Afera powodziowa. Trzy osoby aresztowane. Opozycja wskazuje, że problem jest szerszy
Trzy osoby trafiły do aresztu w związku z aferą powodziową. Tak zdecydował sąd Rejonowy Katowice-Wschód. Wcześniej osoby te zostały zatrzymane przez CBA na polecenie Prokuratury Europejskiej, która prowadziła śledztwo w sprawie nieprawidłowego wydatkowania unijnych pieniędzy przeznaczonych na usuwanie skutków powodzi z 2024 roku.
O zatrzymaniach osób podejrzanych o wyłudzenie środków na usuwanie skutków powodzi poinformował w czwartek rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, Jacek Dobrzyński.
– Okazuje się, że są cwaniaki, osoby, które kombinują, jak na powodzi zarobić, mino, że nie poniosły żadnej szkody. Te osoby są podejrzane o poważne przestępstwo oszustwa – podkreślił rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych.
Zatrzymano łącznie kilka osób, ale ostatecznie sąd aresztował trzy. Według mediów to m.in. była wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, Anna K. i jej mąż. Anna K. przyznała firmie swego męża oraz firmie sąsiada 4,5 mln zł na usuwanie skutków powodzi, mimo że kataklizm ich nie dotknął.
Przypadków takich jak ten Anny K. jest więcej. Mieszkańcy Nysy mówią o przypadku radnej Koalicji Obywatelskiej i jednocześnie asystentki ministra Tomasza Siemoniaka, która dostała o wiele więcej środków powodziowych niż wyniosły poniesione przez nią straty. Poseł Katarzyna Czochara z Prawa i Sprawiedliwości wskazała, że do radnej trafiła duża suma pieniędzy.
– Za dwa dni przestoju salonu kosmetycznego jej zalana piwnica otrzymała ponad 170 tys. złotych, wychodzi piękna dniówka – ponad 85 tys. złotych – zaznaczyła polityk PiS.
Na powodzi zarabiają też niektórzy urzędnicy. To kolejna bulwersująca sprawa – stwierdził poseł prof. Przemysław Czarnek, który odwiedził Bodzanów, dotknięty powodzią sprzed dwóch lat i podtopieniami w tym miesiącu.
– Mamy pana wojewodę, który wypłaca w dalszym ciągu 500 tys. nagród i premii dla urzędników za zwalczanie skutków powodzi sprzed dwóch lat – podkreślił kandydat PiS na premiera.
Tymczasem część osób poszkodowanych przez powódź sprzed dwóch lat nie dostała żadnej pomocy albo otrzymała ją kompromitująco niską. Poseł Katarzyna Czochara podała przykład pana Kazimierza, któremu woda zalała sad i pola. Do dziś część areału nie nadaje się pod uprawę. Pan Kazimierz dostał 85 zł ulgi w podatku.
– Ludzie, którzy naprawdę ucierpieli, potrzebują ogromnego wsparcia. Tak naprawdę nie dostają nic albo na otarcie łez, bo co to jest 85 zł zwolnienia z podatku lokalnego? – mówiła poseł PiS.
Za przydział środków powodziowych na terenach zalanych w 2024 r. odpowiadają głównie politycy Koalicji Obywatelskiej i PSL. Poseł Cezary Tomczyk z KO uważa, że w sprawie nieprawidłowości państwo zadziałało właściwie.
– W tej sprawie zostały postawione zarzuty i tak powinno działać państwo prawa i państwo, które jest sprawne – stwierdził polityk KO.
Województwo dolnośląskie jest zdominowane przez KO i PSL. To te partie odpowiadają za nieprawidłowości przy podziale środków dla powodzian – stwierdził poseł Jak Kanthak z PiS.
– PO na Dolnym Śląsku to kompletna patologia. Wszystkie afery, o których ostatnio słyszymy, biorą się z Dolnego Śląska, a tam są bardzo prominentni politycy: pani marszałek Monika Wielichowska, pan Tomasz Siemoniak – koordynator służb specjalnych – zwrócił uwagę parlamentarzysta PiS.
Politycznych konsekwencji w sprawie afery powodziowej jak dotąd nie wyciągnięto. Nadal marszałkiem województwa dolnośląskiego jest Paweł Gancarz z PSL. To jemu podlegała Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego, której wiceprezesem była Anna K.
TV Trwam News



