Pos. dr Z. Kuźmiuk: To już kolejne przedłożenie budżetu i żadne z nich nie było z udziałem premiera. Budżet państwa to najważniejszy plan na każdy rok i premier powinien być, ale niestety Donald Tusk nie ma takiej tradycji
To już kolejne przedłożenie budżetu i żadne z nich nie było z udziałem premiera. Budżet państwa to najważniejszy plan na każdy rok i premier powinien być, ale niestety Donald Tusk nie ma takiej tradycji. Ze strony rządowej niewiele wynika poza informacjami, że mamy w następnym roku wydać prawie bilion złotych, z tego 1/3 musimy pożyczyć. Tak było w poprzednich latach i tak ma być w 2027 roku. W konsekwencji sama suma deficytów budżetowych przekracza bilon złotych, a dług publiczny 1,4 biliona złotych. Oprócz tego poza budżetem rządzący też chcą pożyczać, to ma być przynajmniej 90 mld zł do tego deficytu. Dodatkowo zawyżyli także dochody budżetowe o ok 40 mld złotych – mówił dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS, ekonomista, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
W czwartek w Sejmie odbyła się blisko siedmiogodzinna debata nad pierwszym czytaniem projektu budżetu państwa na 2027 rok.. To już kolejne przedłożenie budżetu, w którym nie uczestniczył Donald Tusk. Tymczasem projekt budżetu na przyszły rok zakłada wydatki sięgające niemal biliona złotych, ogromne potrzeby pożyczkowe i dalszy wzrost zadłużenia państwa. Wątpliwości budzą również prognozowane dochody oraz zapowiadane wpływy z prywatyzacji, których źródła nie zostały jasno wyjaśnione w dokumentach budżetowych.
– To już kolejne przedłożenie budżetu i żadne z nich nie było z udziałem premiera. Budżet państwa to najważniejszy plan na każdy rok i premier powinien być, ale niestety Donald Tusk nie ma takiej tradycji. Ze strony rządowej niewiele wynika poza informacjami, że mamy w następnym roku wydać prawie bilion złotych, z tego 1/3 musimy pożyczyć. Tak było w poprzednich latach i tak ma być w 2027 roku. W konsekwencji sama suma deficytów budżetowych przekracza bilon złotych, a dług publiczny 1,4 biliona złotych. Oprócz tego poza budżetem rządzący też chcą pożyczać, to ma być przynajmniej 90 mld zł do tego deficytu. Dodatkowo zawyżyli także dochody budżetowe o ok 40 mld zł. Jest taka prywatyzacja, która gdyby działa się za rządów prawicy, to zostałaby przez media głównego nurtu zrównana z ziemią. Pisano, że w budżecie po stronie przychodowej pojawi się 39 mld zł, jak się można domyślać, z prywatyzacji. Nie ma na ten temat ani zdania w opasłych trzech tomach. Z kuluarowych plotek okazuje się, iż ma być sztucznie prywatyzowana Polska Grupa Zbrojeniowa. Chodzi o to, żeby do budżetu wpłynęły wspominane fundusze. Podobno ma się na to złożyć Orlen i któryś z państwowych banków – wskazał dr Zbigniew Kuźmiuk.
Bank światowy podnosi prognozy wzrostu gospodarczego Polski, ale mimo to finanse państwa pozostają pod coraz większą presją. Dochody budżetowe po raz kolejny okazują się niższe od założeń Andrzeja Domańskiego. W tym roku różnica ma wynieść aż 21 miliardów złotych. To kolejny etap niepokojącego trendu. W ciągu trzech lat łączna luka sięga około 100 miliardów złotych. Tak ogromnych rozbieżności nie sposób sprowadzić wyłącznie do niedoskonałości prognoz. Zdaniem opozycji problem dotyczy również skuteczności ściągania podatków i przyzwolenia na unikanie zobowiązań przez niektórych podatników.
– Bank światowy podnosi prognozę wzrostu gospodarczego jeszcze na ten rok. Pojawia się więc pytanie, jaki to będzie miało związek z dochodami budżetowymi? Otóż można powiedzieć wprost, że żaden. Mimo wysokich prognoz wzrostu dochody budżetowe w tym roku, będą o 21 mld zł niższe, niż wcześniej zaplanował. Oczywiście w gospodarce jest tak, iż ministrowi finansów trudno precyzyjnie utrafić, jeśli chodzi o wpływy z poszczególnych rodzajów podatków, ale jeżeli w 2024 roku ta różnica pomiędzy tym, co zaplanował, a tym, co zrealizował, to było 56 mld zł, w 2025 roku to było 42 mld zł, 2026 roku ma być 21 mld zł, to z rok roku na rok ta różnica się zmniejsza, ale to jest oszałamiająca wielkość. W sumie przez te 3 lata zabrakło 100 mld zł. Tak minister finansów nie może się mylić. Niestety to jest polityczne przyzwolenie na niepłacenie podatków przez wybranych podatników – akcentował poseł PiS.
Całą rozmowę z dr. Zbigniewem Kuźmiukiem można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



