Sędzia K. Borszowska-Moszowska o zarzucie uchybienia godności urzędu: Mam nowy termin złożenia wyjaśnień, więc wszystko przede mną. Mam trzech obrońców także myślę, iż jestem dobrze zaopiekowania. Sama też potrafię się całkiem nieźle bronić
Zarzuty mam. Póki co zmienił się rzecznik i mam nowy termin złożenia wyjaśnień, więc wszystko przede mną. Mam trzech obrońców także myślę, iż jestem dobrze zaopiekowania. Sama też potrafię się całkiem nieźle bronić. Oprócz zarzutu medialnego mam taki związany z działalnością edukacyjną polegającą na przystąpieniu do konkursu na asystenta na uczelni. Prezes twierdził, że nie miałam na to zgody, a miałam takową udzieloną wcześniej. Trzeci zarzut dotyczy tego, że ujawniłam to, iż mam zarzuty – mówiła sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, wykładowca AKSiM w Toruniu, rzecznik Stowarzyszenia Veritas Et Ius w Służbie Narodowi, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.
Bezprawny zarzut uchybienia godności urzędu wobec sędzi Kamili Borszowskiej-Moszowskiej stał się przykładem sporu o granice wolności słowa oraz aktywności publicznej sędziów. Postępowanie dyscyplinarne zostało wszczęte w związku z jej działalnością medialną i edukacyjną, którą sama określa jako merytoryczną i służącą zwiększaniu świadomości prawnej społeczeństwa. W swojej wypowiedzi sędzia stanowczo odrzuciła stawiane jej zarzuty i wskazała, że są one bezpodstawne, i naruszają jej prawo do swobodnego wyrażania poglądów. Podkreśliła również, że zamierza bronić swojego stanowiska w toczącym się postępowaniu dyscyplinarnym.
– W ubiegłym roku w październiku rzecznik dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu uznał, że moja działalność medialna polegająca na edukowaniu jest uchybieniem godności urzędu. Jego zdaniem celebruję swoją popularność w mediach. W uzasadnieniu najbardziej żenujące jest to, że wskazał na to, iż nie podoba się to sędziemu z Iustiti z wrocławskiego sądu. Dla mnie to jest żenujące. Działam w graniach wolności słowa i co ciekawe nigdy nikogo nie obrażam. Moje wpisy i wystąpienia są merytoryczne, nigdy nie pozwalam sobie na sformułowania, jakimi często posługują się sędziowie z Iustiti (…). Zarzuty mam. Póki co zmienił się rzecznik i mam nowy termin złożenia wyjaśnień, więc wszystko przede mną. Mam trzech obrońców także myślę, iż jestem dobrze zaopiekowania. Sama też potrafię się całkiem nieźle bronić. Oprócz zarzutu medialnego mam taki związany z działalnością edukacyjną polegającą na przystąpieniu do konkursu na asystenta na uczelni. Prezes twierdził, że nie miałam na to zgody, a miałam takową udzieloną wcześniej. Trzeci zarzut dotyczy tego, że ujawniłam to, iż mam zarzuty – oznajmiła sędzia Kamila Borszowska-Moszowska.
Pojęcie deliktu dyscyplinarnego oraz uchybienia godności urzędu odgrywa kluczową rolę w systemie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Są to kategorie prawne odnoszące się do zachowań, które mogą naruszać standardy etyczne i zawodowe wymagane od osób sprawujących urząd sędziego.
– Delikt dyscyplinarny to jest określone zachowanie szeroko nazywane uchybieniem godności urzędu, za które sędzia ponosi odpowiedzialność dyscyplinarną. Zaczyna się ona od najlżejszej kary aż do usunięcia z urzędu. Można powiedzieć, iż godność urzędu jest czymś więcej niż zwykłe zachowanie potencjalnego Kowalskiego, bo od sędziów wymaga się więcej –rzecznik Stowarzyszenia Veritas Et Ius w Służbie Narodowi.
Całą rozmowę z sędzią Kamilą Borszowską-Moszowską można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



