Pierwszy prezes SN Z. Kapiński o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości: To jest szkodliwe dla obywateli, dla wymiaru sprawiedliwości i dla Rzeczypospolitej
Martwią mnie i bulwersują rozstrzygnięcia części sędziów, którzy walczą z obecnym porządkiem prawnym, którzy bezpodstawnie uchylają orzeczenia sądów niższej instancji tylko dlatego, że w składach sądów – czy to okręgowych, czy apelacyjnych – byli sędziowie powołani po 2018 roku. To jest bardzo szkodliwe. To jest po pierwsze bezprawne, szkodliwe dla obywateli i szkodliwe dla wymiaru sprawiedliwości i dla Rzeczypospolitej – mówił Zbigniew Kapiński, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, w programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam.
W maju prezydent Karol Nawrocki mianował Zbigniewa Kapińskiego na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego [czytaj więcej]. Gość TV Trwam został zapytany, jak odnajduje się w nowej funkcji.
– Minęło niespełna dwa miesiące od objęcia urzędu. Z funkcją pierwszego prezesa Sądu Najwyższego wiąże się także uczestnictwo w Krajowej Radzie Sądownictwa i jak Państwo wiecie, podjąłem decyzję o tym, żeby to pierwsze posiedzenie zwołać z nadzieją, że to unormuje sytuację w wymiarze sprawiedliwości, pozwoli na uzupełnienie prawie tysiąca wakatów – wyjaśnił.
Posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa spotkało się z atakiem ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, który kwestionuje wybór obecnego pierwszego prezesa Sądu Najwyższego
– To jest przykre – można powiedzieć – nie chcę mówić mocniej, ale jeżeli urzędujący minister kwestionuje funkcjonowanie innego ważnego organu, jakim jest Sąd Najwyższy, to zadaję sobie pytanie, w jakiej rzeczywistości prawnej funkcjonuje minister. Trochę żartobliwie mówiłem, że chyba nie wrócił jeszcze z jakiejś wewnętrznej emigracji, że żyje w innej rzeczywistości prawnej. Ta rzeczywistość jest taka, jaka jest, że zostałem powołany przez pana prezydenta na sześcioletnią kadencję. Czy to się panu ministrowi podoba, czy nie, to ja tę funkcję pełnię i zamierza ją pełnić, wykorzystując wszystkie możliwości związane z tą funkcją – zaznaczył Zbigniew Kapiński.
Pierwszy prezes Sądu Najwyższego mówił, że martwi go to, co się dzieje obecnie w sądach.
– Martwią mnie i bulwersują rozstrzygnięcia części sędziów, którzy walczą z obecnym porządkiem prawnym, którzy bezpodstawnie uchylają orzeczenia sądów niższej instancji tylko dlatego, że w składach sądów – czy to okręgowych, czy apelacyjnych – byli sędziowie powołani po 2018 roku. To jest bardzo szkodliwe. To jest po pierwsze bezprawne, szkodliwe dla obywateli i szkodliwe dla wymiaru sprawiedliwości i dla Rzeczypospolitej. Dlatego, że te sprawy, te wyroki, te orzeczenia są uchylane nie dlatego, że są merytorycznie wadliwe. Tam w uzasadnieniach nie ma nawet jednego zdania na ten temat, że sąd się w jakimś zakresie pomylił, np. w zakresie oceny prawnej, źle ustalił stan faktyczny. Jedynym powodem było to, że sądził określony sędzia powołany w określonej procedurze. To są bardzo bulwersujące sprawy – akcentował gość TV Trwam.
Obecny Minister Sprawiedliwości zwrócił się z apelem do sędziów, którzy zostali powołani – jego zdaniem – bezprawnie, aby już nie orzekali.
– Nie ma żadnych powodów ani w polskim prawie, ani też w orzeczeniach trybunałów europejskich, które stanowią w polskim systemie prawnym źródła prawa zgodnie z konstytucją. A zatem, te orzeczenia, na które powołują się niektórzy prawnicy kwestionujący rzeczywistość prawną i także ustrój polski, bo tak to trzeba powiedzieć, nie wynika z nich w żaden sposób, że sędziowie powołani po 2018 roku nie są sędziami, że ich status został zakwestionowany. A nie wynika z prostej przyczyny, bo trybunały europejskie nie mają kompetencji i kognicji, żeby to orzec. Najważniejsza w tym zakresie jest polska konstytucja, która jasno stanowi, że sędziowie są nieusuwalni. Tylko sąd w drodze wyroku może pozbawić sędziego stanowiska – podkreślił
Zbigniew Kapiński został również zapytany o to, jak ocenia sytuację w Trybunale Konstytucyjnym i co powinien w tej sytuacji zrobić prezydent, kiedy we wtorek – 14 lipca br. – w Trybunale Konstytucyjnym po raz kolejny nie udało się przeprowadzić Zgromadzenia Ogólnego sędziów, a na sali obrad pojawiła się policja. Czworo sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wybranych w obecnej kadencji Sejmu, nie zostało wpuszczonych na salę obrad, gdyż nie złożyli ślubowania wobec prezydenta Karola Nawrockiego, które – jak mówi Konstytucja RP – jest niezbędne, aby mogli podjąć obowiązki w TK.
– Jeżeli byłaby prawidłowa procedura i dopełniono wszystkich formalności, to pan prezydent ma, można powiedzieć, obowiązek odebrania tego ślubowania. Ale skoro uruchomiono określoną procedurę, to sytuacja w tej chwili jest jednoznaczna i to zachowanie wywołało określone skutki, także w sferze prawnej, na które teraz trzeba oczekiwać – wskazał pierwszy prezes Sądu Najwyższego.
radiomaryja.pl



