Weterani walk o niepodległość upamiętnią na Litwie ofiary zbrodni w Ponarach
Weterani walk o niepodległość, działacze opozycji antykomunistycznej i osoby represjonowane upamiętnią na Litwie ofiary zbrodni ponarskiej. Chcemy przechować pamięć o tym, co wydarzyło się w Ponarach. A jest to zbrodnia, która wciąż jest bardzo mało znana – powiedział szef UdSKiOR, Lech Parell.
Od 23 do 26 września Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych organizuje na terenie Republiki Litewskiej obchody upamiętniające ofiary zbrodni ponarskiej w Wilnie i na Wileńszczyźnie. Uczestniczą w nich m.in. weterani walki o niepodległość, działacze opozycji antykomunistycznej i osoby represjonowane, a także przedstawiciele środowisk kresowych oraz laureaci konkursu „Świadek Polskiej Historii”.
Zbrodnią w Ponarach nazywane są zbiorowe egzekucje przeprowadzane przez okupantów niemieckich i ich litewskich kolaborantów w latach 1941–1944 nieopodal miejscowości Ponary pod Wilnem. Były one największą zbrodnią popełnioną w okresie okupacji niemieckiej na Kresach Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Dokładna liczba ofiar pozostaje trudna do ustalenia ze względu na to, że w ostatnim okresie wojny Niemcy ekshumowali masowe groby i spalili większość zwłok. W literaturze przedmiotu szacowano ją zwykle na 100 tys. osób – 60-70 tys. z nich było Żydami. Wśród ofiar byli także Polacy, Białorusini, Romowie, Tatarzy i Litwini oskarżani o działalność antyniemiecką oraz jeńcy z Armii Czerwonej.
Szacuje się, że Polacy stanowili około 2 proc. wszystkich ofiar rozstrzelanych w Ponarach. Były wśród nich osoby skazane na śmierć decyzją niemieckich sądów, zatrzymane podczas łapanek ulicznych oraz zakładnicy dobierani spośród polskich elit na podstawie tzw. list proskrypcyjnych przygotowanych przez litewską policję Saugumę. W Ponarach rozstrzelano uczniów wileńskich gimnazjów, harcerzy, przedstawicieli inteligencji, księży, profesorów Uniwersytetu Stefana Batorego, żołnierzy Armii Krajowej.
Szef UdSKiOR, Lech Parell, podkreślił, że cel, jaki przyświeca delegacji, która po raz kolejny uda się do Ponar, aby upamiętnić ofiary zbrodni, pozostaje niezmienny.
– Chcemy przechować pamięć o tym, co wydarzyło się w Ponarach. Jest to zbrodnia, która w powszechnej świadomości wciąż jest bardzo mało znana – powiedział.
Zaznaczył, że pamięć o Ponarach przechowywana była w pamięci rodzin pomordowanych, przede wszystkim Polaków z Wileńszczyzny.
– Jednak wiedza o tej zbrodni nie przebijała się przez wiele lat do szerszej świadomości. Tak naprawdę dopiero pod koniec lat dziewięćdziesiątych i na początku lat dwutysięcznych zaczęto o Ponarach mówić więcej. Wówczas wiele osób o tej zbrodni usłyszało po raz pierwszy – zaznaczył szef UdSKiOR.
Zwrócił uwagę na ogromną skalę tej zbrodni oraz to, jak Niemcy zacierali jej ślady.
– Kiedy niemiecka armia zaczęła się wycofywać z terenu Związku Sowieckiego, a klęsk militarnych było coraz więcej, Niemcy zrozumieli, że zbrodnia może wyjść na jaw. W związku z tym zaczęli gorączkowo usuwać jej ślady. Zaczęto ekshumować zwłoki i palić je na wielkich stosach. Niemcy nie przejmowali się tym, że swąd palonych zwłok niesie się aż nad Wilno. Strach przed ujawnieniem tego, co zrobili, był większy – wskazał.
Pamięć o ofiarach zbrodni ponarskiej jest ważna dla środowisk kresowych.
