fot. PAP/Andrzej Jackowski

Rządowa propaganda dot. SAFE podczas obchodów Święta Wojska Polskiego

Obchody Święta Wojska Polskiego rozgrzały na nowo polityczne emocje wokół SAFE. Choć unijna pożyczka miała wielu przeciwników, rząd postawił ją w centrum defilady. Wciągnął wojsko w propagandowe hasła, którym towarzyszyły oskarżenia o zdradę i wskazywanie SAFE jako antidotum na wszystkie bolączki armii. W ten scenariusz nie chciał wpisywać się prezydent i ostrzegł, że inwestując w przemysł zbrojeniowy, nie możemy wyzbywać się suwerenności.

Rząd zrobił z SAFE hasło tegorocznej defilady na Święto Wojska Polskiego. Jak mówił prof. Mieczysław Ryba, z pożyczki zaciągniętej za pośrednictwem Brukseli premier zrobił główny punkt odniesienia.

– To jest po prostu dość karykaturalne – ocenił prof. Mieczysław Ryba.

Bo na defiladzie, na której hasło SAFE było odmieniane przez wszystkie przypadki, nie było sprzętu zakupionego z unijnego programu.

– Jeżeli wyłączymy niemieckie Leopardy i F-16, które zostały zakupione ponad 20 lat temu, każdy sprzęt, który był na defiladzie, został zakupiony za rządów PiS – tłumaczył w „Polskim Punkcie Widzenia” poseł Andrzej Śliwka z Prawa i Sprawiedliwości.

Polityczny spór znalazł się w centrum Święta Wojska Polskiego, bo – jak przekonywał Krzysztof Szczucki z Rozwój Plus – wpisanie programu SAFE w obchody było cyniczną prowokacją rządu.

– Przecież rząd doskonale sobie zdaje sprawę, że wielu Polaków odrzuca program SAFE, że wielu Polaków słusznie uważa go za bardzo niebezpieczny – zaznaczył Krzysztof Szczucki.

Tych, co dążyli do zablokowania SAFE, premier na otwarcie defilady morskiej w Gdyni postawił w jednym szeregu ze zdrajcami. Kreślił scenariusz, że skończą albo na Białorusi, albo w Naddniestrzu.

– Nie umie inaczej budować swojego poparcia politycznego jak poprzez ostre zwarcie, ostry konflikt – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

Wykładowca akademicki wyjaśnił, że właśnie jako atak na przeciwników politycznych należy czytać choćby takie słowa szefa rządu:

„Chcą wmówić Polsce i Polakom, że naszym głównym problemem jest Europa, że naszym wrogiem jest Ukraina, że Unia Europejska jest niepotrzebna”.

– Pytanie, co jest zdradą? – postawił pytanie Michał Nieznański z Konfederacji, który przypomniał, że spór o SAFE dotyczył sposobu finansowania armii, a nie tego, czy się zbroić.

– Można było te pieniądze spokojnie uzyskać w Polsce, nie biorąc europejskiej pożyczki, w walucie, w której nie zarabiamy – bo nie zarabiamy w euro, tylko w złotówkach – nie wiedząc, jakie będą konsekwencje, jeśli choćby zmieni się władza – podkreślił Michał Nieznański.

To jedno z głównych zastrzeżeń opozycji. Środki z SAFE mogą zostać zablokowane przez Brukselę, by wymusić na Polsce ustępstwa polityczne. W tym tonie brzmiało ostrzeżenie prezydenta w Święto Wojska Polskiego, który wskazywał, że klucze do polskiego bezpieczeństwa muszą pozostać w Warszawie.

– Nie możemy zamknąć naszego bezpieczeństwa w SAFE, do którego klucze są w innych stolicach Europy, nawet tych przyjaznych – akcentował Karol Nawrocki.

Prezydent podkreślał, że na sztandarach Wojska Polskiego są słowa: „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a nie SAFE. Politycy koalicji rządzącej uważają jednak, że SAFE to szansa.

– Nie sztandarem żołnierz będzie bronił naszej niepodległości, naszego kraju, naszego bezpieczeństwa, tylko karabinem, który będzie miał w ręce. Program SAFE to zabezpiecza – przekonywał Paweł Śliz, poseł Polski 2050.

– Nie ma lepszego rozwiązania, jak inwestowanie w polski przemysł zbrojeniowy. Historia nas tego nauczyła – ocenił poseł Paweł Bliźniuk z Koalicji Obywatelskiej.

Tyle tylko, że ani prezydent, ani opozycja nie mówili, by nie inwestować w polski przemysł zbrojeniowy; ale by inwestować bez oddawania Brukseli nowych kompetencji, zachowując pełną suwerenność w obszarze obronności.

– Najistotniejsza bowiem w razie konfliktu może się okazać broń i amunicja, która jest produkowana na terenie naszego kraju – wyjaśnił prof. Tadeusz Marczak.

W rocznicę Bitwy Warszawskiej minister obrony próbował przekonywać, że tylko SAFE umożliwia rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego.

– Bo bezpieczeństwo kupowane kończy się w momencie, kiedy ktoś przestaje sprzedawać, a bezpieczeństwo wyprodukowane nie kończy się nigdy – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz.

Była alternatywa prezydencka – alternatywa, którą nawet szef resortu obrony uznał za możliwą do zrealizowania. Polegała na wykorzystaniu złota, by finansować proces modernizacji armii. Poseł Andrzej Śliwka uważa, że za propagandą wokół SAFE stoją złe oceny rządu.

– Chcąc podreperować swoje fatalne oceny wśród opinii publicznej, próbują robić taką tanią propagandę kosztem żołnierzy – ocenił Andrzej Śliwka.

– Polskie Siły Zbrojne nie potrzebują obcojęzycznych przymiotników do tego, aby się określać, aby się oceniać – podkreślił prezydent Karol Nawrocki.

– Donald Tusk zawiesił swoją teraźniejszość i przyszłość polityczną na Unii Europejskiej i tak jest też w sprawie obronności – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

Bruksela blokowała w przeszłości m.in. środki z KPO, by wymusić zmianę rządu w Warszawie.

TV Trwam News

drukuj