„Dwadzieścia lat temu, w okresie Wielkiego Postu w 2002 roku, zacząłem używać wyrażenia „katolik ligth”, aby opisać postawę odrywania Kościoła od jego fundamentów zawartych w Piśmie Świętym i tradycji: katolicyzm, który nie umie jasno określić w co wierzy lub co sprawia, że życie jest właściwe; Kościół otwartych granic, niechcący lub nieumiejący nazywać te idee i działania, które zrywają pełną komunię z Mistycznym Ciałem Chrystusa. Postawa katolicyzmu „ligth” była zazwyczaj wskazywana jako duszpasterska odpowiedź na kulturowe wyzwania późnej nowoczesności i ponowoczesności. Pomimo tego jednak ze strony późnej nowoczesności i ponowoczesności nie pojawił się żaden entuzjazm do dialogu, lecz z trudem ukrywane ziewnięcie” – wskazuje George Weigel, amerykański filozof i teolog katolicki, w artykule zamieszczonym na stronie firstthings.com.