– Wyrażam szacunek wobec środowisk kresowych, że przechowują pamięć o tych wydarzeniach, dlatego też nasze uroczystości są organizowane wspólnie z tymi środowiskami – zaznaczył Lech Parell.
Główne uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni ponarskiej w Wilnie i na Wileńszczyźnie zaplanowano na czwartek. W kwaterze znajdującej się w lesie ponarskim pod Wilnem uroczystości rozpocznie w południe polowa msza święta, a następnie odbędzie się apel pamięci. Natomiast o godz. 17.00 w Domu Kultury Polskiej w Wilnie zaplanowano konferencję ponarską.
Jak podkreślił minister Parell, wyjazd do Wilna nie mógłby się odbyć bez upamiętnienia Józefa Piłsudskiego.
– Był on jednym z największych współczesnych Polaków, obok Jana Pawła II i Lecha Wałęsy – powiedział.
W piątek delegacja złoży kwiaty na płycie Mauzoleum Matki i Serca Syna na Cmentarzu na Rossie. Pochówek serca marszałka i prochów jego matki, Marii z Billewiczów Piłsudskiej, sprowadzonych z litewskiej miejscowości Sigunty, odbył się na wileńskiej Rossie rok po śmierci Piłsudskiego z jego woli. Serce marszałka spoczęło w kwaterze wojskowej, która znajduje się przed murem starej części cmentarza, po lewej stronie od bramy głównej, i została założona w kwietniu 1919 roku, po walkach o Wilno Wojska Polskiego z bolszewikami. W sumie pochowanych zostało tu 164 polskich żołnierzy, którzy zginęli w latach 1919-1920.
Tego dnia po południu zaplanowano również uroczystość złożenia wieńca przed tablicą pamiątkową poświęconą marszałkowi Piłsudskiemu w Zułowie. Zułowo na Wileńszczyźnie, gdzie 5 grudnia 1867 r. urodził się Józef Piłsudski, znajduje się około 60 km na północny wschód od Wilna. Nieopodal miejsca urodzenia marszałka rosną „dęby pamięci” poświęcone m.in. bohaterom powstań listopadowego i styczniowego. Dęby upamiętniają również bohaterów wojny 1920 r., obrońców Westerplatte, ofiary zbrodni katyńskiej, zesłańców na Sybir, bohaterów walk o Monte Cassino, a także obywateli II RP zamordowanych w Ponarach w latach 1941-1944. Punktem rocznicowych uroczystości będzie także modlitwa w kościele w Powiewiórce – miejscu chrztu Piłsudskiego.
Ostatnim punktem będzie uroczystość pod pomnikiem Zesłańców na Sybir w Nowej Wilejce połączona z modlitwą. Zakrojone na szeroką skalę represje polityczne i deportacje ludności cywilnej rozpoczęły się po zajęciu Litwy przez ZSRR w 1940 r. Pierwsza fala masowych deportacji miała miejsce w dniach 14–18 czerwca 1941 roku, kiedy wywieziono blisko 30 tys. osób, niezależnie od ich pochodzenia i pozycji społecznej.
Represje trwały do 1952 roku. W sumie zesłano blisko 200 tys. mieszkańców Litwy. Szacuje się, że 28 tys. – głównie dzieci i osoby starsze – nie przeżyło drogi na Sybir. Największą część osób represjonowanych stanowili Litwini. Tragedia dotknęła też Polaków mieszkających na Wileńszczyźnie. Przypuszcza się, że stanowili oni grupę ok. 1600 osób. Ich losów do końca nie poznano. Po odzyskaniu niepodległości przez Litwę w 1990 roku, co roku 14 czerwca przy pomniku na dworcu kolejowym w Nowej Wilejce odbywają się uroczystości upamiętniające te wydarzenia. Pomnik ten tworzy lokomotywa z czerwoną gwiazdą oraz dwa bydlęce wagony, a także stojąca obok figura Sybiraka dźwigającego krzyż.
W sobotę delegacja wróci do Polski.
PAP



