprzednicy wykonali piękną, potężną pracę tutaj, w Kościele polskim i poza granicami Ojczyzny. Chcemy być naprawdę godnymi kontynuatorami tego dzieła, chcemy je rozwijać. I w tym sensie to ogromny owoc, bo ta świadomość historyczna jest bardzo istotna.
Drugą ważną rocznicą, którą przeżywaliśmy, jest 100-lecie kanonizacji naszego współbrata św. Klemensa Hofbauera. To postać o tyle ważna, że jest to pierwszy redemptorysta, który stanął na ziemiach polskich. A były to dla Polaków czasy trudne. Przybył do Warszawy w 1787 r., w roku śmierci naszego założyciela św. Alfonsa Marii de Liguori. W tych niełatwych czasach potrafił on być dynamicznym misjonarzem, kapłanem, który poszukiwał ludzi i wychodził do wszystkich – do dzieci, młodzieży, intelektualistów, osób starszych, schorowanych. Tutaj, w Warszawie, założył prawdopodobnie pierwszą w Europie szkołę zawodową dla dziewcząt. To dla nas przykład, że nawet w trudnych czasach można stworzyć coś dobrego i wielkiego. Trzeba być tylko tak gorliwym jak św. Klemens. Podczas 21 lat jego pobytu w Warszawie 5 lat spędził w podróżach misyjnych, szukając miejsc, gdzie redemptoryści mogliby żyć i duszpasterzować. Po tych 21 latach było już ponad 25 redemptorystów. To jest też piękny znak dla nas, jaką moc ma bycie autentycznym świadkiem Odkupiciela.
Postać św. Klemensa jest także wzorem dla ludzi świeckich…
– Bez wątpienia, bo św. Klemens współpracował ze świeckimi. Także i dziś jego gotowość do pójścia z Ewangelią w każde środowisko może inspirować wszystkich wiernych. Czasami ludziom świeckim jest o wiele łatwiej dotrzeć do niektórych sfer – czy to naukowych, czy młodzieżowych. Przecież musimy pamiętać, że każdy ochrzczony jest ewangelizatorem, misjonarzem; jest powołany do tego, by dawać świadectwo o Chrystusie. Święty Klemens uczy też troski o to, by liturgia była przede wszystkim wymowna i piękna. W naszym kościele św. Benona w Warszawie, który jest małą świątynią, w zasadzie każdego dnia odbywała się tzw. nieustanna misja, czyli wyjątkowe celebracje w różnych językach, z orkiestrą. Oczywiście sam św. Klemens tego nie czynił, ale w to angażowali się właśnie ludzie świeccy. Ważne, byśmy my jako osoby duchowne byli otwarci na ludzi świeckich, widzieli ich potężną rolę, możliwości docierania tam, gdzie my dotrzeć nie możemy.
Ilu jest obecnie Polaków w Zgromadzeniu Najświętszego Zbawiciela? Gdzie pracują?
– Obecnie polscy redemptoryści pracują w 18 krajach świata – w Rosji, Kazachstanie, na Białorusi, Ukrainie, w Czechach, Danii, Hiszpanii, Anglii, we Włoszech, USA, Kanadzie, na Wyspach Karaibskich, w Argentynie, Brazylii, Boliwii. W prowincji warszawskiej jest nas 350, jednak do tego trzeba jeszcze doliczyć Polaków redemptorystów, którzy stanowią część wiceprowincji w Argentynie i Brazylii. W sumie zgromadzenie liczy około 400 Polaków. Wszystkich redemptorystów na świecie jest obecnie blisko 5500.
A jak wygląda sytuacja z powołaniami?
– Dziękujemy Panu Bogu za powołania, którymi obdarowuje zgromadzenie. Oczywiście trzeba się modlić o nowe powołania. Wszędzie, gdzie tylko mogę, proszę wiernych o modlitwę do Pana żniwa o nowych robotników. Obecnie mamy około 50 klerków, nowicjuszy i postulantów, w tym 4 diakonów. Oczywiście chcielibyśmy, by było ich więcej, i dlatego też zachęcam wszystkich do modlitwy w tej intencji.
Prowincja podejmuje wiele dzieł. Jakie są obszary jej posługiwania, które stanowią szczególną troskę polskich redemptorystów?
– Myślę, że można by wyliczyć szereg ważnych dziedzin naszego posługiwania. W statutach naszej prowincji zapisaliśmy, że priorytetem naszej działalności są misje parafialne i rekolekcje. W dziedzinę tę zaangażowanych jest bezpośrednio blisko 70 redemptorystów. Rocznie przeprowadzamy około 700 prac rekolekcyjno-misyjnych. Zaproszeń jest dużo, czasami nie jesteśmy w stanie przyjąć wszystkich, dlatego też staramy się, jak możemy, przygotowywać nowych misjonarzy.
Druga ważna dziedzina to nasza praca duszpasterska w parafiach i sanktuariach. W Polsce mamy pod opieką 4 sanktuaria maryjne – Bardo Śląskie, Tuchów, Toruń, Kraków, oraz sanktuarium Krzyża Świętego w Braniewie. Staramy się docierać przede wszystkich do tych, którzy funkcjonują na peryferiach naszego życia, którzy czują się opuszczeni, przeżywają kryzysy wiary. Próbujemy wprowadzać nowe inicjatywy, by do nich dotrzeć.
Ważną dziedziną naszej działalności jest ewangelizacja narodów, czyli nasza praca misyjna poza granicami Polski. Dwa lata temu rozpoczęliśmy naszą najmłodszą misję w Patagonii, w południowej Argentynie. Powstała tam – na prośbę Stolicy Apostolskiej – nowa prałatura apostolska. Jest tam ośmiu redemptorystów – siedmiu Polaków i jeden Argentyńczyk. W tym roku jeden z posługujących tam naszych ojców został mianowany biskupem tej właśnie prałatury w Esquel.
Wielkim wyzwaniem jest też posługa w krajach byłego bloku wschodniego (Rosja, Kazachstan, Białoruś, Ukraina), bo tam mamy ponad 20 współbraci w 9 wspólnotach. Według ostatnich statystyk polskiego Kościoła nasze zgromadzenie zajmuje 5. miejsce pod względem liczby posługujących w tamtych krajach.
W czasie niedawnych uroczystości 18. rocznicy powstania Radia Maryja w Toruniu mówił Ojciec, że także i ta rocznica pięknie wpisuje się w rok jubileuszowy…
– 18 lat posługiwania w tej stuletniej historii prowincji to znaczący okres medialnej działalności polskich redemptorystów. Najpierw powstało Radio Maryja, które jest potężnym środkiem komunikowania, bardzo potrzebnym, wręcz koniecznym. Jest to jedyne ogólnopolskie Radio, które swoim zasięgiem obejmuje nie tylko nasz kraj, lecz także cały świat. Można je usłyszeć praktycznie wszędzie – jeżeli nie na falach radiowych, to przez internet. Docieranie z Ewangelią do ludzi to rzeczywiście wielkie wyzwanie. Często nie jesteśmy w stanie dotrzeć do każdego miejsca, możemy to natomiast czynić przez Radio Maryja. Choć oczywiście radio nigdy nie zastąpi bezpośredniego spotkania człowieka z człowiekiem, ale trzeba zaznaczyć, że jest to bardzo istotna sfera naszego posługiwania. Radio przez te 18 lat bardzo pięknie wpisało się przez ten wymiar ewangelizacyjny w działalność polskich redemptorystów. Moje kazanie, które wygłaszam dla 200-300 osób obecnych w kościele, jeśli jest transmitowane przez radio czy telewizję, dociera do setek tysięcy słuchaczy. To jest nadal to samo słowo, które może komuś pomóc w jego życiu, w doświadczanych akurat trudnościach. Radio Maryja to bardzo cenny i konieczny środek komunikowania. Od paru lat działa też telewizja, która coraz piękniej wypełnia to zadanie docierania do ludzi poprzez obraz i prezentowania w ten sposób rzeczy ważnych. Naprawdę jestem Panu Bogu bardzo wdzięczny za te 18 lat posługi Radia Maryja i za te lata istnienia wszystkich dzieł, które narodziły się wokół Radia.
Jakie plany prowincja ma na przyszłość?
– Jesteśmy w przededniu kapituły prowincjalnej. Niedawno zakończyła się kapituła generalna, która odbywała się w Rzymie na przełomie października i listopada. Wyzwania, które sobie stawiamy, dotyczą przede wszystkim naszego duszpasterstwa. Jesteśmy na etapie opracowywania nowego planu pastoralnego dla prowincji warszawskiej na kolejne lata. Chcemy w niego wpisać najważniejsze pola naszej działalności duszpasterskiej. Myślę, że ta kapituła nam podpowie – niejako w świetle tej zakończonej kapituły generalnej – że musimy być otwarci na nowe wyzwania.
Dziękuję za rozmowę.
